Motocykl poleca:

Harley-Davidson XL 1200 L Sportster

Poleć ten artykuł:

Bez dwóch zdań – główna myśl, która towarzyszyła konstruktorom Sportstera to stworzyć motocykl do szpanowania. Sprinty między knajpami i lansowanie się po mieście to jego żywioł.
Zobacz całą galerię

W słuchawkach mam „Kneipenterroristen” (Knajpiani terroryści) – cover niemieckiej kapeli Böse Onhelz wykonywany przez Defekt Muzgó. Oglądam dużego Sportstera w wersji Low i w pewnym momencie wpada mi do łba, że ten kawałek mówi o tym motocyklu. Low oznacza kanapę umieszczoną najniżej w rodzinie XL Harleya, bo tylko 668 mm od gleby. Czarny, błyszczący lakier w połączeniu z chromami i mrożonym lakierem na bloku silnika i żeberkach cylindrów – nawet buntownik musi być stylowy. Również klasyczne, szprychowane koła mogą się podobać. Z przodu na 19-calową felgę założono kapeć o szerokości 100 mm, z tyłu 16-calową obręcz obuto w laczek o szerokości 150 mm – trochę wąski, ale nie ma tragedii. Bardzo przypadła mi do gustu niewielka przednia lampa, która jednak dobrze sobie radzi z oświetleniem drogi po zmierzchu. Z kolei sterczący nad nią prędkościomierz z zestawem kontrolek wygląda co najwyżej tak sobie, na szczęście jest czytelny.

Dźwięk z dwóch krótkich wydechów wykastrowała norma Euro 3. Sytuację uratuje banknot wydany na akcesoryjne puszki. Pozycja za sterami średnio mi się spodobała – trochę tu mało miejsca. W przypadku kanapy postawiono na design – wygląda zajefajnie, ale masakrycznie traktuje dolną część pleców. Do tego za wąska i za bardzo wygięta do tyłu jak dla mnie kierownica, co przy moim słusznym wzroście wymusza przyjęcie skulonej pozycji. Pierwsza przejażdżka o mały włos nie zakończyła się spotkaniem z glebą. Jakiś amerykański mózg (chyba zdefektowany) tak umieścił podnóżki, że przy podnoszeniu nogi w czasie ruszania zahaczałem o to cholerstwo! Na szczęście, można się do tego przyzwyczaić.



 
 
 
 Układ wtrysku paliwa w Sportsterze to było niezłe posunięcie.
Mała rzecz, a cieszy – wlew oleju fajnie wygląda. Poziom mierzymy bagnetem. 
 Dwa amortyzatory z tyłu to ukłon w kierunku klasyki.

V-twin łatwo i chętnie wkręca się na obroty i lubi, jak daje mu się w palnik. Wtrysk paliwa okazał się dobrym posunięciem. Spory moment już od niskich obrotów pomaga zostawić za plecami katamaraniarzy, a nawet kolesi na plastikach – chociaż tych tylko na chwilę. Klamka sprzęgła pomoże wyrobić mięśnie lewej dłoni. Pięciobiegowa skrzynia działa jak na Harleya przystało – zapięcie każdego biegu potwierdza głośne „klonk”.

Zabawa rozkręca się na dobre, kiedy droga jest prosta jak strzała, a pod kołami wije się równy asfalt. W takich warunkach zawiasy dają radę. Tylne amorki mają regulację napięcia wstępnego sprężyn. Dość twardo zestrojony widelec pozbawiono jakiejkolwiek regulacji, ale to nie przeszkadza. Przedni dwutłoczkowy zacisk dość skutecznie wgryza się w tarczę o średnicy 292 mm, jednak wymaga sporej siły. Ze względu na rozłożenie mas, warto pomóc mu depnięciem na dźwignię tylnego hebla.

 
     
 Mała lampa zadziwiająco skutecznie spełnia swoje zadanie po zmroku.
 Nad stacyjką umieszczono blokadę kierownicy; do tego mamy alarm.  Do skutecznego hamowania warto użyć obu hebli jednocześnie.

Schody zaczynają się na pierwszym winklu. Zawiechy jeszcze nie wymiękają, Dunlopy też trzymają całkiem nieźle, ale znienacka pojawiają się iskry. W prawych zakrętach trą wydechy, w lewych – boczna stopka. Miałem pełne gacie, kiedy się okazało, że Hadeka nie można już głębiej złożyć. Druga rzecz – Sportster w wersji Low nie lubi nierówności. Co ciekawe, na początku wydaje się, że dwa tylne amorki zestrojono bardzo twardo, ale w czasie jazdy np. po bruku kręgosłup mocno przypomina o sobie, a zawieszki dobijają. Również prześwit (112 mm) sprawia, że wyrwy w jezdni są wrogiem nr 1. Nabiera to strategicznego znaczenia, kiedy na pokład zabierzemy pasażerkę. Ja zrobiłem ten błąd. Miejsce pasa żera jest symboliczne, siodło twarde jak diabli, a na domiar złego amorki mają większą tendencję do dobijania. Ile się nasłuchałem o kanapie w Sportsterze po 50-kilometrowej trasie to moje. Na szczęście jest druga strona medalu – snop iskier z wydechu zawsze robi wrażenie...


Tagi:

Oceń artykuł:

3.5

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij