Motocykl poleca:

Honda CB 750 kontra Honda CB 1100: Japońskie tsunami

Poleć ten artykuł:

W 1968 roku Tokyo Motor Show było miejscem premiery Hondy CB 750. Ten sprzęt wstrząsnął światem. CB 1100 kontynuuje tradycję „750” – klasycznego, chłodzonego powietrzem czterocylindrowca. Obie maszyny dzieli prawie 45 lat i zaskakująco mało różnic

Zobacz całą galerię

Abyśmy zrozumieli, dlaczego pojawienie się Hondy CB 750 było dla motocyklistów czymś w rodzaju równoczesnego tsunami i trzęsienia ziemi, cofnijmy się do czasów, gdy powstał ten pierwszy w historii seryjnie produkowany czterocylindrowiec. Pod koniec lat 60. powojenny cud gospodarczy był już na zachodzie Europy dobrze widoczny. Rosła liczba ludzi, którzy woleli dojeżdżać do pracy własnym samochodem, a nie uzależnionym od kaprysów pogody jednośladem. Ówczesna opinia o motocyklistach to było coś między „biedny jak mysz kościelna” a „pożałowania godny oszołom”. Najwyższa motocyklowa półka to były takie sprzęty, jak MV Agusta czy Münch. Poziom niżej o klientów walczyły BMW R 75/5, brytyjskie twiny (np. BSA Thunderbolt czy Triumph Bonneville) oraz włoskie piękności: Moto Guzzi V7 Spezial, Laverda 750 S i Ducati 750 GT. W krajobrazie polskich miast i wsi dominowały wówczas tanie i najczęściej dwusuwowe „125” i „250”. Marzeniem były Junak albo kupione spod lady Jawa lub MZ-ka.

Jak królik z kapelusza

W tym czasie moc twinów wahająca się w okolicach 50 KM to była potęga. I nagle jak królik z kapelusza wyskakuje Honda CB 750: cztery cylindry, wałek rozrządu umieszczony w głowicy, moc 67 KM maksymalna prędkość 200 km/h! Do tego pierwszy seryjny hamulec tarczowy. I to wszystko w przystępnej cenie. Szok! Pierwsze testy dziennikarzy rozwiały obawy, że na tej rakiecie nie da się jeździć. Równie szybko okazało się, że potężny czterocylindrowiec dysponuje dużą mocą, ale – co więcej – pod względem niezawodności wyznaczył nowy kierunek i bardzo wysoko zawiesił poprzeczkę. Zainteresowanie CB 750 błyskawicznie rosło. Pomysł zamontowania poprzecznie, chłodzonego powietrzem czterocylindrowca przez dziesięciolecia był jednym z bardziej charakterystycznych rozwiązań w japońskich motocyklach. W 2010 roku Honda przypomniała sobie o swoim klasyku i pokazała w Japonii CB 1100. Był to retro bike o klasycznym wyglądzie, w którym nie zapomniano jednak o nowościach.

Jak dziadek z wnuczkiem

 Dzisiaj obie maszyny stają do walki. Poważny test, z precyzyjnymi pomiarami, nie ma większego sensu z trzech powodów: bo przez 45 lat motocykle pod względem stylistyki zmieniły się nie do poznania, bo ich rozwiązania techniczne to dwa różne światy, wreszcie – bo mogłoby się okazać, że mimo to CB 1100 wcale nie miażdży krewkiej staruszki. Po dokładnym obejrzeniu i ostukaniu niektórych elementów w poszukiwaniu plastiku, jestem pewien, że CB 750 niczego nie udaje. To, co wygląda na chrom, blachę czy gumę, rzeczywiście jest chromem, blachą i gumą. W „1100” niektóre drobne detale są wykonane z tworzywa. Fajne jest to, że błotniki rzeczywiście zrobiono z chromowanej stali. Już podczas dosiadania czuję spore różnice w ergonomii obu sprzętów. Na staruszku różnica wysokości między kanapą a kierownicą jest znacznie mniejsza niż w nowej CB, co w połączeniu z nisko i daleko z przodu zamontowanymi podnóżkami wymusza nietypową, czytaj: mało komfortową pozycję. W nowej Hondzie kierownica jest wyższa i pociągnięta bardziej do tyłu, podnóżki znajdują się wysoko i z tyłu, co, jeśli masz długie nogi, zmusi cię do mocnego ugięcia kolan. Czas trochę się pokręcić. Nie mogło zaskoczyć, że ponadlitrowa maszyna odpala zaraz po wciśnięciu rozrusznika, by następnie pracować równiutko na obrotach biegu jałowego. Elektronika czyni cuda, a liczba bitów i bajtów krążących w CB 1100 pokonałaby niejeden komputer z epoki „750”. Odpalenie starej CB to rytuał: najpierw otwieram kranik, potem podnoszę dźwigienkę ssania, by usłyszeć brzęczenie elektrycznego rozrusznika, po którym cztery cylindry jeden po drugim rozpoczynają pracę, prychając i parskając. Gdyby koło mnie stali ekolodzy, zostałbym wyklęty. Zapach niespalonej benzyny w spalinach drażni nawet mnie. Po kilku kilometrach silnik rozgrzał się wystarczająco, żebym mógł wyłączyć ssanie. 40-letni silnik pracuje zaskakująco kulturalnie. Wibracje są prawie nieodczuwalne, a w całym zakresie obrotów nie czuję dziury w charakterystyce pracy. Moc maksymalna jest osiągana przy 8000 obr/min. Moc 67 KM, co na przełomie lat 60. i 70. było naprawdę znakomitym wynikiem, oznacza teoretyczne 90 KM z litra pojemności. W tym porównaniu silnik nowej Hondy, osiągający jedynie 79 KM z 1000 cm3, to wynik taki sobie, mimo że w głowicy kręcą się dwa wałki rozrządu. Pamiętajmy jednak, że współczesne normy emisji spalin dość mocno go zdławiły.  

Heble odstają  

Snujemy się od miasteczka do miasteczka na południu Europy, obrotomierze biegają między 3000 a 6000 obr/min, a my podziwiamy widoki i wsłuchujemy się w upajający gang z czterech kominów „750”. Pod względem charakteru nowy czterocylindrowiec nie różni się wiele od starego: w dolnym zakresie obrotów słychać tylko basowe mruczenie, środkowy, dzięki większej pojemności, przynosi wyższą moc, natomiast w górnym maszyna pracuje dość niemrawo. CB 1100 jest świetnym partnerem podczas weekendowych wyjazdów, natomiast „750” jest w stanie zepsuć tę przyjemność z jednego tylko powodu: konieczności częstego tankowania (spalanie na poziomie 10 l/100 km). Przesiadka z mniejszej Hondy na większą oznacza zmianę stylu prowadzenia: jakbyś z ciężarówki przesiadł się na gokarta. Większy sprzęt prowadzi się lekko i poręcznie, czemu sprzyjają wąskie opony, a dzięki zintegrowanemu układowi hamulcowemu i ABS-owi można go zatrzymać jednym palcem. Ponad 40-letni CB 750 jest pod tym względem o niebo gorszy. Dlatego lepiej sobie odpuść i ciesz się przyjemnością z jazdy oldtimerem.

 Bombowy staruszek  

Wniosek może być tylko jeden: przed laty CB 750 na pewno był supersprzętem!  

mc

Tagi: honda | cb | CB 1100 | cb 750

Oceń artykuł:

3.5

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij