Motocykl poleca:

Ducati Diavel kontra Mercedes CLS 63 AMG

Poleć ten artykuł:

Jeśli kochasz samochody, jazda Mercedesem CLS 63 AMG wstrząśnie twoim światem. Jeśli kręcą cię motocykle, na bank nie przejdziesz obojętnie obok Ducati Diavela. My mieliśmy jeszcze więcej szczęścia, bo do redakcji trafiły oba te sprzęty

mercedes-cls-63-amg-2011-01.jpg Zobacz całą galerię

Szansa na postawienie obok siebie Ducati Diavela i CLS-a 63 AMG jest mniej więcej taka, jak trafi enie szóstki w totka. Długo nie mogłem uwierzyć, że wszystko się udało. Jesteśmy bogaci!

Diavelem jeździłem już wcześniej. Jego atomowych przyspieszeń i specjalnie zaprojektowanego przez Pirelli tylnego kapcia o szerokości 240 mm zapomnieć się nie da. A silnik? To osobna historia, której opowiadanie trwałoby baaaardzo długo i byłaby to fascynująca opowieść.

    
 

Przyciskam guzik start-stop w Mercedesie. Składana ręcznie widlasta ósemka błyskwicznie ożywa pod maską. Lekka przegazówka delikatnie kołysze ważącą prawie dwie tony budą. Już od 2000 obr/ min mam pod butem astronomiczne 800 Nm momentu, czyli tyle, że wystarczyłoby i na ciężarówkę. Basowy pomruk miesza się ze świstem dwóch turbin, które potrafi ą wtłoczyć do silnika nawet 17,5 tony powietrza na godzinę, kręcąc przy tym z szaleńczą prędkością 185 000 obr/ min. Króciuteńką dźwignię zmiany biegów przesuwam w pozycję Drive, na wyświetlaczu błyska informacja o włączonym trybie: „Race start”. But w podłogę i po ułamku sekundy spod tylnych kapci spalona guma dymi jak z komina. Czuję, jak przyspieszenie wciska mnie w wygodny fotel, widzę, że wskazówka obrotomierza wpada na czerwone pole. Łopatkami pod kierownicą przerzucam kolejne biegi.

CLS jest jak ginący gatunek w dobie totalnej elektronicznej inwigilacji. Otóż można w nim całkowicie wyłączyć kontrolę trakcji i upalać tak długo, aż skończy się bieżnik, niemniej nie ma to większego sensu, bo o wiele lepsze czasy da się wykręcić z pomocą elektroniki.

Jak w F16
Po ledwie 4,3 s na budziku mija 100 km/h, mimo to przez przednią szybę widać tylko dwa tylne światła Dukata. 162 KM wystrzeliwują jak z armaty ważącego 241 kg bike’a. Źle usiadłeś na kanapie, za słabo chwyciłeś kierownicę? Nie liczysz się w tym wyścigu! Po 9,5 sekundy Diavel przekracza 200 km/h. Ten sprint zajmuje CLS-owi aż 13,2 s. Przepaść? Siedząc w samochodzie, masz wrażenie, że lecisz myśliwcem F16. W uszach szumi V-ósemka, a z daleka dobiega brzmienie wydechów Termignoni twina Ducati. Przy 250 km/h elektronika CLS-a wkracza do akcji. Ale Niemcy zostawili otwartą furtkę: wyskakujesz z kasy i możesz pojechać ponad 300 km/h. W Diavelu trudno jechać szybciej, bo pęd powietrza chce wyrwać ręce z nagarstków.

Za pakiet składający się z Mercedesa CLS 63 AMG i Ducati Diavela trzeba wyskoczyć z 890 tysięcy złotych.Przejazd każdym z tych sprzętów – bezcenny.

Hamulce Mercedesa potrafi ą zaskoczyć. Ogromne zaciski wgryzają się w ceramiczne tarcze wielkości dużego talerza do pizzy. Czy są skuteczne? Jak cholera! Po pierwszym ostrym hamowaniu ze 100 km/h samochód zatrzymuje się po 38,1 m. Ale to dopiero początek! Wraz z kolejnymi próbami wyniki są coraz lepsze, aż wreszcie można zapisać 37,5 m. To jest właśnie zaleta kosmicznie drogich hamulców ceramicznych – bardziej rozgrzane są skuteczniejsze; byle nie przesadzić. Tej różnicy nie widać podczas jazdy miejskiej, ale na torze...

V-dwójka kontra V-ósemka. Silnik CLS-a AMG jest składany przez jednego mechanika. Twin Ducati ma rozrząd desmo.


Ducati Diavel, wyposażony w promieniowo mocowane zaciski Brembo i dwie pływające tarcze z przodu o średnicy 320 mm, zatrzymuje się po dokładnie takim samym dystansie. Dla podniesienia poziomu adrenaliny ABS można wyłączyć z poziomu komputera, podobnie zresztą jak kontrolę trakcji.

Długa lista
Lista wyposażenia dodatkowego towarzysząca Mercedesowi jest długa jak serial „Moda na sukces”, a po dołożeniu tego i owego cena samochodu rośnie szybciej niż polski dług publiczny. Podstawowa wersja CLS-a 63 AMG kosztuje 534 500 zł. Po dorzuceniu kilku wybajerzonych dodatków, takich jak ceramiczne heble za 42 696 zł, fajne obręcze za 15 343 zł, wykończenia wnętrza w karbonie za 15 343 zł czy pakietu Performance za 28 908 zł (m.in. podkręcającego moc silnika o 32 KM) oraz kilku niewinnych drobiazgów, kalkulator pokaże 817 895,46 zł.

Tagi: Mercedes | CLS 63 AMG

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij