Motocykl poleca:

Harley-Davidson XR 750

Poleć ten artykuł:

Raport z jazdy: Harley-Davidson XR 750 W pewnym momencie pomyślałem: – Cholera, co mnie podkusiło, żeby dopraszać się o możliwość spróbowania dirt tracku? Żebym chociaż był sam, a tu trybuny pełne publiczności! Ale nie ma odwrotu. Ziemia pode mną drży w rytm pracy silnika XR-a 750.

Zobacz całą galerię

Wkopałem się po uszy. Ale coś za coś – jako pierwszy Europejczyk mogę pojeździć fabryczną maszyną sportową z logo krzyczącego orła. Jestem na finałach Grand National na torze I-96 w Lake Odessa w stanie Michigan. Skończyły się treningi i wszyscy czekają na wyścig. Wjeżdżam na tor. Publika patrzy na mnie jak na brakujące ogniwo w teorii ewolucji. Zaraz zrobię kilka rundek na Harleyu-Davidsonie XR 750. Jego silnik pracuje nierówno, wręcz zachłystując się powietrzem zasysanym przez dwa filtry K&N w rozmiarze XXL. Z dwóch grubych jak ramiona Pudziana rur wydechowych wychodzi diabelskie dudnienie. Wibracje narastają przy każ- dym ruchu rączką gazu.

W zeszłym roku na Intermocie w Kolonii pokazano prototyp XR-a 1200, obok stał pierwowzór, czyli XR 750. Zapytałem wtedy Billa Davidsona – najważniejszego z ważnych w Milwaukee – czy mógłbym się kiedyś przejechać XR-em. – A odważyłbyś się na rundkę na oryginale, nie na prototypie XR-a 1200? – odpowiedział pytaniem. Twardym trza być, nie miętkim – pomyślałem, więc odpowiedziałem: – Jasne! W Lake Odessa zrobili mi psikusa – dostałem fabryczną wersję, której dosiada aktualny mistrz Grand National Kenny Coolbeth.

Dziewięciokrotny mistrz Grand National Scott Parker wyjeżdża na tor, ja tuż za nim (na zdjęciu głównym jadę bliżej wewnętrznej), Scott dosiada XR-a 1200. Ma pokazać publiczności nowy motocykl, a przy okazji zapoznać mnie ze specyfiką dirt tracku. Puszczam sprzęgło i motocykl rusza. Najpierw trochę pod górę na pierwszy wiraż. Potem nadchodzi groove, czyli odcinek prostej, na którym pozostał zdarty z opon pył. Nagle jedzie się jak po asfaltowej drodze powiatowej gdzieś w Polsce.
Zmiana biegów. Dźwignia po prawej stronie, pierwszy bieg u góry. Tak jak kiedyś było w modzie w Anglii i we Włoszech. Już zbliża się drugi zakręt. Hamować! Ale jak? Nie ma przedniego hamulca! Na szczęście również pod prawą stopą jest tylny. Trochę się zagotowałem. Dźwignia zmiany biegów jest na tyle wysoko, że trzeba mocno podnieść stopę. Natomiast pedał hamulca umiejscowiono idealnie. Hamulec nie działa jak żyleta, ale daje się bardzo dobrze dozować, niczym w motocyklu szosowym z górnej półki.

 


Wejście w zakręt idzie mi zadziwiająco dobrze. Ten sprzęt poręcznością i wrażeniami z jazdy trochę przypomina sztywno zestrojonego, lekkiego nakeda w stylu Hondy CBF 250. Tyle że ma szeroką kierownicę, twarde siodło i sztywne tłumienie. Ta bestia składa się wyłącznie z kości, ścięgien, żył i mięśni. Nie ma ani grama tłuszczu – z paliwem waży niecałe 150 kg.
Cierpiące na arytmię serducho XR-a bardzo nerwowo i gwałtownie wyrywa maszynę do przodu. Coś w stylu wściekłej czterosuwowej crossówki. Obojętnie, na jakich obrotach dodasz gazu, zawsze poczujesz się, jakbyś siedział na wystrzelonej kuli armatniej. Gdy odkręcisz gaz o więcej niż połowę skoku, uślizg tylnego koła masz jak w banku. Dlatego zawodnicy korzystają ze skrzyni biegów tylko od startu do pierwszego łuku. Później zapinają czwórkę i tak zostaje do końca.


Jadący przede mną Scott Parker wchodzi w wiraże spokojnie, ale coraz szybciej. Jeżeli udaje mu się to na ciężkim motocyklu z szosowymi oponami, to ja na wyścigowych Dunlopach powinienem dać czadu jeszcze bardziej. Prawdziwy szok – czarna krecha (groove) zapewnia znakomitą przyczepność, prawie jak na asfalcie. Ale jeśli chociaż trochę z niej zjedziesz miej się na baczności. Wtedy błyskawicznie zaczyna się poślizg i kierownica wierzga. Przyspieszenia tego motocykla to prawdziwa przyjemność. Parker ma więcej kłopotów. Wprawdzie wchodzi w zakręty mocnym bokiem, ale muszę ciągle przymykać gaz, żeby na niego nie najechać. Po dwóch okrążeniach Scott ma dość i przesiada się na drugą maszynę Coolbetha.

Powoli zaczynam czuć przyjemność z jazdy. Wszystko daje się kontrolować, odgłos pracy zniewala, motocykl ma charakter, jakiego dawno nie spotkałem. Jest jak dobrze wytresowane, a równocześnie brutalne i uparte zwierzę. Wcale nie dociera do mnie, że jadę coraz szybciej. Na końcu prostej krótko przyhamować, z podniesionym łokciem złamać motocykl, tak jak supermoto, potem dodać gazu i uślizgiem przejść winkiel, na którym można precyzyjnie operować gazem. Zapominam, gdzie jestem – przestaję pamiętać o trybunach i widzach. Za chwilę Scott Parker nadjeżdża na drugim motocyklu Coolbetha. Zapina pięknego boka na gładkim, zewnętrznym torze obok groove’a. Motocykl dziko zarzuca i wyrywa walcowaną glinę. Na końcu prostej pełnym bokiem wchodzi w zakręt i ustawia motocykl tak, że kierownica odbija z jednego skrajnego po- łożenia w drugie. – Nooo – myślę z podziwem. – Prawdziwy mistrzunio!


Człowiek na mecie co okrążenie zwiniętą chorągiewką daje mi znak, żebym jechał szybciej i szybciej. Parker odstawia swoje show, wykonując najbardziej dzikie dryfty i wheelie, a mnie XR zmusza do przesuwania granic. Zawieszenia i opony nie tylko meldują mi o stanie nawierzchni, ale wprost wbijają mi go do głowy. Geometria układu kierowniczego – jak w każdym motocyklu wyścigowym nastawiona na poręczność – mści się na prostych. Jest na to jedna metoda – dodać gazu.
Nagle widzę białą flagę – ostatnie kółko. Jeszcze niecałe pół minuty i koniec jazdy. Jak ja nienawidzę tego momentu! A może udać, że nie kumam? – Hej, chłopie, wspaniała robota, a i publika miała radochę! – przyjmuje mnie szef zespołu Scott Miller. Co, moja jazda? Klauna umilającego przerwy między kolejnymi numerami? Ale może rzeczywiście nie było tak źle... W końcu facet chyba wie, co mówi...

XR 750 to motocykl wyścigowy wszech czasów. W ciągu 35 lat odniósł ponad 1000 zwycięstw, w tym prawie 500 sukcesów w Grand National. I zdobył 28 mistrzostw. Pojeździć na żywej legendzie sportu to była prawdziwa przygoda. Tym bardziej że jako pierwszy europejski dziennikarz mogłem wypróbować fabryczną maszynę Harleya.

Tagi: test | Harley-Davidson

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij