Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.0

Harley-Davidson XL 1200 Nightster

Przez jakiś czas wydawało mi się, że Harley-Davidson zapomniał o półwieczu Nightstera – jednej z popularniejszych swoich maszyn. Później okazało się, że to producent postanowił poczekać z premierą do Daytona Bike Week.

Miejsce: Stany Zjednoczone, Daytona Beach. Czas: 6 marca 2007. Okazja: Daytona Bike Week. Wchodzę do hali sportowej, gdzie mieści się centrum prasowe Harleya. Widzę, jak mój norweski kolega-dziennikarz właśnie wyjeżdża na najnowszym Nightsterze.

Gdy pod koniec ubiegłego roku oglądałem, co Harley-Davidson ma zamiar oferować w sezonie 2007, stwierdziłem ze zdziwieniem, że zapomniano o 50. urodzinach Sportsterów. A przecież wiedziałem, że dokonano interesującej zmiany: od 2007 roku wszyscy przedstawiciele tej rodziny mają układ wtrysku paliwa. Dlaczego? Bo silnik z gaźnikiem mógłby wymięknąć przed normą Euro 3.

Zespół napędowy to w dalszym ciągu dwucylindrowiec o pojemności 1200 cm3, z cylindrami rozstawionymi o 45O. Jedyną nowością jest wspomniany wyżej wtrysk paliwa. Co robić, tradycja! Silnik Sportstera był w ubiegłych latach wielokrotnie modernizowany. Od 2003 roku jest on połączony z ramą przez silent blocki i współpracuje z lżejszym sprzęgłem, w 2006 roku zamontowano nowe układy ssący i wydechowy, które spełniają wymogi dotyczące emisji spalin i hałasu.

Nightstera zaprojektował 27-letni Rich Christoph, pod nadzorem samego Williego G. Davidsona. Przypuszczam, że Christoph przy projektowaniu Nightstera myślał o ulubionym modelu Williego G., Knucklehead Bobber z 1947 roku. Nightster sprawia wrażenie, jakby powstał w warsztacie customera. Słowo „Bobber” oznacza mniej więcej „odcięty koniec, ogon”. W nowym Nightsterze Christoph poszedł dalej – uciął mu przód i tył. Nad przednim kołem jest lekko wyprofilowany, krótki błotnik, który przy użyciu perforowanego wspornika połączono z widelcem teleskopowym. Z Bobbera pochodzą też gumowe mieszki goleni widelca, które zostały skrócone – jak i tylne amortyzatory – by obniżyć wysokość siodła. Inne detale Nightstera nasuwają skojarzenie z 883 R – kształt zbiornika paliwa, szeroka kierownica typu Dirt-Track, obudowa filtra powietrza lub zbiornik oleju z zamknięciem typu Pop-Up.

 

 
Jazda we dwoje na razie jest wykluczona (jednoosobowe siodło, brak drugiej pary podnóżków). Czy będzie wersja dwuosobowa, jeszcze nie zdecydowano. Tylne światło pozycyjne i światło stopu zintegrowano w kierunkowskazach. Tablic ę z numerem rejestracyjnym umieszczono, zgodnie z customowymi przyzwyczajeniami, po lewej stronie. Niestety, takie rozwiązanie jest dozwolone w USA, ale nie w Europie, dlatego wersje europejskie najprawdopodobniej będą miały tylną opraw ę oświetleniową i tablicę z numerem rejestracyjnym pośrodku.

Na pierwszy rzut oka Nightster wygląda na większego niż jest w rzeczywistości. Kierownica bardzo wygodnie leży w dłoniach. Po naciśnięciu rozrusznika budzi się do życia zmodernizowany V-twin. Silnik ma wprawdzie ten sam legendarny gang, jednak jest on nieco cichszy. Oczywiście czuć jego wibracje. W ogóle nie trzeba używać ssania, silnik od razu wchodzi na obroty. Dawne sekundy przestoju i napady kaszlu są teraz passé... Czy zmodernizowany silnik to wada, czy zaleta nowego Nightstera? Czy jego wcześniejszy krnąbrny charakter nie był jednak nieodłączną częścią składową całości?

No to sprzęgło. Ale lekko chodzi! Pierwszy bieg. Skrzynia kwituje go zwykłym odgłosem. Reszta biegów ma, tak jak do tej pory, długie przełożenie, ale kolejne wchodzą cicho i precyzyjnie.

V2 o pojemności 1200 cm3 ma nawet na niskich obrotach wystarczająco dużo mocy, po reakcjach na zmiany obciążenia nie ma ani śladu. Gdyby motocykl nie był taki mocny, można byłoby poczuć się jak na Virago 535 i lawirując, pojechać pomiędzy kolumnami samochodów. Jeździec od razu zauważy, jak dobrze daje się dozować przedni hamulec, który doskonale zestrojono, a jego obsługa nie wymaga dużej siły.

Wyjeżdżam z miasta. W nadziei, że nie spotkam policjantów, odkręcam gaz. Nareszcie typowy Harleyowy gang i prędkość 70... Co!? Ach tak, 70 mil. Cudowne uczucie! Nightster płynnie pomyka i zupełnie nic tego nie zakłóca. Zawieszenia oceniłem jako raczej sztywne, jednak na dobrą sprawę nie mogłem poddać ich poważnej próbie – za dobre asfalty miałem pod kołami. Powoli wracam do miasta. Nightster czuje się tutaj tak dobrze, jakby był to spacerek. Na szczęście muszę go oddać dopiero za dwa dni. Szybko pokochałem ten motocykl. To taki miejski zuchwalec, który pojawia się po zachodzie słońca i w ciemnościach czuje się jak u siebie. Jeśli chodzi o obsługę i zachowanie podczas jazdy, wydaje się panienką z dobrego domu. W Europie musimy wykazać się cierpliwością, bo będzie u nas dostępny w drugiej połowie br.


zobacz galerię

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij