Motocykl poleca:

Harley-Davidson XL 1200 C Sportster 2003

Poleć ten artykuł:

Na początku września przyszła kolej na europejską prezentację nowego Sportstera. Odbyła się w ramach Bike Week w austriackim Faaker See. Sportster XL 1200 C spowodował niemałe zamieszanie.

Zobacz całą galerię

Faaker See to chyba największa impreza Harleya w Europie. Zgodnie z tradycją, odbywa się na początku września. Spodziewałem się, że podczas prezentacji ostatnich osiągnięć marki każą nam zachwycać się kolejnym nowym malowaniem lub nie mniej niż poprzednie gustownym emblematem. Ale okazało się, że XL Sportster ma wiele nowych rozwiązań technicznych. Ten motocykl o wspaniałej przeszłości po raz ostatni został poważniej zmodernizowany w 1986 roku. Stał się wtedy pojazdem, na którym naprawdę można polegać. Ciekawe, że w naszym opanowanym przez manię porównywania wymiarów świecie, Sportster jest uważany za motocykl dla początkujących lub dla kobiet, mimo że w innych markach pojemność silnika 883 lub 1200 cm3 i masa 250 kg oznacza dorosły motocykl.


Zmiany modelu 2004 roku dotyczą jego wyglądu zewnętrznego, tzn. kształty stały się bardziej harmonijne, a ponadto poważnie przekonstruowano silnik i ramę. Spójrzmy na zmiany widoczne nawet gołym okiem. Trzeba przyznać, że uczyniły one Sportstera bardziej przyjaznym. Najbardziej rzuca się w oczy to, że udało się złagodzić jego kształty. Główna w tym zasługa teraz bardziej zaokrąglonego zbiornika paliwa. Jednocześnie do 17 litrów zwiększyła się jego pojemność. Przy średnim zużyciu 5 l/100 km oznacza to zasięg ponad 300 km. Gdzie dawny Sporty ze 180-200-kilometrowym zasięgiem? Zmieniono też nieco kształt bocznych pokryw – stały się trochę bardziej wydłużone. Pokrywa filtra powietrza jest teraz bardziej owalna. Cylindry i głowice otrzymały większe ożebrowanie, co oznacza dzięki lepszemu chłodzeniu większą trwałość silnika. Jeśli dokładnie przyjrzymy się blokowi silnika, możemy zauważyć, że jest on teraz osadzony w silentblockach. Rura łącząca tłumiki (tzw. interferencyjna) gdzieś znikła, wygląda to teraz tak, jakby obie rury były od siebie niezależne. Ale to nieprawda, łączą się one, tak aby nie zasłaniać cylindrów. Stosowane dotąd tylne opony 130 przemieniły się w 150. Po zajęciu miejsca na siedzeniu okazuje się, że znajdujemy się nieco niżej niż w przypadku wcześniejszych modeli, a potem, kiedy chwycimy kierownicę, odczuwamy, o ile wygodniejsze są jej rączki o mniejszej średnicy (dawniej 31,75 mm, a teraz 28,7). Nareszcie projektanci porzucili swoje dotychczasowe wyobrażenia, że motocykl rzuca na kolana tylko wtedy, gdy wszystko jest w nim ogromne. Teraz wygodniej chwyta się klamki sprzęgła i hamulca, a także lepiej leży w ręku rączka gazu. Według producenta, dzięki zastosowaniu nowych sprężyn, sprzęgło wymaga użycia mniejszej o 7% siły.

Siedząc na motocyklu, czuje się niepowtarzalną wibrację Harleya, ale dzięki silentblockom jest ona delikatniejsza niż dawniej. Na jałowych obrotach silnik wyraźnie podryguje, ale ten typ tak ma. Sprzęgło – całkiem lekko, potem jedynka, dwójka... i już jedziemy 60 km/h. Gdy dodaj ę gazu jadąc pod górę, ale jeszcze w dolnym zakresie obrotów, zaczynam odczuwać wibracje kierownicy. W miarę wzrostu obrotów wędrują one w kierunku podnóżków. Przyspieszanie pod górę to żaden problem. By osiągnąć właściwe pochylenie w zakręcie, nie trzeba siły, właściwie wystarczy tylko o tym pomyśleć i motocykl sam się pochyla. Wszystko to w sposób kontrolowany; nie ma choćby cienia niebezpieczeństwa, aby wypadł z zakrętu.

Kiedy maszyna wchodzi w ostry prawy zakręt, słychać charakterystyczny odgłos tarcia metalu. Muszę się upewnić, czy rzeczywiście tak łatwo otrzeć się o drogę. Okazuje się, że winkle można brać też tak, aby nie dotknąć asfaltu i nawet nie trzeba jechać o wiele wolniej. Przy następnej okazji bardziej pochylam się i znów krzeszę snop iskier. Staję na poboczu i patrzę, co jest zadrapane. Naturalnie, spód przedniego tłumika. Natomiast w lewym zakręcie nic nie przeszkadza mocniejszemu pochyleniu. Czyli z lewej strony motocykla wszystko zostało umieszczone na odpowiedniej wysokości.


     
Według zapewnień producenta, dzięki nowym dwutłoczkowym zaciskom do zahamowania trzeba użyć mniejszej siły.  Po raz pierwszy w Sportsterach silnik został elastycznie zamocowany w ramie. Kapa sprzęgłowa nieco przypomina kształtem tę z Dyny. Nietypowe i pomysłowe rozwiązanie: korek wlewu oleju wkomponowano w obudowę zbiornika oleju – otwiera się go, naciskając palcem.

Aby poprawić prowadzenie, przerobiono ramę, wzmocniono ją. To samo uczyniono z mocowaniem wahacza. Według informacji producenta, zmodernizowanie ramy skutkuje 26-procentową poprawą sztywności. Na prostej rzeczywiście, silnik jak gdyby lepiej pracował na wysokich obrotach. Od projektantów dowiedzieliśmy się, że poruszają się w nim nowe tłoki i korbowody i w ten sposób górna granica obrotów z 5500 przesunęła się do 6000/min. Ze względu na wyższe obroty zmodyfikowano także pierścienie tłokowe. Aby zapewnić lepszy dopływ mieszanki i usuwanie spalin, przerobiono głowice cylindrów. Uzyskano 67 KM i 93 Nm, a stopień sprężania podniesiono do 10:1, co nawiązuje do wcześniejszego Sportstera 1200 Sporta. Z tych danych wynika, że Sportster XL 1200 ma o 15% większą moc od poprzedników.


Oddzielny kanalik doprowadzający olej do denek tłoków gwarantuje lepsze smarowanie, a cały system zaopatrzono w powrotny przewód olejowy. Jeśli już jesteśmy przy smarowaniu, to ze względu na inne umiejscowienie zbiornika oleju motocykl zyskał na symetrii, a zbiornik oleju otrzymał dodatkową osłonę. Kto jeździł już Harleyem, wie, że umieszczony pod siedzeniem zbiornik oleju latem grzeje jak piec. W nowym Sportsterze jest inaczej, ale być może tego będzie brakować zimą.

Zakrętka wlewu oleju dawniej wystawała ponad powierzchnię zbiornika, a teraz jest schowana. Kiedy ją naciśniemy, wyskoczy ponad powierzchnię i mamy już wykręcany wskaźnik poziomu oleju. Po lewej stronie motocykla akumulator został zasłonięty pokrywą, a system elektryczny zrobił się bardziej kompaktowy. Znajdziemy nawet specjalne gniazdo, do którego podczas przeglądu przyłącza się komputer, aby odczytać parametry pracy silnika. Elektronika wkroczyła z takim rozmachem, że być może zapowiada to Sportiego z wtryskiem paliwa.

Zaprezentowano dwa typy 1200, różniące się wyglądem zewnętrznym: tradycyjny chopper XL 1200 Custom – z podnóżkami z przodu, z 21-calowym przednim kołem i pojedynczym hamulcem tarczowym – oraz XL 1200 Roadster – bardziej podobny do 883 R, z podnóżkami mniej więcej na środku (według mnie to największa pomyłka rodziny Sportsterów), 19-calowym kołem przednim i podwójnym hamulcem tarczowym.

Wygląda na to, że slogan dotyczący nowego Sportstera 1200: „Jazda na motocyklu zyskała na delikatności, ale nie udało się nam okiełznać jej ducha” – mówi prawdę. Pytanie, jak harleyowcy przywiązani do tradycji potraktują to tchnienie nowych czasów. Myślę, że Sportstery będą kupowane przede wszystkim przez tych, którzy chcą zaprzyjaźnić się z tą marką po raz pierwszy, bo im nie będzie brakować niczego z dawniej szorstkości Sporty’ego.

 

Tagi: test | Harley-Davidson

Oceń artykuł:

3.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij