Motocykl poleca:

Ducati ST 3/749 S 2003

Poleć ten artykuł:

Seria ST została poddana faceliftingowi. Nowy model ST 3 wyposażono w nietypowy dla Ducati trójzaworowy silnik V2. Supersportowy 749 S pilnie ćwiczył w siłowni i podobno osiąga obecnie 110 KM.

Zobacz całą galerię

Barcelona, tor Circuito de Catalunya. Firma Ducati perfekcyjnie wybrała scenerię dla zaprezentowania swojego nowego modelu sportowo-turystycznego ST 3 i wzmocnionego supersporta 749 S. To miejsce jest jak najbardziej uzasadnione. Po pierwsze, w pobliżu katalońskiej metropolii można znaleźć oszałamiająco piękne drogi. Po drugie, kierowca fabryczny Loris Capirossi odniósł tu w czerwcu na swojej Desmosedici pierwsze, historyczne zwycięstwo w GP dla zwariowanej na punkcie wyścigów marki z Bolonii.

Ducati to jedna z firm, która sport traktuje bardzo serio. A ponieważ w wyścigach, oprócz stabilnego podwozia i doskonałych hamulców, liczy się przede wszystkim moc, pomyślano i o rodzinie sportowo-turystycznej (patrz: ramka na następnej stronie). Poprzednim modelem tej kategorii był w tej chwili dość już leciwy ST 2, z chłodzonym cieczą, dwuzaworowym silnikiem o mocy 83 KM. Nikt pewnie nie odważyłby się nazwać go wulkanem mocy, ale był to sympatyczny motocykl. Co zatem robić, aby zachować dobrą elastyczność, a równocześnie zwiększyć moc? Ducati zdecydowało się na chłodzony cieczą V2 z dwoma zaworami ssącymi i jednym dużym zaworem wydechowym na cylinder oraz na zapłon z dwoma świecami w każdej głowicy. Takie rozwiązanie ma łączyć to, co najlepsze z dwóch światów – dobrą elastyczność dwuzaworowca z ochoczym wchodzeniem na obroty silnika czterozaworowego.


I rzeczywiście, już pierwsze wrażenie, jakie pozostawia ta jednostka, można określić jako przekonujące. Ducati nie straszna była przy tym konkurencja z własnego domu – wręcz przeciwnie. Do celów porównawczych mieliśmy do dyspozycji ST 4. Na wolnych obrotach trójzaworowiec pracuje nieco głośniej od Desmoquattro, jednak jeżeli ktoś sądzi, że świadczy to o mniejszej kulturze pracy, jest w błędzie. Przekonać można się o tym już po pierwszych kilometrach.

V2, osiągający nominalnie 102 KM, pracuje miękko i ciągnie już od obrotów biegu jałowego. Jego pracy towarzyszy basowy odgłos wydechu. Szarpanie łańcuchem to już historia. W przeciwieństwie do czterozaworowca, nie odczuwa się reakcji na zmianę obciążenia, co szczególnie w ciasnych zakrętach, pokonywanych na odpowiednio niskich biegach, znacznie ułatwia życie. Motocykl nadaje się doskonale do spokojnej jazdy.

Aż do 7000 obr./min nowy model zachowuje się tak samo, jak ST 4 S, mający o 15 KM mocniejszy silnik. W razie potrzeby V2 swobodnie przyspiesza także po przekroczeniu tych obrotów. Ci, którzy często uprawiają turystykę, powinni poważnie wziąć trzyzaworowca pod uwagę. Wyczuwalne różnice w porównaniu z modelem S występują głównie w podwoziu. Widelec ST 3, w którym regulowane jest tylko napięcie sprężyn, został zestrojony stosunkowo sztywno. Tylny amortyzator marki Sachs dobrano z myślą o komforcie. Ucieszy to turystów, ale wpływa na ograniczenie sportowych możliwości ST 3. Jego prześwit przy złożeniu mógłby spokojnie być większy. Przy dodatkowym obciążeniu centralna podstawka szoruje o asfalt znacznie wcześniej niż podnóżki. A szkoda, bo dzięki neutralnym właściwościom jezdnym i wspaniałej precyzji kierowania na ST 3 jedzie się doskonale. To na pewno również zasługa bardzo dobrego ogumienia Pirelli Diablo.


Przekonstruowany V2 pracuje w 749 S miękko i bez uciążliwych reakcji przy zmianie obciążenia. Rury widelca są pokryte azotkiem tytanu. Czterotłoczkowe zaciski hamulcowe Brembo to jak zwykle najwyższa klasa. 
 

Godna pochwały jest także inaczej ukształtowana, wyraźnie wyższa szyba. Pozwala bez problemu znosić napór wiatru nawet przy dużych prędkościach. Komfort na dalekich trasach poprawia lepiej tapicerowana kanapa oraz połówki kierownicy, których wysokość można regulować w zakresie +/-20 mm. Przyjemne jest także to, że w nowych, mocniej świecących reflektorach da się podczas postoju elektrycznie regulować wysokość snopa światła. Łatwiej już się nie da.

749 S nie oferuje wprawdzie takich bajerów, ale za to dysponuje wspaniałym podwoziem – niezwykle stabilnym, poręcznym, precyzyjnym, wyposażonym w jedne z najlepszych obecnie hamulców firmy Brembo. Doskonałe elementy resorujące pochodzą z firmy Showa. Golenie widelca upside-down o średnicy 43 mm są pokryte azotkiem tytanu w celu zwiększenia czułości na drobnych nierównościach. Dzięki swojej stabilności motocykl budzi wielkie zaufanie nawet podczas ostrego hamowania i przekonuje wspaniale neutralnym i precyzyjnym wchodzeniem w zakręty, aż do naprawdę głębokiego pochylenia. 749 S to wzorcowy przykład wyścigówki. Pozostaje tylko założyć lekkie wyścigowe owiewki (co oszczędza wydatków w razie wywrotki), zamontować wyścigowe opony (dzięki czemu można w pełni wykorzystać właściwości podwozia) i hajda na tor!


Do tej pory brakowało kropki nad „i” – mocy. Te czasy mają teraz przejść do historii. Ducati deklaruje, że dzięki przeprowadzonej kuracji (szczegóły: patrz ramka wyżej) małej Testastretcie zafundowano dodatkowe 7 KM. W świecie supersportów jest to naprawdę coś. Będzie to można zweryfikować dopiero na hamowni. Subiektywne odczucia podpowiadają, że silnik jest wyraźnie mocniejszy. Wchodzenie na obroty jest wspaniałe. Także powyżej 7000 obr./min twin przyspiesza wręcz agresywnie. Dzięki szerokiemu, użytecznemu zakresowi obrotów pozwolił na wspaniałej i wymagającej trasie rzadziej zmieniać biegi.

 

Tagi: test | Ducati

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij