Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.2

Honda CB 650 F: Hornet junior

Ci, którzy poczuli rozczarowanie, gdy dowiedzieli się, że CB 650 F ma być następcą Horneta, mylili się, i to z dwóch powodów. Po pierwsze CB to nie jest następca popularnego Szerszenia, a po drugie nie daje powodów do rozczarowania.

Pierwsze ironiczne uśmieszki pojawiły się już podczas wieczornej prezentacji modelu. Stalowa rama i 87 KM? To ma być następca Horneta? Spece z Hondy szybko wyprowadzili nas z błędu. To, że Horneta nie ma w ofercie na sezon 2014, nie oznacza, iż CB 650 F jest jego następcą. Po wyjaśnieniach uznałem, że to taki Hornet junior – złoty środek między CB 500 F a Szerszeniem. Stylistycznie jest podobny do „500”, ale jest wykonany staranniej i ładniej. Nie ma tu obleśnych spawów, plastiki nie noszą pozostałości po formach aluminiowych. Tym większe było zaskoczenie, gdy okazało się, że motocykl jest składany w Tajlandii. To pozwoliło znacznie ograniczyć koszty produkcji, a dzięki odpowiedniemu podejściu Hondy do jakości dało bardzo pozytywny efekt. O tym, jak jeździ CB 650 F, mieliśmy przekonać się dopiero następnego dnia.

Uliczny wandal

Po krótkim zapoznaniu się przeszliśmy z CB na „ty”, bo ma on bardzo przyjazne podejście do kierownika. Mimo niewielkich rozmiarów zapewnia dość miejsca nawet takim jak ja (193 cm wzrostu). Siedzę wyprostowany, dość głęboko w motocyklu i raczej blisko szerokiej kierownicy. To daje aktywną, nieco street fi ghterową pozycję. Kolana są dość mocno ugięte, co jest ceną za wysoko osadzone podnóżki.

Przed jazdą sprawdzam jeszcze cyfrowe zegary. Dwa tripy dzienne, poziom i średnie zużycie paliwa, zegarek. Cyfrowy obrotomierz nie grzeszy czytelnością. Nieco lepiej jest z prędkościomierzem, ale gdzie, do cholery, jest wyświetlacz biegów? W Suzuki to standard już nawet w Gladiusach i V-Stromach.

Podczas wyjazdu z miasta co chwila słychać wesołe trąbienie. To efekt zamiany miejsc guzika klaksonu z włącznikiem kierunkowskazów. Ot, taka przypadłość Hondy. Na wyjściach z rond odkręcam gaz. CB 650 F na dwójce odpycha się dość energicznie, więc szybko trzeba wbić trójkę. Na tym biegu też jedzie z werwą. Kolejne przełożenia są dłuższe i nie czuć na nich już takiego kopa. Na niskich obrotach ładny, skryty pod wahaczem nowoczesny wydech pyrka grzecznie i cichutko. Silnik całkiem nieźle wkręca się na obroty, a w miejsce cichego pyrkania pojawia się charakterystyczny gwizd czterocylindrowca.

Kokpit na bogato: dwa tripy dzienne, licznik, poziom i zużycie paliwa. Czytelność taka sobie i brak wskaźnika zapiętego biegu.

 Choć miejsca jest dużo, na początku trudno mi znaleźć optymalną pozycję. Szybko stwierdzam, że to sprawa uniwersalności tego motocykla – to ja wybieram, czy chcę siedzieć bliżej zbiornika, czy odsunąć się od niego. Dzięki temu, że siedzisz raczej w motocyklu niż na nim, nie ma to większego wpływu na rozkład mas.

Tył, zadupek, kanapa, wspornik tablicy i kierunkowskazem są krótkie i smukłe, a bananowy wahacz aluminiowy wysuwa tylne koło poza obrys motocykla. Kolejny ukłon w stronę streetfi ghterów. W połączeniu z nowymi eleganckimi kołami wygląda to czadowo. Przednia część też ma wojowniczy styl, jest przy tym uporządkowana i nowoczesna. Wokół silnika nie znajdziesz żadnej plątaniny przewodów. Wszystkie węże i wiązki są tak schowane, by nie zakłócały widoku eleganckiego silnika i pięknych kolektorów, inspirowanych CB 400 z 1974 r. Taka jakość w sprzęcie klasy średniej cieszy.

Guardian Civil, jeden z odłamów hiszpańskiej policji, postanowiła nas przypilnować. Ja na wszelki wypadek schowałem się w krzakach.

Zawiasy na 5

Najwięcej moich obaw budziły zawieszenia. Bałem się, że widelec bez żadnej regulacji nie podoła zadaniu, jakie czekało go na hiszpańskich serpentynach. Na trasie, którą jechaliśmy, trudno było o dłuższy kawałek prostej, dlatego zawiasy musiały się mocno napracować.

Moje obawy okazały się całkowicie nieuzasadnione. Honda wykonała tu kawał dobrej roboty. Motocykl prowadził się stabilnie, trzymał się toru jazdy i rzadko kiedy wkradała się do niego niestabilność. Niewielką nerwowość powodowały tylko nierówności w zakręcie. W innych sytuacjach zawieszenia okazały się wystarczająco twarde, by prowadzić motocykl jak po szynach. To też zasługa seryjnych Dunlopów Sportmaxów D222, które budziły spore zaufanie. Podobnie było podczas hamowania. Bardzo skuteczne heble z ABS-em dobrze wyhamowują ważącą 208 kg maszynkę, przy czym przód nie nurkuje.

Świetnie i piękne kolektory wydechowe, inspirowane CB 400 z 1974 roku. Równie piękna felga z bananowym wahaczem aluminiowym i estetycznym kominem wydechu...
... i bardzo dobrze działający ABS. Trudno uwierzyć, że ten motocykl jest budowany w Tajlandii.

 

Więcej mocy

Charakterystyka silnika jest przyjazna i łagodna, tzn. brak tu agresywnej reakcji na gaz i prostującej ręce w łokciach mocy. 87 koników z butów nie wyrywa, o czym przekonałem się choćby podczas wyjść z zakrętów – mimo odkręconej do oporu manetki zajmowało to trochę za dużo czasu. Dolny zakres obrotów jest dość mocny, podobnie jak ten powyżej 7000 obr/ min, ale w środkowym zakresie sprzęt łapie lekką zadyszkę. To oznacza niskie biegi, a co za tym idzie wysokich obrotów. W efekcie dość agresywna jazda przeło- żyła się na 6,5 l/100 km. To o 1,7 l/100 km więcej niż deklaruje Honda. Taki styl wymaga sporego mieszania w biegach. Na szczęście przełożenia wchodzą precyzyjnie, skok dźwigni jest odpowiedni. To oznacza, że nie musisz używać nadmiernej siły i wachlować nogą jak Fred Flintstone. Łagodna charakterystyka silnika spodoba się mniej doświadczonym jeźdźcom, bo nie grożą im nagłe skoki mocy. Wszystko odbywa się płynnie, a mocy wystarczy, by zwinnie i szybko śmigać i w mieście, i w trasie.

Kawał sprzęta

 Ile trzeba dać za przyjemność o nazwie Honda CB 650 F? 31 200 zł za wersję z ABS-em jeszcze niedawno byłoby ceną promocyjną. Dziś, gdy Yamaha MT-07 z ABS-em ustawiła poprzeczkę na poziomie 25 000 zł, a Gladius i ER-6n kosztują poniżej 30 000 zł, trudno tę kasę uznać za okazyjną. Na szczęście wiesz, że dostajesz za nią kawał dobrego, dopracowanego i ładnego motocykla, a to czasem ważniejsze niż pieniądze.

Dane techniczne Honda CB 650 F
SILNIK
Budowa czterocylindrowy, chłodzony cieczą, rzędowy, DOHC, wtrysk PGM-FI
Elektryka alternator 343 W, akumulator 12 V/8,6 Ah
Przeniesienie napędu skrzynia sześciobiegowa, wielotarczowe sprzęgło mokre, napęd łańcuchem
Śr. cylindra x skok tłoka 67 x 46 mm
Pojemność skokowa 649 cm3
Stopień sprężania 11,4:1
Moc maksymalna 87 KM (64 kW) przy 11 000 obr/min
Maks. moment obrotowy 63 Nm przy 8000 obr/min
PODWOZIE
Rama stalowa, grzbietowa, typu diamond
Zawieszenia przód – przód – widelec teleskopowy, śr. goleni 41 mm, tył – centralny amortyzator, regulacja napięcia wstępnego sprężyny
Hamulce przód – dwie tarcze, śr. 320 mm, dwutłoczkowe zaciski, ABS, tył – jedna tarcza, śr. 240 mm, zacisk jednotłoczkowy
Rozmiary opon 120/70-ZR17M/C (58W), 180/55-ZR17M/C (73W)
WYMIARY I MASY
Rozstaw osi 1458 mm
Kąt główki ramy 64,5°
Wyprzedzenie 101 mm
Wysokość siodła 810 mm
Skoki zawieszeń p/t 120/143,5 mm
Dopuszczalna masa całkowita 440 kg
Poj. zbiornika paliwa 17,3 l
Masa z paliwem 208 kg (z ABS-em)
CENA 31 200 zł

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole: