Motocykl poleca:

Dragbike Suzuki Hayabusa

Poleć ten artykuł:

Czarna mamba to jedna z najbardziej jadowitych żmij. Nowy dragster wykonany przez Józsefa Belmego wygląda nie mniej groźnie.

Zobacz całą galerię

O ile wiem, na starcie węgierskiej serii wyścigów dragsterów w roku 2005 tylko József Belme stanie z nową maszyną. Jego dzieło zobaczyłem po raz pierwszy na wystawie motocyklowej w Budapeszcie. Gdy go zapytałem, kiedy będę mógł obfotografować potwora, odpowiedział: „Masz szczęście. Jutro trening”.

József w czasie sezonu dragsterów ma zamiar wszystkim pokazać plecy. Ale zanim do tego dojdzie jesteśmy na płycie nieczynnego lotniska, gdzie czeka ekipa Belmego. Żeby ogromna tylna opona (315 mm szerokości!) całą powierzchnią stykała się z asfaltem, dragstery jeżdżą z niewiarygodnie niskim ciśnieniem. Ten ma maksimum 0,3 bara. Powierzchnia opony ugina się pod naciskiem palca.

Silnik pracuje, asystenci sprawdzają poziom paliwa, ciśnienie doładowania i oleju oraz poziom płynu chłodzącego. Pora na start. Z potężnym hukiem dragster momentalnie zmienia się w mały punkt na horyzoncie. Za chwilę hałas rośnie, punkcik też, by nagle stać się prowadzonym przez Józsefa Belmego motocyklem.

Znowu kontrola i napełnienie trzylitrowego zbiornika paliwa. Ta ilość paliwa wystarcza do dwukrotnego pokonania 1/4 mili. Ciśnienie w tylnej oponie, które wzrosło, ponownie wynosi 0,3 bara, zmieniono też ciśnienie doładowania.

     
Dragsterowe rozwiązanie – chłodzona pokrywa głowicy.    Ciśnienie w oponach musi być tak niskie, aby cała szerokość bieżnika stykała się z torem.  Trzewia Czarnej Mamby.


Kolej na drugi bieg, poprzedzony tym razem burnoutem. Co będę nawijał – ledwo utrzymałem maszynę w wizjerze aparatu. Zauważyłem, że znosi ją trochę w prawo. Jeździec koryguje kurs nie kierownicą, lecz minimalnym balansem ciała. Znowu tankowanie i kolejna kontrola. Trzeci start był najlepszy, mimo że po przejechaniu około 100 m maszyna lekko się zachwiała, a Belme na chwilę przymknął gaz. Po nawrocie coś zaczęło szwankować. „Sprzęgło się spaliło! – wrzasnął jeździec. – Podczas burnoutu dwa razy użyłem sprzęgła. Za dużo!” Za chwilę okazało się, że data recorder nie działa przy takim przyspieszeniu, więc nie ma danych o treningu. Mimo wszystko ekipa była zadowolona.

Po treningu usiedliśmy w knajpie: „Kupiłem maszynę w zeszłym roku – opowiadał Belme. – Mogłem z niej wykorzystać tylko górną jedną trzecią ramy i owiewkę. Reszta poszła na śmieci. Roboty było więc od groma. Również trzewia silnika były do niczego – stopiły się panewki korbowodowe itd. Dlatego kupiłem nowiutką Hayabusę i obudowałem jej silnik (1430 cm3) ramą. Łańcuch biegnie niemal poziomo i wytrzymuje ogromne obciążenia”.

Co do szczegółów – József zastosował lżejsze korbowody Carillo o przekroju „H”, większe tłoki marki JE, większy blok cylindrów i przerobioną głowicę. Wydechowy wałek rozrządu jest też fabryczny, ale ma regulowane koło zębate, na ssaniu zastosowano wałek z zestawu tuningowego Stage 1 firmy Yoshimura.

Większość stosuje zewnętrzny zapłon magnetyczny, jednak Belme zachował oryginalny, elektroniczny. Potrzebował on dodatkowego modułu, przetwarzającego sygnały cyfrowe na analogowe, ponieważ tylko takie może odbierać Schnitz Racing. Mamy więc fabryczną elektronikę, sterującą czterema wtryskiwaczami, oraz urządzenie Schnitz Racing nadzorujące zapłon z modułem zamieniającym sygnały cyfrowe na analogowe oraz układ sterujący doładowaniem.

Start wygląda następująco: obroty na poziomie 6000, potem zielone światło. Kontrolka zmiany biegu daje znać przy 9800 obr/min. Przy 10-10,2 tys. obr/min do akcji wchodzi przycisk pneumatycznego zmieniacza biegów, w którego zbiorniczku jest gaz pod ciśnieniem 180 barów. Można też ustawić czas, po którym elektronika odłączy zapłon, żeby odciążyć zmieniacz biegów. Obsługa turbosprężarki też jest nietypowa. Część jeźdźców nie chłodzi ani sprężarki, ani cylindrów. József zamontował jedną chłodnicę z cieczą i jedną olejową, przy czym ta pierwsza ma dwa wentylatory. Sprężarkę chłodzi i olej, i ciecz, dodatkowo pracuje intercooler. To dzięki niemu nawet po 20 biegach jeden po drugim blok silnika ma temperaturę 80º.

Tagi: test | Suzuki Hayabusa

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij