Motocykl poleca:

Ducati Diavel Carbon, Harley-Davidson XR 1200 X i Yamaha MT-01 - porównanie

Poleć ten artykuł:

W siodle każdej z tych bestii zupełnie inaczej widzisz otaczający cię świat. Te sprzęty są połączeniem potężnej mocy i muskularnej sylwetki. Ta mieszanka zwala z nóg.

harley-davidson-xr-1200-x-ducati-diavel-carbon-yamaha-mt-01-2012-04.jpg Zobacz całą galerię

Nie da się przejść obojętnie obok żadnej z tych trzech pochodzących z różnych kontynentów maszyn. Grające równocześnie silniki Ducati Diavela Carbon, Harleya- -Davidsona XR 1200 X i Yamahy MT-01 brzmią jak nadciągający huragan. Nawet gdy po powrocie z trasy stoją, wydając lekkie trzaski, ciągle sprawiają wrażenie istot z innej planety. Stanowią połączenie młota parowego, zwierzęcej energii i dzikiej radości z jazdy.

Harleya i Yamahę napędzają chłodzone powietrzem V-dwójki 45O, oba mają usportowione (XR) czy wręcz sportowe (MT-01) przednie zawiasy z widelcami upside-down. Pojemności – 1,2 litra i 1670 cm3 – ujawniają, że to sportowcy z duszami cruiserów. Harley-Davidson postawił na styl w y ś c i g owy, XR 1200 X jest bowiem krewnym XR-a 750 – najbardziej utytułowanego motocykla sportowego świata, który od lat święci triumfy w popularnych w USA zawodach na dirt tracku. Pokrewieństwo to lekka przesada, ale niewątpliwie jest to najbardziej charakterny i najmocniejszy przedstawiciel Sportsterów. XR 1200 X może stać się tajną bronią H-D. Głęboka czerń kontrastuje w nim z minimalną ilością błyszczącego metalu i oszczędnie dawkowanym pomarańczem przewodów układu zapłonowego i teleskopów Showa. Jedyne w stawce podwójne amortyzatory wyposażono w zbiorniczki wyrównoważające i pełną regulację.


Na każdej z tych maszyn czujesz się jak młody bóg, jeździsz jak szatan. Masz wrażenie, że dosiadasz bestii i że wszyscy twoi wrogowie mogą ci nagwizdać. 



Ty i pocisk to jedno
Ducati postawił na zupełnie inny styl: Diavel dostał lekko poskromiony piec Testastretta II z superbike’a, który osadzono w – wyposażonym również w pełną regulację – podwoziu cruisera albo raczej w czymś, co od biedy można by podciągnąć pod termin cruiser. Bowiem to, co rozciąga się między osiami kół, łamie wszelkie konwencje. Diavel Carbon jest motocyklem z innej galaktyki.

   
DUCATIDiavel Carbon W tym sprzęcie jest co podziwiać: kolanka wydechu ze stali nierdzewnej, kutą tylną felgę z kapciem 240 i potężną nakrętką, przednie kierunkowskazy w pokrywach zamontowanych po bokach chłodnic. Ognista widlasta dwójka o krótkim skoku tłoka i mocy 153 KM tkwi w typowej dla Ducati kratownicowej ramie.  Dwuczęściowy, bogaty w informacje kokpit z niezbyt czytelnym obrotomierzem i kolorowym wyświetlaczem TFT.

Już zajęcie miejsca w siodle jest niezapomnianym przeżyciem. Człowiekowi zdaje się, że siedzi na czymś, co jest zarazem cruiserem, dragsterem i muscle bike’em. Dłonie spoczywają na szerokiej aluminiowej kierownicy, ponad długim, 17-litrowym zbiornikiem paliwa, tyłek sadowi się na szerokiej, wygodnej kanapie, zaledwie 77 cm nad ziemią, dzięki czemu jeździec swobodnie sięga stopami asfaltu i całkowicie integruje się z pociskiem. Krótki tył, który unosi się nad kapciem o szerokości aż 240 mm, wykonano z bardzo trwałego tworzywa i domontowano do typowej dla Ducati ramy kratownicowej ze stali. Stopy bikera są wysunięte do przodu, sylwetka wyprostowana i tylko kąt ugięcia kolan jest dość ostry.

Zamiast stacyjki, elektronikę pojazdu budzi do życia nadajnik wbudowany w kluczyk. Działa w promieniu dwóch metrów, kluczykiem zaś otwiera się jedynie nakrętkę zbiornika paliwa i zamek kanapy. Start! Po kilku obrotach wału powietrze wokół zaczyna pulsować, a ziemia się trzęsie. Z silnika dobywa się rześkie warczenie, a z krętych i grubych jak węże boa kolektorów o przekroju 58 mm i dwóch ulokowanych jeden nad drugim kominów głośny soczysty bas.

Rozlega się kolejny grzmot: to odpalony piec Yamahy. Łoskot przenika kości i umysł. Dźwięk, który emituje silnik przez wydechy Akrapovicia, to prawdziwa bomba: niski, pełny i przeszywający na wylot. Na postoju maszyna wibruje w takt poszczególnych zapłonów niczym żywe stworzenie. Jeśli ktoś, znajdując się w odległości 30 m od maszyny, nie czuje fali uderzeniowej, to znaczy, że umarł. To już nie są wibracje, to eksplozje.

Tagi: Ducati | Diavel Carbon | Harley-Davidson | XR 1200 X | Yamaha | MT-01

Oceń artykuł:

2.3

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij