Motocykl poleca:

Ducati Monster 696 kontra 695

Poleć ten artykuł:

Nie taki Monster (z ang. potwór) straszny, jak go malują. Ducati ma nazwę pozwalającą spodziewać się wszystkiego, co najgorsze. A tu niespodzianka – jest strasznie… fajnie!
Zobacz całą galerię

To nie takie proste o – 15 lat paradować w gustownym wprawdzie, ale ciągle tym samym wdzianku, podczas gdy inni dookoła prezentują coraz to nowe, modne ubiory. Taki los spotkał Monstery, które od debiutu (1993 r.) w temacie designu praktycznie się nie zmieniły. Stojący solo 695 nadal wygląda dziś całkiem nieźle, ale gdy postawi się go obok 696, dużo traci.

Trzeba było więc coś zmienić, ale tak, żeby nie zepsuć kultowej stylistyki Monstera – włoscy styliści mieli zgryz. Wystarczy jedno spojrzenie na 696 i już wiadomo – operacja się udała. Chociaż tył wygląda dziwnie znajomo – od razu skojarzył mi się z Triumphem (Street czy Speed Triple’em). To nie zmienia faktu, że krótkie, dość wysoko poprowadzone wydechy w połączeniu ze zgrabnie wkomponowaną lampą i brakiem klasycznego zadupka wyglądają fantastycznie. Dość długi zbiornik paliwa, kratownicowa przednia część ramy i prosta, dość szeroka kierownica to cechy typowe dla Monstera.





Jak oni idą do przodu

Żeby było ciekawiej, jazdę zacząłem od 696. Siadam i już wiem, że ze starym modelem ma on tyle wspólnego, co koń z koniakiem. Nie podniesiono wysokości kanapy – to ukłon w stronę motocyklistek. Zbiornik jest o dobre 3 cm krótszy, nie trzeba więc bardzo wyciągać rąk, żeby sięgnąć dość szerokiej kierownicy. Nawet kolana wyrośniętych jeźdźców zmieszczą się w przetłoczeniu zbiornika z tworzywa sztucznego. W lusterkach regulowane są same szkła – pomysł fajny, a i widoczność do tyłu jest OK. Kanapę przechylono pod sporym kątem i to nie był najlepszy pomysł. W czasie jazdy zbiornik ugniata faceta w to, co ma najcenniejszego. To, w połączeniu z prostą, szeroką kierownicą i wrażeniem, że siedzisz tuż za przednim kołem, przywodzi na myśl streetfightera. W naszym testowym 696 tę myśl pogłębiały wydechy Termignoni. Nawiasem mówiąc, wyglądają one dużo lepiej niż oryginały.

Gang silnika jest taki, że miażdży. Dzięki niemu jeździec może się porządnie dowartościować – na drodze wszyscy zjeżdżają, spodziewając się jakiejś piekielnie szybkiej, wielkiej maszyny. To miłe uczucie, więc zapewne fani uwolnienia ekstradźwięku silnika bez mrugnięcia okiem wyskoczą z 4200 zeta za tłumiki Termignoni (za te pieniądze oprócz tego sportowy filtr powietrza i komputer). Podczas rozruchu nadal swoje trzy grosze wtrąca prehistoryczna już dźwigienka ssania przy kierownicy. Po naciśnięciu przycisku rozrusznika natychmiast następuje gardłowe bulgotanie z dwóch wysoko umieszczonych wydechów.

Naszym zdaniem
 
ZALETY

Amortyzator zamontowano do góry nogami, więc pierścienie do regulacji napięcia wstępnego sprężyny oraz tłumienia odbicia są łatwo dostępne.
Tłumienie odbicia ma szeroki zakres regulacji.
Wreszcie zmieniono sposób poprowadzenia wydechów. Dzięki temu zwiększył się prześwit, także w zakrętach.
Filigranowe dźwignia zmiany biegów i podnóżki zapewniają więcej miejsca na stopę.

WADY

Klamki hamulca oraz sprzęgła bez regulacji.
Sprzęgło bierze dopiero w ostatniej chwili i brakuje mu wyraźnego punktu zadziałania.
Długość drogi hamowania 43,9 m (ze 100 km/h) nie jest wielkim osiągnięciem.
Taka sobie skuteczność podzielonej na trzy części przedniej lampy.
Ubogi zestaw narzędzi. Brakuje choćby klucza imbusowego do demontażu osłon zbiornika.
Brak haków do mocowania bagażu.

Tagi:

Oceń artykuł:

4.3

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij