Motocykl poleca:

Ducati Multistrada 1200 S: Multitalent

Poleć ten artykuł:

Uniwersalny turystyk Ducati to maszyna wielu talentów. Piekielnie mocne serce z superbike’a, komfort, mnóstwo elektroniki i zabawa jak na supermoto – oto mocne strony Multistrady 1200 S. Teraz 5-letni już motocykl został gruntownie odświeżony. Czy zmiany dobrze wpłynęły na ten multitalent?  

Zobacz całą galerię

Pierwsza Multistrada 1200 zjechała z taśmy produkcyjnej w 2010 roku. Ten bardzo udany motocykl, mimo wysokiej ceny, jest dość popularny w Europie. Nigdy dotąd sprzęty tego typu nie miały tyle pary, tyle dynamiki, tak sportowego ducha.

Ponieważ jednak od premiery minęło już 5 lat, Multistrada – choć bardzo dopracowana stylistycznie i wciąż nowoczesna z technicznego punktu widzenia – dojrzała do liftingu. Tym bardziej że konkurencja nie śpi, a w tej branży Ducati nie może pozwolić sobie na zostanie z tyłu choć na chwilę (patrz przypadek Panigale). Dlatego w tym sezonie na drogi wyjeżdża nowa Multistrada.

Multi mnie kręci
Choć nie można powiedzieć, że mamy tu do czynienia z rewolucją stylistyczną czy z zupełnie nową koncepcją, to pod względem technicznym gruntownie nowa maszyna, która ma zmienne fazy rozrządu, najnowszą elektronikę oraz odświeżony design. Teraz Multistrada wygląda nieco masywniej niż poprzedniczka, ma więcej plastiku, ale to sprawia tylko, że maszyna jest jeszcze ładniejsza i bardziej charakterystyczna. Plastiki są idealnie spasowane, śruby nie kłują w oczy, bo – tak jak przewody, wtyczki i inne ustrojstwa – są zmyślnie ukryte, a wygląd maszyny jest dziełem prawdziwego włoskiego artysty.

Na wulkanicznej wyspie Lanzarote miałem okazję przetestować wersję S. Choć detale techniczne mogą być fascynujące dla maniaków, jazda jest tym, co kręci mnie najbardziej, dlatego przejdę od razu do tego punktu. Ergonomia zmieniła się niewiele.

   
Hamulce Brembo M50 rodem z Ducati Superbike spisują się doskonale.        Tylny hamulec ma większą tarczę i poprawioną skuteczność. Mimo to Multistrada wciąż nie nadaje się do off-roadu.
   

Ociupinkę przedłużona kanapa jest z przodu węższa i można ją ustawić na jednej z dwóch wysokości (825 albo 845 mm). Akcesoryjna kanapa może obniżyć wysokość do 800 mm. Jeśli masz krótkie nogi albo jesteś raczej niewysoki, będzie w sam raz. Także pasażer siedzi trochę niżej. Tak jak do tej pory szyba jest regulowana tylko o 6 cm. Nie trzeba do tego narzędzi. Praktyczna rzecz! Ciekawe, dlaczego nikt tego jeszcze nie odgapił?

Ciągnie, aż łzy lecą
Naciskam przycisk startera, a rozrusznik – choć kręci ciężko (przecież ta V-dwójka z rozrządem desmodromicznym ma aż 1200 cm3 pojemności) – bez problemu odpala maszynę. Z wydechu dochodzi niskie, ale soczyste dudnienie, które już w poprzedniej Multistradzie powodowało przyjemną gęsią skórkę. To chyba najpiękniej pracujący silnik na seryjnym wydechu.

Nie ulega wątpliwości, że nowy silnik Testastretta DVT (Desmodromic Variable Timing – rozrząd desmodromiczny ze zmiennymi czasami) pracuje elastyczniej. Już na postoju nie wali tak twardo, pracuje równo i tak też wkręca się na obroty. Równomierność była tu celem, dlatego na wykresie z hamowni nie zobaczysz krzywej tak mocno pofalowanej, jak w poprzednim modelu, którego silnik był bardziej nieokrzesany.

   
Przednie światło na LED-ach z doświetlaniem zakrętów, które włącza się, gdy pochylenie motocykla wynosi co najmniej 7°.     Przełączniki po lewej stronie kierownicy: podświetlone, bardzo przemyślane i łatwe w obsłudze.
   

Od obrotów biegu jałowego do 5000 obr/min nie dzieje się aż tak dużo, jak można by się spodziewać, chociaż kopa nie brakuje. Za to powyżej tej granicy zaczyna się dziać, i to jak! Aż do odcinki niekończący się ciąg katapultuje cię na orbitę. Ducati deklaruje maksymalnie 136 Nm i 160 KM, które wyraźnie przewyższają możliwości silnika starej Multistrady. Gdy odkręcisz manetkę, twoje dłonie same mocniej zaciskają się na kierownicy. Do tego trzeba się przyzwyczaić, ale zapisuję to po stronie zalet.

Nie do wiary, że mimo dość łagodnego charakteru tego motocykla ma on przyspieszenia, które zawstydziłyby niejednego superbike’a. Tego przyjaznego, pomocnego, dającego się precyzyjnie kontrolować silnika nie powinni bać się mniej doświadczeni jeźdźcy. Ale nie daj się zwieść: jeden fałszywy ruch, a Dukat pokaże ci miejsce w szeregu.

Tagi: raport z jazdy | Ducati Multistrada | Multistrada 1200

Oceń artykuł:

5.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij