Motocykl poleca:

Honda CB 500 vs CB 500F: Historia kołem się toczy

Poleć ten artykuł:

Honda CB 500 nigdy nie była motocyklem, który powalał na kolana, a jednak niedługo po debiucie w 1993 roku stała się bestsellerem. Nowa CB 500 F powoli zmierza w ślady swojej poprzedniczki. Czy historia zatoczy koło i również ten sprzęt okaże się fenomenem?

Honda CB 500 vs CB 500F Zobacz całą galerię

Niezbyt piękna, nie za szybka, średnio wygodna maszyna dla początkujących, wół roboczy w szkołach jazdy, nudna jak flaki z olejem – już od samego początku Honda CB 500 nie miała łatwego życia. Ludzie gadali, narzekali i krytykowali,  „cebula” – nic sobie z tego nie robiąc – biła rekord sprzedaży za rekordem. Była motocyklem oszczędnym, niezawodnym i tanim, a przy tym nie miała nic ze sprzęta do szpanowania. Na szczęście została doceniona w innych aspektach i to sprawiło, że świetnie sprzedawała się na całym świecie.

Pod tym względem CB 500 F nie ma łatwiejszego życia. Jeśli zdecydujesz się na tego żywiołowego dwucylindrowca, nie licz na przyjacielskie, ale podszyte zazdrością poklepywania kolegów. I ta maszyna nie jest wyjątkowa, mimo to już w pierwszym sezonie znalazła sporo chętnych. Historia lubi się powtarzać.

Jest 1993 rok: CB 500 ujrzała światło dzienne. Obok nowoczesnych, ale niestety też drogich maszyn, jak VFR 750 R, tym rzędowym dwucylindrowcem Honda chce rozszerzyć paletę produktów o proste, bardzo solidne motocykle przeznaczone dla przeciętnie zarabiających klientów. Suzuki udowodniło GS-em 500 E, że jest miejsce na rynku dla takich sprzętów. Cena CB 500 za naszą zachodnią granicą – 8990 marek – nie ścinała z nóg. Całkiem nieźle jak za prawdziwego „japończyka”.

Rok 2013: po 11 latach od zakończenia produkcji poczciwej CB 500, na której wychowały się tysiące motocyklistów, na ulice wyjeżdża nowoczesna, ale również nieskomplikowana CB 500 F. Za 24 700 zł dostajesz m.in. ABS w standardzie, nieźle wyposażony komputer pokładowy oraz zupełnie nowego rzędowego twina. Maszyna ma być przecież tania w codziennym użytku, czyli oszczędna i bezawaryjna, a to bez wątpienia były zalety wcześniejszej „cebuli”. Inaczej mówiąc: Honda znów ma do zaoferowania motocykl dla najnormalniejszej w świecie klienteli.

Spokrewnione „cebule”
Czy stara i nowa „cebula” mają jakieś cechy wspólne? Jasne! Już dane techniczne zdradzają pokrewieństwo. Na przykład konstrukcja obu silników jest taka sama: chłodzone cieczą dwucylindrowce z czterema zaworami na cylinder. Do tego niemal identyczne są masa obu motocykli (195 i 193 kg) oraz wysokość siodła (770 i 785 mm).

Niemniej różnica pokoleniowa jest wyraźnie widoczna: piec starszego CB cieszy oko żebrowanymi cylindrami, które miał mimo chłodzenia cieczą. Choć CB 500 rozwijała większą aż o 10 KM moc (58 KM) i odrobinę większy moment obrotowy (47 Nm; nowa: 43 Nm), CB 500 F osiąga swoje maksymalne wartości o 1000 obr/min szybciej.

Poszukajmy, gdzie – oprócz wyglądu – widać w CB 500 F współczesność.

Nudziarz? A skąd!
Mimo temperatury poniżej +10O i wysokiej wilgotności powietrza model gaźnikowy odpala bez zarzutu. Gang silnika jest nieco soczystszy niż u stojącego obok juniora. Niemniej z powodu obu sprzętów ciarki na plecach ci nie grożą.

Silnik napędzający CB 500 F dobrze reaguje na gaz, pracuje miękko i dzięki krótkiemu przełożeniu mocno atakuje już od 2000 obr/min. Pomijając lekki przyrost mocy przy 5500 obr/min silnik liniowo rozwija moc i dopiero na najwyższych obrotach dostaje zadyszki i trochę się trzęsie. Skrzynia pracuje niemal bezgłośnie i precyzyjnie. 48 pracowitych koników całkiem dynamicznie rozpędza CB 500 F, pracując przy tym kulturalnie – bez szumów, szmerów i trzasków.

Stara „cebula”, która od 1996 r. była produkowana we Włoszech, też rozpędza się sprawnie, tyle że jej silnik znacznie mocniej wibruje. Do 6500 obr/min pracuje bardziej wstrzemięźliwie i mniej chętnie wkręca się na obroty, natomiast powyżej tego zakresu dwucylindrowiec wyrywa do przodu, z niemal sportowym zacięciem ciągnąc aż do odcięcia przy 10 000 obr/min. Nie ma wątpliwości, że piec osiąga obiecane 58 KM. Nie jestem w stanie pojąć, dlaczego do tego motocykla przylgnęła łatka nudziarza. Czyżby chodziło o zachowanie podczas jazdy? A może chodzi o to, że tą maszyną jeździ się bardzo łatwo, jest precyzyjna i stabilna – czyli nie nadaje się dla twardzieli?

Czy nowa maszyna jest podobnie mało skomplikowana? Tak. CB 500 F prowadzi się tak łatwo, że w tym pojedynku pokoleń bardzo wysoko zawiesza poprzeczkę. Kolejne zalety to niskie spalanie (da się zejść nawet poniżej 4 l/100 km) i dobra ergonomia. Tak właśnie powinien jeździć nowoczesny motocykl: precyzyjnie, poręcznie i stabilnie aż do wysokich prędkości. Dzięki takim właściwościom niemal zawsze dasz sobie radę z tym sprzętem.

Dobre na co dzień
To prawda, że oba motocykle są mało skomplikowane, niepozorne, ale w zamian oferują skuteczność i niezawodność. Te cechy w przypadku motocykli za rozsądne pieniądze niewątpliwie należą do zalet, a nie do wad. Co warte podkreślenia – zarówno CB 500, jak i CB 500 F są tym, czym powinien być solidny bike: dobrym partnerem na co dzień.

mc

Tagi: test porównawczy | Honda | Honda CB 500 | Honda CB 500F

Oceń artykuł:

3.7

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij