Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
2.3

Ducati Diavel Carbon, Harley-Davidson XR 1200 X i Yamaha MT-01 - porównanie

W siodle każdej z tych bestii zupełnie inaczej widzisz otaczający cię świat. Te sprzęty są połączeniem potężnej mocy i muskularnej sylwetki. Ta mieszanka zwala z nóg.

Nie da się przejść obojętnie obok żadnej z tych trzech pochodzących z różnych kontynentów maszyn. Grające równocześnie silniki Ducati Diavela Carbon, Harleya- -Davidsona XR 1200 X i Yamahy MT-01 brzmią jak nadciągający huragan. Nawet gdy po powrocie z trasy stoją, wydając lekkie trzaski, ciągle sprawiają wrażenie istot z innej planety. Stanowią połączenie młota parowego, zwierzęcej energii i dzikiej radości z jazdy.

Harleya i Yamahę napędzają chłodzone powietrzem V-dwójki 45O, oba mają usportowione (XR) czy wręcz sportowe (MT-01) przednie zawiasy z widelcami upside-down. Pojemności – 1,2 litra i 1670 cm3 – ujawniają, że to sportowcy z duszami cruiserów. Harley-Davidson postawił na styl w y ś c i g owy, XR 1200 X jest bowiem krewnym XR-a 750 – najbardziej utytułowanego motocykla sportowego świata, który od lat święci triumfy w popularnych w USA zawodach na dirt tracku. Pokrewieństwo to lekka przesada, ale niewątpliwie jest to najbardziej charakterny i najmocniejszy przedstawiciel Sportsterów. XR 1200 X może stać się tajną bronią H-D. Głęboka czerń kontrastuje w nim z minimalną ilością błyszczącego metalu i oszczędnie dawkowanym pomarańczem przewodów układu zapłonowego i teleskopów Showa. Jedyne w stawce podwójne amortyzatory wyposażono w zbiorniczki wyrównoważające i pełną regulację.


Na każdej z tych maszyn czujesz się jak młody bóg, jeździsz jak szatan. Masz wrażenie, że dosiadasz bestii i że wszyscy twoi wrogowie mogą ci nagwizdać. 



Ty i pocisk to jedno
Ducati postawił na zupełnie inny styl: Diavel dostał lekko poskromiony piec Testastretta II z superbike’a, który osadzono w – wyposażonym również w pełną regulację – podwoziu cruisera albo raczej w czymś, co od biedy można by podciągnąć pod termin cruiser. Bowiem to, co rozciąga się między osiami kół, łamie wszelkie konwencje. Diavel Carbon jest motocyklem z innej galaktyki.

   
DUCATIDiavel Carbon W tym sprzęcie jest co podziwiać: kolanka wydechu ze stali nierdzewnej, kutą tylną felgę z kapciem 240 i potężną nakrętką, przednie kierunkowskazy w pokrywach zamontowanych po bokach chłodnic. Ognista widlasta dwójka o krótkim skoku tłoka i mocy 153 KM tkwi w typowej dla Ducati kratownicowej ramie.  Dwuczęściowy, bogaty w informacje kokpit z niezbyt czytelnym obrotomierzem i kolorowym wyświetlaczem TFT.

Już zajęcie miejsca w siodle jest niezapomnianym przeżyciem. Człowiekowi zdaje się, że siedzi na czymś, co jest zarazem cruiserem, dragsterem i muscle bike’em. Dłonie spoczywają na szerokiej aluminiowej kierownicy, ponad długim, 17-litrowym zbiornikiem paliwa, tyłek sadowi się na szerokiej, wygodnej kanapie, zaledwie 77 cm nad ziemią, dzięki czemu jeździec swobodnie sięga stopami asfaltu i całkowicie integruje się z pociskiem. Krótki tył, który unosi się nad kapciem o szerokości aż 240 mm, wykonano z bardzo trwałego tworzywa i domontowano do typowej dla Ducati ramy kratownicowej ze stali. Stopy bikera są wysunięte do przodu, sylwetka wyprostowana i tylko kąt ugięcia kolan jest dość ostry.

Zamiast stacyjki, elektronikę pojazdu budzi do życia nadajnik wbudowany w kluczyk. Działa w promieniu dwóch metrów, kluczykiem zaś otwiera się jedynie nakrętkę zbiornika paliwa i zamek kanapy. Start! Po kilku obrotach wału powietrze wokół zaczyna pulsować, a ziemia się trzęsie. Z silnika dobywa się rześkie warczenie, a z krętych i grubych jak węże boa kolektorów o przekroju 58 mm i dwóch ulokowanych jeden nad drugim kominów głośny soczysty bas.

Rozlega się kolejny grzmot: to odpalony piec Yamahy. Łoskot przenika kości i umysł. Dźwięk, który emituje silnik przez wydechy Akrapovicia, to prawdziwa bomba: niski, pełny i przeszywający na wylot. Na postoju maszyna wibruje w takt poszczególnych zapłonów niczym żywe stworzenie. Jeśli ktoś, znajdując się w odległości 30 m od maszyny, nie czuje fali uderzeniowej, to znaczy, że umarł. To już nie są wibracje, to eksplozje.

A Harley? W porównaniu z Yamahą dwa niepozorne wydeszki pyrkają cienko, jakby przepraszały, że żyją. Rury wydechowe są czarne, pozbawione jakichkolwiek zdobień i szybko łapią rdzę wewnątrz i na końcówkach. Jednak nieprzefiltrowany bulgot i sapanie airboxa made in USA działają uzależniająco. Sprzęgło wymaga mocy w łapie, skrzynia biegów zaś – zdecydowania.

Harley jest trochę oporny, ale taka już jego natura. Mimo długich skoków równie długiej dźwigni biegi wchodzą łatwo, przy wtórze głośnego „klik”. 263-kilogramowa maszyna rusza jak po sznurku. Sprzęt sprawia wrażenie lżejszego niż jest faktycznie i zachwyca równomiernym oddawaniem momentu obrotowego. Tylko wierzchołek 100 Nm przy 3600 obr/min jest niemal niewyczuwalny. Widlak z Milwaukee dzielnie i swobodnie kręci dalej, aż ogranicznik zatrzymuje go na 6800 obr/min.


 
    
 

Pozytywne wibracje?
Są! Mimo gumowych tulei, na których osadzono silnik, w górnym zakresie obrotów jeźdźcem nieźle telepie. Na wolnych obrotach wyposażony w hydrauliczną regulację luzów zaworowych silnik wibruje mocniej niż pod obciążeniem. 90-konna jednostka napędowa chętnie reaguje na gaz, tylko z powodu pokaźnych mas wirujących nieco spóźnia się po zamknięciu przepustnic. Moc trafi a na koło za pośrednictwem mającego za nic zmiany obciążenia paska zębatego.

W siodle Yamahy MT-01 można się rozkoszować już samym dźwiękiem. Po ruszeniu z miejsca jednak wstępujemy na wyższy poziom doznań, na którym ogarnia nas wewnętrzny spokój. Bez stresu toczymy się na niskich obrotach. To fascynujące przeżycie, bowiem już przy 1500-2000 obr/min mamy do dyspozycji 130-150 Nm. MT-01 potrzebuje 3,8 sekundy, aby przyspieszyć od 60 do 100 km/h, i robi to od niechcenia. 95 KM musi unieść „zaledwie” 264 kg – o 3 mniej niż w motocyklu seryjnym, bo sprzęt testowy dostał pojedynczą kanapę, wydechy Akrapovicia i elementy z carbonu.

Impulsy z prawej dłoni trafi ają do elektronicznie sterowanej przepustnicy. Powyżej 5000 obr/min widlasta dwójka wymięka. Cóż, kute tłoki mają aż po 113 mm skoku. Japońskiemu mastodontowi na najwyższym, piątym biegu do pomykania setką wystarcza zaledwie 2400 obr/min. Dla porównania: Harley kręci wtedy 3600 obr/min, czyli nieco mniej niż MT-01 na trójce. Ducati natomiast przy prędkości 100 km/h na szóstym biegu potrzebuje 4000 obr/min. Niezłe, co?

Silnik z piekła rodem
Nie ma przesady w tym określeniu, a oprócz tego nazwa zobowiązuje – w dialekcie bolońskim „diavel” oznacza bowiem diabła. Od zera do setki w 3 sekundy. Byłoby pewnie mniej, gdyby przy 90 km/h nie trzeba było wrzucić dwójki. Respekt budzi też przyspieszenie – od 60 do 140 km/h w 3,3 sekundy. Kop jest taki, że jeździec czuje puls aż w gardle. Przejęte z Dukata 1198 dwa cylindry ustawione pod kątem 90 stopni – z krótszym czasem otwarcia zaworów i zmniejszonym sprężaniem – rozwijają moc 153 KM.

     
 Yamaha MT-01
 Obrotomierz ma rozmiar pizzy, a wartości przypominają silnik diesla Szyku zadają też pojedyncza kanapa i elementy z włókien węglowych. 


Hebel mistrza
Ducati startuje, jakby palił mu się ogon. Na torze prędkościomierz wskazał 263 km/h, a Diavel mimo to zachowywał stoicki spokój. Duży rozstaw osi i wchodząca w skład wyposażenia seryjnego ośmiostopniowa kontrola trakcji nie pozwalają kołu utracić przyczepności. V-dwójka powyżej 5000 obr/min jest jak bestia spuszczona z łańcucha. Maszyna ma najlepsze w tej trójce osiągi, i to we wszystkich zakresach prędkości obrotowej. Zwłaszcza gdy spośród trzech trybów pracy wybierzemy Touring lub Sport. W obu biker ma do dyspozycji pełną moc silnika, który w pierwszym przypadku reaguje łagodniej, a w drugim agresywniej. Trzeci tryb – Urban – ogranicza moc do 100 KM. Biegi wchodzą bez trudu, najlepiej szóstka. Tylko znalezienie luzu nie zawsze jest łatwe.

To diabelskie nasienie hamuje równie mocno, jak przyspiesza. Radialne zaciski monoblock Brembo wgryzają się w tarcze z niesamowitą siłą i dozowalnością. Ich pracę kontroluje dość późno, jak na sportowca przystało, lecz z dużym wyczuciem interweniujący ABS najnowszej generacji fi rmy Bosch. MT-01, a przede wszystkim Harleyowi ABS by nie zaszkodził. Wprawdzie pochodzące z R1 heble Yamahy wykazują dobrą dozowalność, ale przy gwałtownym hamowaniu trudno uniknąć zablokowania kół.

Jeszcze wścieklej reagują czterotłoczkowe zaciski XR-a 1200 X – konieczność użycia większej siły sprawia, że dozowanie jest tu trudniejsze. ABS jest znanym już w innych Harleyach wynalazkiem. Dlaczego więc zabrakło go w tym modelu? Dobrze, że tylny hebel daje się dobrze dozować. Na Harrym biker siedzi jak na typowym „amerykańcu”: kierownica wygięta niemal jak w cruiserze, wysoko umieszczone podnóżki i kolana ugięte pod niezbyt mocnym kątem. Mieszczący 13,3 litra paliwa zbiornik mógłby być szerszy i pojemniejszy, a tak to Harley pierwszy zjeżdża na stację benzynową.

Na MT-01 siedzi się zupełnie inaczej. Siodło umieszczono na dość dużej wysokości, a biker musi się nieźle wyciągnąć, żeby dosięgnąć kierownicy. Pozycja nie jest jednak niewygodna, ma natomiast wiele sportowego charakteru. Yamaha oferuje wysokiemu jeźdźcowi najwięcej miejsca i wygodny kąt ugięcia kolan. Musi on jednak mieć krzepę: by utrzymać Yamahę na torze o nierównej nawierzchni, trzeba sporo siły. Przynajmniej na Metzelerach MZ Z6 (z tyłu „190”) bike dość mocno chce się wyrwać spod kontroli, co wymaga ciągłych korekt kursu. Można odnieść wrażenie, że przód swoje, a tył swoje. Tak jak motocykle napędzane wałem, MT-01 po winklach najchętniej śmiga na równym gazie. Poziomy amortyzator mógłby reagować odrobinę wrażliwiej, na dziurach bowiem wyrzuca człowieka z siodła. Czyżby to geny cruisera?

Jak na Harleya – boski
Pod tym względem Harley zachowuje się bardziej neutralnie, a przy tym wcale nie jest tak nieporęczny, jak można by podejrzewać. Na krętych wąskich drogach zadziwiająco dobrze daje sobie radę i pozwala się bardzo precyzyjnie prowadzić po zakrętach. Jak na Harleya, na winklach jest w tym po prostu boski. Przy wyższych prędkościach jednak usztywnia się i trudno tego nie zauważyć na szybkiej, krętej drodze. No cóż, 18-calowe koło i widelec big piston robią swoje. Podwójna rama kołyskowa ze stali o konwencjonalnej konstrukcji dobrze spełnia swoją rolę. Jest dostatecznie stabilna – generalnie nie ma powodów do narzekania. Jeździec ma przy tym dużo przestrzeni. Zastrzeżenia można mieć jedynie do feedbacku przedniego koła, co zapewne jest skutkiem dość mocno pochylonego widelca. Podnóżki pozwalają na raczej głębokie złożenia, jednak jak już zaczną przycierać, to porządnie. W prawym winklu po asfalcie szorują kolektory wydechu.

 
 
 Harley-Davidson XR 1200 - X
Charakterystyczny  obrotomierz z  „przyczepionym” do niego prędkościomierzem przywodzi na myśl wyścigi, poniżej skromnie pobłyskują nieliczne kontrolki i ciekłokrystaliczne
wskaźniki.
W Milwaukee od niepamiętnych czasów ustawiającylindry maszyn w V, rozchylając je pod kątem 45O.

XR-em 1200 R można wprawdzie raźno pomykać, jednak trudno tego sprzęta nazwać typowym urządzeniem do ścigania. Podczas hamowania w złożeniu ubrany w Dunlopy Qualifi er motocykl wykazuje silny moment prostujący.

Jak lew na antylopę
Diavel natomiast, wbrew oczekiwaniom, okazuje się poręczny. Żaden inny motocykl na tak potężnym tylnym kapciu nie toczy się równie lekko, przewidywalnie i zwinnie. Współpraca z fi rmą Pirelli przyniosła owoce, z przodu bowiem, zamiast zwykle stosowanej 18-calowej opony, obraca się siedemnastka o przekroju nie 40, lecz 45 i ostrym, poprawiającym zwinność maszyny bieżniku. Kapcie Pirelli Diablo Rosso, skonstruowane specjalnie dla Diavela, nie wykazują oprócz tego powszechnej wśród tego typu opon tendencji do śledzenia każdego, najdrobniejszego nawet pęknięcia asfaltu. Super! Takie zachowanie podczas jazdy nie ma nic wspólnego z cruiserami. Diavel rzuca się w gęstwinę zakrętów niczym wygłodniały lew na antylopę.

Wypasiona wersja o nazwie Carbon kosztuje jednak więcej niż standardowy Diavel, ważąc w zamian o 3 kg mniej. Czy za takie coś można trafi ć do piekła?

Komfort, którym dysponuje maszyna, jest całkiem do przyjęcia. Mamy tu w pełni regulowane zawieszenia – będący dziełem Marzocchi widelec upside-down z powłoką z węglików i amorek od Sachsa. Nawet naprawdę ciężki jeździec nie robi na Ducati wrażenia, Diavel pozostaje mocny i stabilny. Po rozłożeniu nieco zamaskowanych podnóżków można wziąć na pokład pasażera, który zasiądzie na czymś, co przypomina drugie siedzenie. Można go nawet kawałek przewieźć.

Zupełnie nieudany jest natomiast ciekłokrystaliczny obrotomierz – nieczytelny i toporny. Każda kreska na nim to skok o 250 obr/min. Oprócz tego w dwuczęściowym kokpicie, wyposażonym w niezliczone funkcje, nie brak niczego: są tu i wskaźnik zapiętego biegu, i temperatury powietrza oraz silnika (w stopniach Celsjusza albo Fahrenheita), i zużycia paliwa (aktualne oraz średnie), i trybu pracy silnika, i czasu, i wskaźnik kontroli technicznej. Konsola – osadzona na zbiorniku paliwa, a więc poza centrum pola widzenia jeźdźca – w tunelach samoczynnie przełącza się na tryb nocny. Taki smartphone na kołach. Jeśli zgasisz silnik i odejdziesz od maszyny, elektronika samoczynnie uruchomi blokadę kierownicy i uzbroi alarm.

Na tle Diavela kokpity obu pozostałych maszyn sprawiają raczej spartańskie wrażenie, które niewiele, ale jednak osłabiają przyjemne dla oka wskazówki obrotomierzy. W MT-01 ma ona rozmiar XXXL. Za to – w przeciwieństwie do Harleya – Yamaha nie ma alarmu.

Jak podróż bez końca
Po kilku dniach na tych maszynach człowiek żałuje, że nie może ich dosiadać na co dzień i wyruszać w podróże bez końca. MT-01 i Diavel potrafi ą zaintrygować nawet tych, którzy próbowali już wszystkiego, co ma dwa koła i silnik. O Harleyu (o pozostałych bike’ach zresztą też) można powiedzieć bez zbytniej przesady: „To jest jak seks. Tylko dłużej”.

naszym zdaniem
  
H-D XR 1200 X. Ponieważ oba pozostałe sprzęty są jeszcze bardziej odjechane, Harley stanowi w tej stawce motocykl najtańszy i najspokojniejszy. Koniec świata! Ale bez obaw, XR 1200 X jest w dalszym ciągu sprzętem co się zowie. Niektóre rozwiązania, na przykład pozycja jeźdźca, skrzynia biegów i dozowanie hamulców, wymagają jeszcze poprawek. XR 1200 X to gratka dla miłośnikówhot rodów.
Ducati Diavel Carbon. Jazdy na tej maszynie  nie da się porównać z  dosiadaniem  żadnego innego sprzęta:  potężny kop, spokój podczas  jazd ulicznych, wyprostowana, wysoka pozycja. Ale Diavel  zachwyca także pod  względem funkcjonalności: ma  ABS, kontrolę trakcji, kolejne przeglądy dzieli aż 12 000 km. Producent rozwiązał w tym sprzęcie  problem kwadratury koła. Ale ostrożnie! Pakt z tym diabłem nie wiedzie wprawdzie
do piekła, niemniej silnie uzależnia, i to  począwszy od pierwszych metrów.
Yamaha MT-01. Oto coś, co można nazwać kwintesencją motocykla. Magiczna moc, wspaniały gang silnika, mocny i charakterny puls. Mamy tu do czynienia z niezrównanym połączeniem odlotowego gangu, miłych wibracji i kapitalnego oddziaływania na pozostałe zmysły. Zero zastrzeżeń do założeń konstrukcyjnych i funkcjonalności. Ten mistrz momentu obrotowego wymaga jednak dobrych nawierzchni.

zobacz galerię

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Sleep apnea has long disrupted the lives of untold number of sufferers as well as their loved ones. To stand a good chance of effectively manage this difficult condition, solid knowledge and understanding of its causes is necessary. Apply the information in this piece, and you will possess the information needed to mitigate the impact sleep apnea has on your life. Skip sleeping pills if you are prone to bouts of sleep apnea. You may feel you need them to get to sleep, but they have a similar effect as alcohol on the body. They also have additional side effects besides the obvious ones. Stay away if you want to lessen your sleep apnea symptoms. Consider doing a few very specific exercises before going to bed each night, to alleviate some of your sleep apnea symptoms. Exercising throat and tongue muscles has been proven in scientific studies to reduce snoring, improve breathing and lessen the more profound effects of sleep apnea when done according to doctor's orders. Do not take sleeping pills if you suffer from sleep apnea. These pills are not recommended if you suffer from this condition because they relax the muscles of your throat. Skipping them can actually help you get a better night of sleep because your apnea symptoms are not aggravated. Understand the effects that smoking and drinking alcohol have on sleep apnea, if you are trying to get a grip on your quality of sleep. Smoking enlarges airways, while alcohol can relax them too much, both of which will contribute to the symptoms of sleep apnea severely. Consider making the necessary cut-backs that will cut down on your sleep problems. Clear up your nasal passage before heading to bed. If you suffer from sleep apnea and have problems with a "stuffed up" nose, using a nasal spray or device can help clear your nasal airway. This is not a permanent solution, but one you can use when your apnea symptoms are the worst. Remember to keep your medical ID upon your person if you make use of a CPAP for your sleep apnea. If you are in need of medical attention, it is important that the people helping you realize you have sleep apnea and use CPAP therapy. With your ID you can inform medical personnel about your sleep apnea and your CPAP device. For people who smoke, the best way to correct a sleep apnea condition is to quit smoking. Smoking is one of the biggest causes of sleep apnea. When people stop smoking their risk of sleep apnea is reduced and they can get a full night sleep within days of quitting. If simple changes in your lifestyle, such as regular sleep hours and losing weight, have not eliminated your sleep apnea episodes, it is time to consult with a sleep specialist. The specific causes of your sleep apnea can be evaluated, and an individual treatment plan can be designed for you. As the above article has demonstrated, you have many different treatment methods available to you when it comes to sleep apnea. Everyone is different, and it's important to find out which treatment option will fit your specific situation best. If you use these tips, you will get better sleep at night. Sleep apnea doesn't have to run your life; you can take control back today. viagrasansordonnancefr.com
    ~Larryalors, 2017-03-18 02:27:47
  • avatar
    zgłoś
    W siodle każdej z tych bestii zupełnie inaczej widzisz otaczający cię świat. Te sprzęty są połączeniem potężnej mocy i muskularnej sylwetki. Ta mieszanka zwala z nóg.
    Zobacz artykuł
    ~Motocykl Online, 2013-07-02 07:23:07
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij