W 2009 r., po 36 latach przerwy, Harley wznowił produkcję seryjnego trzykołowca, a w zeszłym roku, w ramach projektu Rushmore, przeprowadzono kilka zmian przystosowujących go do turystyki (m.in. nowy GPS oraz system audio Boom Box GT 6,5, silnik dochładzany cieczą, nowe przełączniki na kierownicy itd.). O ile wcześniej trike był do bólu użytkowy, o tyle teraz bardziej chodzi o komfortową zabawkę do podróżowania i – nie oszukujmy się – do wkurzania sąsiadów.

Jedno z przodu, dwa z tyłu

Amerykanie (szczególnie ci z Milwaukee) kochają tradycję, więc wybrali klasyczny układ: jedno koło z przodu, dwa z tyłu. Przepis był dość prosty: silnik oraz przednią część ramy razem z owiewką typu Bat Wing przejęto z Electry Glide. Pozostało dać z tyłu dwa koła i mechanizm różnicowy, który jest napędzany pasem. Serducho maszyny to V-twin o cylindrach rozchylonych (tradycyjnie dla H-D) pod kątem 45O.

Nowością jest dochładzanie cieczą głowic, które ukryto w osłonach nóg. Moc 87 KM nie poraża, na szczęście sytuacja wygląda ciut lepiej, gdy spojrzysz na moment obrotowy – 144 Nm przy 3750 obr/min. Niestety, do napędzenia jest niemała masa: Tri Glide zalany pod korek waży niemal 560 kg. Na szczęście do manewrowania na parkingu ma bieg wsteczny, który podobnie jak w Hondzie Gold Wing napędza rozrusznik elektryczny.

Jeśli chodzi o precyzję działania i wrażenia akustyczne Japończycy zmiażdżyli Amerykanów, ale przecież wiadomo, że Harley jest dla twardzieli. W Tri Glidzie zaskakują hamulce – mimo że nie mają ABS-u, są skuteczne i dość precyzyjne. Przy przednim kole pracują dwa sześciotłoczkowe zaciski, a przy tylnych po jednym jednotłoczkowym. Ze względu na rozkład mas kluczową rolę w czasie hamowania odgrywa prawa stopa jeźdźca, tym bardziej że układ sprzężono, czyli uruchamiasz nią również przód.

Sześciobiegowa skrzynia pracuje dość precyzyjnie, ale poszczególne przełożenia wbijasz z charakterystycznym dźwiękiem. Szóstka jest nadbiegiem. Przełożenia dobrano tak, że na legendarną elastyczność V-dwójki nie masz szans – trzeba mieszać w skrzyni. Zaskoczyło mnie spalanie: 8 l/100 km to nie tragedia. Spodziewałem się więcej.

Życie na zakręcie

Trike prowadzi się całkiem nieźle, ale pod warunkiem, że jedziesz po drodze równej jak stół, z rzadka usianej szerokimi łukami. Wtedy możesz się napędzić do 140 km/h, odpalić tempomat i cieszyć się jak małpa szkiełkiem systemem audio czy zająć się podziwianiem widoków. Przy 160 km/h w podwozie wkrada się niepokój i zaczynasz jechać tropem węża. Jeśli zakręty są ciasne, a nawierzchnia nierówna, zaczynają się schody.

Skok tylnego zawiasu wynosi 76 mm, co na naszych drogach jest ponurym żartem. Zawieszenia dobijają, więc nie ma wyjścia – trzeba zwolnić. Przy widelcu zamontowano masywnie wyglądający amortyzator skrętu, co jest dobrym pomysłem, bo kasuje on shimmy. Jeśli wcześniej jeździłeś tylko solowym motocyklem, zakręty będą dla ciebie wyzwaniem. Musisz mocno trzymać kierownicę (bo chce się wyrwać) i podobnie jak w quadzie dociążyć wewnętrzną stronę pojazdu.

Wbrew pozorom, wyjście z zakrętu efektownym bokiem nie jest łatwe, i to nawet mimo że Harley zrezygnował z ABS-u oraz z kontroli trakcji. Na jego tle trzykołowy Can-Am Spyder (dla od miany z dwoma kołami z przodu) został naszpikowany elektroniką niczym Boeing Dreamliner, ale tam o jakichkolwiek popisach możesz od strzału zapomnieć. W Harleyu wyjście bokiem utrudnia dość nędzna przyczepność przodu i bardzo realna groźba nakrycia się kołami.

Myślę jednak, że większość nabywców tej maszyny będzie to mieć w głębokim poważaniu. Harley przekona ich bogatym wyposażeniem, komfortową kanapą, a także przestrzenią bagażową większą niż we Fiacie Seicento (192,5 kontra 170 litrów). Spokojnie podłączysz sobie CBradio oraz mp3, zabierzesz pasażerkę i słuchając ulubionej kapeli oddalicie się w kierunku zachodzącego słońca.

Cena luksusu

Za Tri Glide’a trzeba wykartkować co najmniej 154 000 zł. W zamian dostajesz sprzęt, który łączy wady motocykla i samochodu, ale za to wygląda kozacko. Jeśli chcesz poczuć wiatr we włosach, a jednocześnie z jakiegoś powodu musisz zrezygnować z motocykla, Tri Glide będzie strzałem w dziesiątkę. Niestety, jakość wykonania detali pozostawia nieco do życzenia – producent po prostu zostawił furtkę dla fanów customizingu. Jeśli masz fantazję i pieniądze, Tri Glide jest czymś dla ciebie.