Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ

Harley-Davidson Softail Rocker C kontra Victory Jackpot - zamach na legendę

Niespodzianki nie będzie: Victory lepiej przyspiesza, lepiej i efektywniej hamuje, ma lepsze podwozie, a na dodatek jest tańszy od Harleya. Mimo to Rocker C pozostaje groźnym przeciwnikiem dla Jackpota.

Zagadka: jak to jest, że właścicielom Harleyów zwisa, ile ich motocykl waży, że ich piece wibrują w sposób grożący impotencją, że ich hamulce służą wyłącznie do zwolnienia, a silniki są tak skomplikowane i nowoczesne, jak w Cinquecento? Odpowiedź: najważniejsze, że maszyna błyszczy, że pochodzi ze Stanów i że jest to jeżdżąca legenda. To w jakiś sposób wyjaśnia sukcesy handlowe Harleyów. Goście z Victory postanowili stanąć w szranki z legendą.

Pierwsza sprawa: którą z maszyn łatwiej zaparkować. Zadanie jest jasne: motocykl ma zająć miejsce tuż przy przedniej ścianie wąskiego garażu. Aby umieścić przy niej Rockera C, trzeba się nieźle napocić. Ważący po zatankowaniu 326 kg Harry jest tylko o 9 kg cięższy od Victory. Większy o 76 mm rozstaw osi czy megadługie wyprzedzenie (157 mm) nie mają tu wielkiego znaczenia. Ważne są natomiast kąt główki ramy i długość widelca. Aby skręcić na postoju przednim kołem Rockera, trzeba użyć sporo siły. Jackpot skręca zdecydowanie łatwiej. Natomiast dzięki większemu skrętowi Rocker o wiele łatwiej zawraca na ulicy.

Na i w motocyklu
Na której z maszyn siedzi się wygodniej? Różnica w wysokości kanapy jest niewielka: 690 mm Victory kontra 740 mm Harleya. Jednak w praktyce różnica jest kolosalna. Jeździec na Victory, wpasowany między tylny błotnik a zbiornik w kształcie kropli, siedzi „w motocyklu”. Na Harrym natomiast biker siedzi „na maszynie”, tzn. czuje się jak na stołku.

Podnóżki są osadzone daleko z przodu, więc stopy nie znajdują dobrego oparcia, chyba że biker ma cholernie długie nogi. W Victory wygląda to inaczej – jego podnóżki osadzono bardziej z tyłu. Komfort na szerokiej, miękkiej, opadającej nieco do tyłu kanapie Harleya jest o oczko większy niż na Victory, który ma bardziej kanciaste siodło.

Za każdym razem, gdy odpala się Harleya, koło zębate rozrusznika zazębia się i wysyła tłoki w długą podróż, a stalowym kolosem wstrząsa mocne szarpnięcie. Wygląda to tak, jakby motocykl czegoś się przestraszył. Zaraz potem dwa wałki wyrównoważające biorą się do roboty i zmniejszają wibracje silnika Twin Cam 96B. Wychodzi im to tak sobie: w górnym zakresie obrotów wibracje zaczynają niemiłosiernie wkurzać, natomiast na wolnych obrotach twin o pojemności 1585 cm3 produkuje przemysłowe ilości „good vibrations”.

Silnik Rockera o długim skoku miękko wchodzi na obroty, a reakcje na zmianę obciążenia są niewielkie. Przy tym nie lubi pośpiechu. Wszystko, co dzieje się między 2000 a 3500 obr/min, sprawia jeźdźcowi olbrzymią radochę. Powyżej 4000 obr/min silnik zaczyna się męczyć. Na szczęście w ten zakres nie ma potrzeby wchodzić zbyt często. Największy moment obrotowy – 121 Nm – pojawia się przy 3200 obr/min, zaś maksymalna moc 73 KM – przy 5250 obr/min. Najwyższe obroty są więc wykorzystywane co najwyżej podczas wyprzedzania. Po mieście Rockerem najlepiej turlać się na trzecim biegu przy 2200 obr/min, jazda zaś setką najłatwiej idzie na piątce przy 2800 obr/min. Dobywający się z wydechów basowy bulgot jest wówczas najwspanialszy.

   
KOKPITY. Ten Harleya jest bardziej przejrzysty. W przeciwieństwie doVictory można tu znaleźć zegarek oraz drugi licznik dziennego przebiegu.Obie maszyny mają automatyczny wyłącznik kierunkowskazów. 
   
SILNIKI. V-twin Harleya pięknie błyszczy w słońcu, jego gang zaś przyprawiao palpitację serca – nie ma co do tego wątpliwości. Natomiast silnik Victory nie wali tak po oczach,  ale w każdej sytuacji oferuje lepsze osiągi. 


Gorszy gang, lepszy kop
W kwestii efektów dźwiękowych Victory, jeśli ma seryjne wydechy, strzela z airboxu, syczy z wydechu... Szkoda! Na pocieszenie jego widlasty silnik o cylindrach rozchylonych o 50° ma ostrego kopa. Lepiej wchodzi na obroty, jest wyraźnie żwawszy i mocniejszy we wszystkich zakresach obrotów niż widlak Harleya o cylindrach rozchylonych pod kątem 45°.

W tym miejscu fani Harleya wytkną różnice w pojemności. I będą mieli rację. Victory ma o prawie 150 cm3 więcej, ale też dysponuje czterema zaworami na cylinder, ma także znacznie krótszy skok tłoków. Również tutaj nie ma mowy o cichej zmianie przełożeń: od czasu do czasu skrzynia trzaska niemiłosiernie. Aż do środkowego zakresu obrotów piecyk Victory pracuje miękko. Wibracje nie denerwują, odczuwa się raczej wzbudzającą zaufanie pulsację. Dopiero powyżej 4500 obr/min Jackpota chwyta telepawka. Ale co tam – w ten zakres obrotów zapuszcza się równie rzadko, jak Harley.



HAMULCE. „A po co się zatrzymywać?” – można zapytać. Duży power wymaga konkretnego opóźniania. W obu sprzętach jednak nie znajdziecie ABS-u. Victory przekonuje lepszą skutecznością obu hebli. 

Kto mocniej stoi?
Jeśli chodzi o podwozia, skoki zawieszeń w obu maszynach są niewielkie i nie zapewniają zbyt wiele komfortu. Podczas jazdy z pasażerem dwa poziomo zamocowane amortyzatory Harleya bardziej bezpośrednio przenoszą twarde uderzenia na jeźdźca niż centralny amorek Jackpota. Jednak Harley lepiej daje radę podczas jazdy we dwójkę. Pod warunkiem rzecz jasna, że znajdzie się desperat(-ka) skłonny(-a) zająć miejsce na rozkładanym siedzeniu. To, że warunki stworzone pasażerowi mogą być bardziej spartańskie, udowadnia Jackpot. Wymuszony ostry kąt zgięcia kolan w połączeniu z opadającym ku tyłowi trójkątnym „zydelkiem” świadczą o tym, że człowiek, który testował go jako pasażer, miał nie więcej niż 1,5 metra wzrostu i pośladki z tytanu.

A co w temacie prowadzenia? Dla obu długie winkle to smutna konieczność, bo trudno mówić tu o konkretnym (czytaj: akceptowalnym) prześwicie w złożeniu. I Rocker, i Jackpot dosyć wcześnie nawiązują kontakt z ziemią. Robią to jednak na tyle delikatnie, że nie od razu wybija je to z kursu. W czasie jazdy prowadzą się o wiele łatwiej niż można by się spodziewać, biorąc pod uwagę ich masę i rozstaw osi. Jackpot, mimo swych 317 kg, jest odrobinę bardziej poręczny, a zestrojenie podwozia sprawia, że na zakrętach zachowuje się bardziej stabilnie. Także jego hamulce są precyzyjniejsze, lepiej dozowalne i bardziej skuteczne. Zwłaszcza tylny jest niezwykle efektywny.



Dzieła sztuki?
Nie ma wątpliwości: widok tych motocykli cieszy oko. Radują świetnie rozwiązane detale, piękne kolory, fantastyczne lakiery oraz błyszczący, dobrej jakości chrom. Mimo to różnią się od siebie dość mocno: podczas gdy Rocker C, mimo całego blasku, zwraca uwagę charakterystycznym dla chopperów zamierzonym brakiem ozdób, Jackpot staje w jednym szeregu z tłustymi customami. Prawidłowym określeniem byłoby nazwanie go custom-muscle-cruiserem.

Mimo niezliczonej ilości chromu i lakieru, w przypadku Jackpota rażą plastiki: kierunkowskazy, osłony układu wtryskowego i obudowę kontrolek na górnej półce widelca wykonano ze sztucznego tworzywa. Oprócz tego tablica rejestracyjna zasłania grubaśną tylną oponę, co w cruiserze jest masakrycznym błędem. Na tym poletku Harley-Davidson wykonał niemal idealną robotę. Niestety, trójkątny wahacz Rockera zrobiono z niezbyt estetycznych stalowych rur (Victory: aluminium), wiele zaś śrub z powodzeniem pasowałoby do maszyn rolniczych.

Walka o kult Willi G. Davidson stwierdził kiedyś: „Klient kupuje u nas legendę, a motocykl dostaje za darmo”. Wiedział, co mówi! Mimo sprawiającej wrażenie nieco anachronicznej techniki, Harley od lat jest przecież symbolem stabilności na nieustannie zmieniającym się rynku. To jest wartość, którą wielu ceni. Dzięki sprytnej strategii produkcyjnej i genialnemu marketingowi spece z Milwaukee sprawili, że ich maszyny mają status kultowych. To było fundamentem przywiązania do maszyn licznej grupy klientów. Stoi za tym 107-letnia tradycja firmy.

Natomiast pierwszy motocykl Victory pochodzi z rocznika 1998. Niemniej sprzęty z tym znakiem są na dobrej drodze do stania się kultowymi i na pewno nie będą na to pracować 107 lat.


zobacz galerię

Zobacz również:
Beemka R 1200 GS, która w 2005 roku brała udział w naszym teście długodystansowym, ma na zegarze już 155 000 km. Wybraliśmy się do serwisu, aby sprawdzić, w jakiej jest formie.   
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij