Motocykl poleca:

Honda CBF 600, Suzuki Bandit 600, Honda Hornet 600, Kawasaki Z 750, Suzuki SV 650, Yamaha FZ6 2004

Poleć ten artykuł:

Ten, kto nie stoi w świetle ramp ma dwie możliwości zwrócenia na siebie uwagi. Albo wystąpić w kolejnym reality show, albo pokazać, na co go naprawdę stać. No to do roboty! Jedźmy!
Zobacz całą galerię

Kto jest gwiazdą? W świecie motocyklowym liczy się tylko jedno – akceptacja klientów. Suzuki 600 Bandit i SV 650 na pewno są gwiazdami. Od lat bowiem przodują w statystykach sprzedaży. Honda Hornet też jest gwiazdą. Yamaha FZS 600 Fazer była gwiazdą. Jej następca – FZ6 – chciałby nią być. Nowa Honda CBF 600 ma zadatki na gwiazdę, gdyż z racji założeń konstrukcyjnych spodoba się wielu. Kawasaki Z 750 ma wzór do naśladowania w postaci odnoszącego sukcesy modelu Z 1000. Jego dodatkowym atutem jest fakt, że oferuje pojemność 750 cm3 za cenę „600”.

Wybrać faworyta nie jest łatwo, tym bardziej że pięciu z sześciu kandydatów usiłuje zdobyć przychylność klientów taką samą koncepcją silnika. Cztery cylindry w rzędzie to w średniej klasie standard. Jedynie SV 650 oferuje silnik V2. To, że sprawa mimo wszystko pozostaje pasjonująca, wynika z odmiennego ukierunkowania poszczególnych maszyn. Nową Hondę CBF 600 również dzielą od nowej Yamahy FZ6 światy. Podobnie ma się sprawa z „600” – Banditem i Z 750. Różni je o wiele więcej niż tylko chłodzenie cieczą zamiast powietrzem i olejem oraz pojemność większa o 150 cm3.



 YAMAHA FZ6 FAZER
Oryginalność Yamahy FZ6. W oczy rzucają się zarówno skręcona z dwóch części aluminiowa rama, jak i usytuowany pod kanapą tłumik oraz reflektor w stylu MV Brutale. 
   

Jak różne mogą być cztery cylindry i 600 cm3 widać chociażby po Yamasze FZ6. A to dlatego, że stale mamy w pamięci starszego Fazera. FZ6 właściwie nie ma z nim już nic wspólnego. Streetfighter zamiast ulubieńca tłumów. Stosując silnik high-tech z R6 i dwuczęściową, skręcaną, wykonaną z aluminium ramę, FZ6 jasno deklaruje sportowe ambicje, jeszcze podkreślone na hamowni. Yamaha uzyskuje na niej ponad 100 KM, o 2 KM więcej niż podano w dokumentacji. Odwrotna strona medalu: to potrzeba zapierających dech 12 000 obr./min, aby zmobilizować taką moc. Maksymalny moment obrotowy wynoszący 63 Nm jest dostępny dopiero przy 10 000 obr./min. Do około 8500 obr./min FZ6, obie Hondy i Suzuki Bandit nie ustępują czterocylindrowemu towarzystwu „600”, któremu trudno zarzucić, że śpiewają kołysankę, ale na pewno nie zwijają asfaltu. FZ6 ciągle ma ochotę wspiąć się na wysokie obroty. Powyżej 8000 obr./min silnik oddaje moc z taką furią, że to, co się dzieje poniżej tej granicy, sprawia wrażenie spokoju. CBF, Bandit i Hornet – w tej właśnie kolejności – w typowych dla ich klasy osiągach w dolnym i średnim zakresie niczego nie brakuje. Takie wrażenie wynika stąd, że także w pobliżu obrotów maksymalnych są bardziej wstrzemięźliwe.

Można też na to spojrzeć inaczej: Yamaha FZ6 i do pewnego stopnia Honda Hornet mają u góry odpowiednią moc. Nie ma co do tego wątpliwości, gdy mowa o SV 650 i Z 750. Szczególnie V2 Suzuki, o pojemności większej zaledwie o kieliszek, pod względem rozwijania mocy gra w zupełnie innej lidze niż czterocylindrowe „600”. Moc w dolnym i średnim zakresie oraz duże jak na dwucylindrowca obroty. Moc maksymalna 78 KM jest uzyskiwana przy 8800 obr./min, a więc wtedy, gdy silnik FZ6 dopiero zaczyna na dobre pracować.


 HONDA CBF 600
Pożyteczne wyposażenie (centralna podstawka i ABS) wchodzi do pakietu dodatkowego. Jednostka hydrauliczna ABS-u jest umieszczona pod kanapą. Wspornik kanapy umożliwia trzystopniową regulację wysokości.  
     

Z zespołem napędowym Z 750 sprawa przedstawia się podobnie. Pracuje doskonale, praktycznie od obrotów biegu jałowego. Czterocylindrowiec Kawasaki wykorzystuje przewagę pojemności wynoszącą 150 cm3 w całym zakresie obrotów. Nie dorównuje mu nawet dwucylindrowiec SV, który szczyt mocy osiąga wyraźnie niżej. Pozostałe jednostki napędowe są odczuwalnie gorsze.

Tak to wygląda w liczbach i faktach. Ale w codziennym życiu moc nie ma takiego znaczenia, jak na hamowni. Najlepszym przykładem jest nowa Honda CBF 600 w wersji nieobudowanej, która rozwija 76 KM przy 10 800 obr./min. Jeżeli ktoś na to kręci nosem, musi mieć bardzo wysokie mniemanie o swoich zdolnościach jako kierowcy. W połączeniu z równomiernymi krzywymi mocy i momentu obrotowego, dynamika jest wystarczająca we wszystkich sytuacjach występujących w ruchu ulicznym. CBF 600 oferuje może niezbyt podniecającą, ale wyważoną charakterystykę silnika w połączeniu z wszechstronnym podwoziem i odpowiednią ergonomią (kierownicę i kanapę można ustawić w kilku położeniach).


KAWASAKI Z 750 
Oryginalnie i znowu inaczej: przy niskich temperaturach trzeba – mimo wtrysku paliwa – korzystać ze ssania. Dźwignia sprzęgła jest regulowana.
     

Tak więc wszyscy jeźdźcy, mali i wielcy, znajdują dla siebie odprężoną pozycję. Do tego podwozie, które ułatwia jazd ę początkującym, a nie utrudnia rutyniarzom. Honda zrezygnowała z superkomfortu, stosując za słabo tłumione elementy zawieszenia. CBF 600 zafundowano sztywne podwozie, przyzwoicie się zachowujące przy dynamicznej jeździe.

W zestawieniu z umiarkowanie szeroką tylną oponą (160/60 ZR 17), neutralnym prowadzeniem i niezwracającą na siebie uwagi wyważoną charakterystyką silnika zapewnia to przyjemność z jazdy już od pierwszego metra. Początkujący motocyklista może bez kompleksów pokazać się w towarzystwie konkurentów. Pozostanie w tyle za wyraźnie mocniejszymi FZ6, Hornetem i Z 750 co najwyżej na długich prostych. Przyjemność z jazdy jest osiągalna nawet dla dwojga, gdyż siodełko dla pasażera zapewnia wystarczająco dużo miejsca, a amortyzator (po przestawieniu z pozycji 5 na pozycję 7) ma wystarczająco duże rezerwy.

Tagi:

Oceń artykuł:

3.3

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij