Motocykl poleca:

Honda CBR 1000 RR Fireblade, Suzuki GSX-R 1000, MV Agusta F4 1078 RR, Yamaha YZF-R1, Kawasaki ZX-10R 2009

Poleć ten artykuł:

Litrowe przecinaki zawsze są na topie, nawet jeśli inne klasy mają pod górkę. Wystarczy ich moc i zalety. Wszystko jednak ma swoją cenę.
Zobacz całą galerię

Rewolucje zazwyczaj przychodzą nagle i niespodziewanie. Jednym z dowodów na to jest nowy ABS FireBlade’a. Pojawił się jak grom z jasnego nieba, było to coś takiego, jak upadek komuny. Nową koncepcję silnika Yamahy z czopami korbowodowymi przestawionymi o 90O można zaś porównać do zburzenia muru berlińskiego.

Inne zmiany zauważają tylko eksperci, choć są one nie mniej istotne. Przykład? Proszę bardzo: ludzie z Suzuki skonstruowali całkiem nowy, o jeszcze krótszym skoku silnik, a mimo to nie trąbią o większych mocach. Pozostali przy 185 KM i na tym koniec. Wygląda na to, iż w silniku zaszły spore zmiany, a mimo to serducho GSX-R-a 1000 osiągnęło na hamowni 5 KM mniej od starego.

Zdrowy rozsądek górą
Czyżby dla zmyłki? Można być pewnym, że maniacy mocy zaczną krzyczeć o skandalu. Będą to zapewne ci sami, którzy zwykle głośno protestują, gdy któryś z producentów zdecyduje się na obniżenie mocy którejś ze swych maszyn. Wydaje się, że rośnie grupa miłośników przecinaków, którzy nie zgadzają się z tezą „mocniejszy = szybszy = lepszy”. Oby rośli w siłę!

Ale uwaga! To, że moc w tym sezonie nie wzrosła, nie znaczy wcale, że jej opanowanie stało się łatwe. Nowa Yamaha dostarcza nominalnie 182 KM. O 185 KM nowego Suzuki GSX-R 1000 już wspomnieliśmy. Honda od roku zadowala się mocą 178 KM, a mimo to była w minionym sezonie najlepszą litrówką. Zabiegi MV Agusty związane z F4 1078 RR 312 dały niewielki efekt: 190 KM z 1078 cm3. Cylindry „1000” zostały ponownie rozwiercone. Jednak trudno uwierzyć, żeby ten sprzęt mógł pojechać aż 312 km/h.

Wątpliwości budzą również dane na temat mocy zmierzonej na hamowni. 5 KM w jedną czy w drugą stronę nie ma większego znaczenia w sytuacji, gdy mocy jest zawsze pod dostatkiem. Kto nie wierzy, niech rzuci okiem na faktyczne osiągi. Tak się bowiem składa, że najsłabsza na hamowni Yamaha bije na głowę najmocniejszą MV Agustę we wszystkich kryteriach z wyjątkiem prędkości maksymalnej.

A zatem po raz kolejny może paść pytanie, czy zrywające skalpy moce mają jakiekolwiek znaczenie, gdy mowa o litrowych przecinakach. To samo dotyczy przyspieszeń. Bo przecież po pierwsze nikt nie jeździ 200 km/h na co dzień, a po drugie – nawet jeśli znajdzie się do tego miejsce (np. legalnie na autostradzie w Niemczech), różnice są liczone w ułamkach sekundy. Co więcej, należy je przypisać raczej lepiej lub gorzej biorącemu sprzęgłu lub lepszemu rozkładowi obciążeń niż różnicy mocy.


Honda FIREBLADE Lakierowanie rodem z torów i sportowa pozycja jeźdźca: FireBlade jest maszyną na wskroś sportową. ABS w ogóle nie szkodzi temu wizerunkowi.  
     
Kokpit jest wzorcowo zwarty i przejrzysty.
Skromnie wyglądający czujnik ABS-u nie zapowiada skomplikowanego systemu FireBlade’a. 
Układ wydechowy Bladego ze wstępnym tłumikiem i tłumikiem końcowym blisko wahacza. Elegancko.  

Postęp bez końca
Czyli wariactwo na punkcie mocy chyba pomału się kończy i jest to dobra wiadomość, bo teraz producenci skupią uwagę na tym, jak ją wykorzystać. Dlatego nie ma mowy o zatrzymaniu rozwoju. Trwa on w wielu miejscach, np. tam, gdzie ma największy sens. Doskonałym przykładem są Honda i Yamaha. Najnowszego Bladego i R-jedynkę łączy to, że są przecinakami, dzieli natomiast to, że konstruowano je z różnymi założeniami. W Hondzie wymyślono genialny ABS, który współpracuje ze sprzężonym układem hamulcowym. Yamaha natomiast poszła do przodu w innej dziedzinie: wymyśliła taką rzędową czwórkę, że klękajcie narody.

Wielu zapewne powie, że przestawienie czopów korbowodowych o 90° i związana z tym nierytmiczna kolejność zapłonu to żadna rewolucja. I pomylą się jak szlag! Bo zespół napędowy nowej R-jedynki nie ma zupełnie nic z tego, do czego byliśmy przyzwyczajeni. To jest coś z zupełnie innej planety! Potwierdzą to wszyscy, który mieli szczęście wypróbować nową Yamahę. Wrażenia, jakie zapewnia ten ukryty w rzędówce V4, są naprawdę niesamowite.

Tagi:

Oceń artykuł:

1.5

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij