Motocykl poleca:

Harley-Davidson Sportster 1200 Nightster

Poleć ten artykuł:

Gdy rozum śpi, budzą się demony. Nightster powstał zgodnie z tą zasadą. Ma tylko to, co niezbędne – zero nadwagi i zbędnych dodatków. No i potrafi wprawić w dobry nastrój.
Zobacz całą galerię

Sportster 1200 Nighster to motocykl dla niepokornych, dla tych, którzy chcą iść pod prąd. Jeśli marzysz o kapiącym chromem sprzęcie – od razu możesz sobie dać siana. W Nightsterze chrom występuje w śladowych ilościach. Niemniej wersja w pomarańczowo-czarnych barwach wygląda znakomicie.

Nawiązanie do wyścigowej historii to stylistyczny sukces na całej linii. Maszyna wygląda jak przeniesiona wprost z połowy ubiegłego wieku w dzisiejsze czasy. Jak ulał pasują tu czarne obręcze szprychowanych kół, dźwignie i golenie widelca z harmonijkami w tym samym kolorze, mała przednia lampa oraz szary, „mrożony” lakier na bloku i cylindrach silnika. Także jednoosobowa kanapa trzyma styl (gorzej z komfortem, ale nikt nie jest doskonały). Nowoczesnym akcentem są tylne światła na diodach LED. Każde z nich jest równocześnie pozycją, stopem i kierunkiem.






Motocyklowi pozostawiono tylko to, co niezbędne – dzięki temu Nightster wygląda jak żylasta, przyczajona do skoku bestia. Nie ma się co czepiać, że przewody elektryki ukryto tylko częściowo (bo niby gdzie?) ani że regulator napięcia przyjmuje na siebie wodę i ewentualne kamyki spod przedniego koła. To szczegóły.

Jedynka, zgodnie z tradycją motocykli z logo krzyczącego orła, wchodzi ze stuknięciem. Podobnie zresztą jak pozostałe cztery biegi. Jest to spowodowane imponującą masą zamachową wału korbowego. Po prostu trzeba się do tego przyzwyczaić. Zaskakuje praca klamki sprzęgła – coś jak nie w Harleyu. Można zapomnieć o żelaznym uścisku. W tym temacie spece z Milwaukee spisali się na medal. Silnik na obrotach biegu jałowego przekazuje jeźdźcowi sporą dawkę good vibrations (pozytywnych wibracji). Długoskokowa jednostka uspokaja się po pierwszym dodaniu gazu i chętnie wchodzi na obroty. Co ważniejsze, ma kopa praktycznie od samego dołu. Nic dziwnego, skoro maksymalne 95 Nm trafia na tylne koło już przy 3600 obr/min. Krzywa mocy przebiega liniowo (patrz wykres na stronie 48). Nie boli nawet, że moc 68 KM nie rzuca na kolana. Dopiero na górze skali, na krótko przed tym, gdy wspomniane 68 koni pójdzie w galop, przy 6000 obr/min, pojawia się trochę nerwowości.





Nawiązaniem do sportowego rodowodu jest dobór kół i opon. Przednia felga ma 19 cali, obuto ją w oponę o szerokości tylko 100 mm. Szesnastocalową obręcz z ty- łu również obuto w niezbyt szerokiego laczka – 150 mm nie budzi respektu. Ale jest też druga strona medalu – wąskie kapcie przyczyniają się do zadziwiającej poręczności. W połączeniu z nisko położonym środkiem ciężkości, siodłem 720 mm od gleby i dobrze leżącą w rękach, dość szeroką kierownicą Nightster sprawia wrażenie, jakby większość swej masy (z paliwem 257 kg) zostawił w garażu.

Doskonale to widać w zakorkowanym mieście. Nightster czuje się tam całkiem nieźle. Dobra poręczność, niewielka szerokość i nie najgorsze hamulce pozwalają mu sprawnie przemykać między samochodami. Chociaż pewnie nie wszyscy to pochwalą, bo generalnie nie tego oczekuje się od Harleyów. Tak jak w poprzedniej wersji, jakiś amerykański mózg tak umieścił podnóżki, żeby przeszkadzały przy ściąganiu z nich nóg. Trzeba uważać, żeby z tego powodu nie paść ofiarą przyciągania ziemskiego albo nie nabić sobie siniaka na łydce. Mogliby w końcu coś z tym zrobić. Inna rzecz, że składane podnóżki ocierają o ziemię w ciasnych zakrętach, a prześwit z ledwością wystarcza. Ale przecież wiemy, że ten motocykl woli być traktowany zdecydowanie spokojniej.





Co innego zadawanie szyku pomiędzy knajpami, a co innego jakaś dalsza trasa. Ta ostatnia jest zarezerwowana dla prawdziwych twardzieli. Ani cienko tapicerowana kanapa, ani takie sobie zawieszenia nie ułatwiają eskapad. Z tyłu jakakolwiek zmiana napięcia wstępnego sprężyn – zresztą jedynej możliwości regulacji zawieszeń – nie daje pozytywnego efektu. Oba amortyzatory albo dobijają do oporu (miękkie ustawienie), albo źle reagują (twarde ustawienie), albo dolega im jedno i drugie (średnie ustawienie). Jeźdźca ratuje jedynie dobrze tłumiony widelec.

Mimo to taka prostota i konkret potrafią pozytywnie nakręcić. Nie trzeba zbyt długich starań, aby poczuć specyficzny urok Nightstera. Nawet nad takimi słabościami, jak zbiornik paliwa o pojemności zaledwie 12,5 l czy wymagający bardzo mocnej ręki przedni hamulec, można przejść do porządku dziennego. Wiadomo bowiem, że są to cechy jego charakteru. Tym bardziej że jest go za co pochwalić: zaskakująco dobra poręczność oraz odpowiednie: charakterystyka silnika i dobór przełożeń, a także – a może przede wszystkim – możliwa do zaakceptowania cena, wynosząca 40 990 zł.

Tagi:

Oceń artykuł:

3.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij