Motocykl poleca:

Honda CBF 250 2004

Poleć ten artykuł:

Ten niewielki naked wygląda klasycznie, ale nie pozostawia cienia wątpliwości, że został skonstruowany w XXI wieku.

Zobacz całą galerię

Pierwsze spotkanie
CBF przyciąga wzrok, spodobała mi się jego klasyczna linia, urozmaicona kilkoma nowoczesnymi akcentami. Niezły jest modny ostatnio kształt zadupka z ładnie wkomponowaną, ściętą od dołu lampą. W oko wpadają 17-calowe pięcioszprychowe felgi z aluminium. Najbardziej zaintrygowały mnie plastikowe elementy z obu stron zbiornika paliwa. Okazało się, że mają one za zadanie polepszać przepływ powietrza wokół głowicy. Pomysł niezły, bo silniczek jest chłodzony powietrzem i olejem.

Pora przyjrzeć się CBF-owi bliżej. Pełen entuzjazmu zasiadam za sterami, odpalam i... coś tu nie gra – kumple rechoczą jak chór żab letnim wieczorem. Faktycznie coś nie pasi. Już po chwili wiem – producent wyraźnie nie wziął pod uwagę, że na jego pojazd wsiądą tacy jak ja, mający 190 cm wzrostu. Poniekąd słusznie, bo klasa 250 jest przeznaczona głównie dla początkujących.



Nie dałem się jednak zniechęcić, wrzuciłem jedynkę i rura. Cieszy odgłos pracującego singielka – brzmi zdecydowanie lepiej, niż się spodziewałem, choć, jak na mój gust, nieco zbyt mocno wycisza go tłumik ze stali nierdzewnej. Układ wydechowy oczywiście spełnia wszystkie obowiązujące w Unii Europejskiej normy. Co ważne, drgania jednostki napędowej zredukowano do minimum. W głowicy pracują dwa wałki rozrządu, sterujące czterema zaworami.

Czas sprawdzić, czy 20 koników to stadko chętne do pracy. W papierach napisano, że maksymalny moment obrotowy 22 Nm jest osiągany przy 6000 obr. A zatem redukcja i ogień. Przyspieszenia nie powodują uderzenia adrenaliny, ale są w miarę przyzwoite. 6-biegowa skrzynia pracuje bez zarzutu, biegi wchodzą cicho i precyzyjnie. Jest jedno „ale” – zmianę biegów utrudnia oczko dospawane do bocznej podstawki, które w zamyśle miało ułatwiać jej rozkładanie.

Miejska dżungla...
...i jak to w mieście bywa – korki. Czas na pierwszy poważniejszy sprawdzian. CBF jest mały, wąski i zwinny jak kuna. Lawirowanie między samochodami utrudniają (złośliwi nieraz) kierowcy, co czasem zmusza do gwałtownego hamowania. Żeby zrobić to skutecznie, trzeba używać obu hamulców równocześnie, gdyż dwutłoczkowy przedni zacisk za słabo wgryza się w tarczę o średnicy 276 mm. Do tylnego bębna nie mam zastrzeżeń, może poza jednym drobiazgiem – wygląda raczej archaicznie. Przedni widelec teleskopowy i tylny centralny amortyzator przyzwoicie pochłaniają nierówności drogi. Szyny tramwajowe, studzienki kanalizacyjne czy nierówności nawierzchni nie sprawiają im większych problemów. Wrażenia z jazdy po mieście są raczej pozytywne. Żeby przemieszczać się dynamicznie, trzeba popracować skrzynią biegów i jest OK. Należy pamiętać, że ten model nie ma odcięcia zapłonu, więc silnik można zakręcić do końca – do 11 000 obr./min, co oczywiście jest dla niego niezdrowe (czerwone pole zaczyna się od 10 000).

   
Duży reflektor dobrze rozprasza ciemności. Zegary kokpitu przypominają te z Hondy X Eleven. 
   
Chłodzenie silnika wspomaga chłodnica oleju.  Obok lewej rączki – tradycyjne cięgno ssania. 


Gdzie oczy poniosą
Czas sprawdzić maszynkę za miastem. Wyjeżdżam na autostradę. Zgodnie z zapewnieniami producenta, CBF 250 rozpędza się tu do maksymalnej dozwolonej prędkości 130 km/h, niekiedy nawet udaje mi się nieco ją przekroczyć. Jednak motocykl strasznie się męczy, a jeździec, mimo że wyciska z niego siódme poty, nudzi się jak diabli. Czym prędzej nurkuję więc w pierwszy zjazd i pomykam w kierunku gór. Staram się podróżować z „szybszą prędkością spacerową”, tj. w okolicach 100 km/h. W ten sposób pozostaje zapas mocy do wykorzystania w razie potrzeby, a i silnik się nie przepracowuje. Motocykl dobrze się prowadzi, można szybko pokonywać ciasne winkle, co od razu przywołuje banana na twarz. Przy tym CBF jest w pełni przewidywalny.

Jazda po zakrętach tak mnie wciągnęła, że nie zwróciłem uwagi, kiedy słońce zaszło. I tu miła niespodzianka – duży przedni reflektor bardzo skutecznie rozprasza ciemności. Włączam światła drogowe i wszystko jasne. Ładnie, a przede wszystkim przejrzyście i czytelnie wygląda podświetlony na pomarańczowo zestaw zegarów. Pomiędzy analogowym obrotomierzem i prędkościomierzem umieszczono licznik kilometrów, licznik przebiegu dziennego, zegarek (aby być na czasie) oraz wskaźnik poziomu paliwa. Wszystko to na ciekłokrystalicznym wyświetlaczu. Nawiasem mówiąc, zegary bardzo przypominają te z X 11.

Noc już głęboka – wracam do domu raczej zadowolony, aczkolwiek cztery litery nie dają zapomnieć o niezbyt wygodnej kanapie. Jest zbyt wąska i za twarda. Jedyne udogodnienie to uchwyty dla pasażera, które z powodzeniem mogą być zaczepami dla pająka, kiedy przemieszczamy się solo i z bagażem. Motocykielek wykazuje umiarkowany apetyt na wachę, spalanie w czasie jazd testowych wahało się pomiędzy 4 a 4,5 l/100 km. To całkiem niezły wynik, zaś 16-litrowy zbiornik paliwa powoduje, że nie będziemy często gościć na stacjach benzynowych. Ekonomia ucieszy szczególnie używających tego sprzęta na dojazdy do pracy czy do szkoły. Z powodzeniem można go wykorzystać na popołudniowe czy weekendowe wypady. Wakacyjna trasa we dwoje to poważniejszy sprawdzian, zarezerwowany dla twardych tyłków.

   
Schowek pod kanapą mieści zestaw narzędzi i instrukcję.   Aluminiowy wahacz to znak nowoczesności. 
 
Tłumik ze stali nierdzewnej zapewnia przyjemny odgłos. W zadupek ładnie wkomponowano lampę.

Pożegnanie
Nowa Honda na pewno najbardziej ucieszy początkujących i powracających do motocykla po latach. Pozwala udoskonalić stare bądź przyswoić nowe umiejętności i nawyki. To dobry etap wstępny na drodze do ujeżdżania mocniejszej maszyny. CBF 250 nie ma poważniejszych wad i jest w stanie dostarczyć użytkownikom wielu niezapomnianych chwil. Ja, głównie z powodu mojego wzrostu, rozstałem się z nim bez żalu i wiem, że już się z nim nie spotkam. Ale bez trudu potrafię wyobrazić sobie takich, którzy z niecierpliwością będą czekać na kolejny dzień, byle tylko go dosiąść.

Tagi: Honda | CBF | 250

Oceń artykuł:

3.8

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij