Motocykl poleca:

Honda CB 500 F i NC 700 S DCT: przyszywani bracia

Poleć ten artykuł:

Zarówno CB 500 F, jak i NC 700 S to opcje budżetowe. Nie są to ani demony prędkości, ani królowie turystyki, świetnie za to spisują się w miejskiej dżungli. Najciekawsza sprawa: która skrzynia biegów jest fajniejsza – DCT czy tradycyjna?

Zobacz całą galerię

Gdy w nasze łapy trafiły testowe CB 500 F i NC 700 S, mocno się zdziwiliśmy. Na pierwszy rzut oka motocykle są trochę jak dwaj bracia: starszy, bardziej poważny i ułożony to NC 700 S, a CB 500 F – z ostrymi kształtami i zawadiacką lampą – to młodszy, zadziorny rozrabiaka. Na pewno nie są bliźniakami, choć podobieństw w wyglądzie jest wiele.

Oba te krótkie, zwarte nakedy o niezbyt wysokiej mocy dysponują prostymi silnikami dwucylindrowymi i stalową ramą, a różni je to, że mają inną skrzynię biegów: CB 500 F dysponuje tradycyjną przekładnią, a testowy NC 700 S zmienia biegi automatycznie za pomocą skrzyni DCT. Jak to często w rodzeństwach bywa, mimo podobieństw różnią się przede wszystkim charakterem.

CB 500 F to tegoroczna nowość Hondy, zaprezentowana równocześnie z CBR-em 500 R, opartym na tej samej konstrukcji. Mamy tu prosty dwucylindrowy silnik o pojemności 471 cm3 i mocy około 48 KM. To taki trochę powrót do przeszłości, bo przecież w końcówce lat 90. i na początku nowego wieku pięćsetki Hondy były bardzo popularne. Na tym jednak podróż do przeszłości się kończy, bo nowy CB to zupełnie inny motocykl i pod względem konstrukcyjnym, i charakteru. Choć wciąż jest skierowany do młodszych motocyklistów, a na dodatek świetnie wpisuje się w nową kategorię prawa jazdy A2, nie oznacza to, że jest nudnym motocyklem, nawet jeśli widać w nim oszczędności poczynione przez Hondę.

Na tip-top

Zastosowane w nim takie rozwiązania, jak wtrysk paliwa czy C-ABS, to przebłyski nowoczesności. Mimo to motocykl jest dość prosty: stalowa rama grzbietowa, skrzynkowy wahacz, proste zawieszenia i jedna tarcza z przodu. Ale czego się spodziewać za niespełna 25 000 zł? Niemniej nie można mówić o bylejakości. Motocykl jest wykonany starannie, elementy są dokładnie spasowane i wszystko jest tip-top.

Ruszam w miasto. Już od startu czuję, że nie jest to demon prędkości – silnik pracuje dość dynamicznie, ale wymaga sporo mieszania w precyzyjnie działającej skrzyni, aby na światłach być zawsze na pole position. Wąska kierownica i talia motocykla pozwalają sprawnie manewrować, a krótki rozstaw osi sprawia, że motocykl jest poręczny prawie jak rower. To bardzo fajne, bo dzięki temu nawet jazda do pracy czy sklepu może okazać się niezłą zabawą.

Hamulce są wystarczające, a ich dozowanie dość dobre, ABS zaś, jak to w Hondach, pracuje bez zarzutu. Pozycja jeźdźca jest dość wyprostowana i wygodna, nawet wysocy znajdą dla siebie miejsce. Niestety, na dziurach i nierównościach mocno dają się we znaki nieskomplikowane zawieszenia, zwłaszcza to z przodu, któremu brak jakiejkolwiek regulacji. Mimo że przód daje sporo informacji na temat tego, co dzieje się z przednim kołem, zawias dość szybko dobija.

Tagi: Honda | CB 500 F | NC 700 S DCT

Oceń artykuł:

3.7

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij