Motocykl poleca:

Honda CRF 250 R, KTM 250 SX-F, Yamaha YZ 250 F, Kawasami KX 250 F, Suzuki RM-Z 250 – motocykle MX2

Poleć ten artykuł:

Od dwóch lat wśród crossówek klasy MX2 rządzi Suzuki RM-Z 250. Czy tym razem konkurencja będzie mu w stanie przynajmniej zagrozić?

yamaha-yz-250-f-2012-02.jpg Zobacz całą galerię

Motocross – jeżdżą w nim i maszyny klasy MX1 (450 cm3 4T), i MX2 (do 250 cm3 4T). Dzisiaj bike’i o pojemności 250 cm3 stanowią 55% rynku crossówek powyżej 125 cm3 i ich udział ciągle rośnie. Silniki sprzętów klasy MX2, rozwijające moce między 36 a 38 KM, są dla większości łatwiejsze do opanowania niż maszyny MX1, dysponujące mocą o 20 KM wyższą. Dlatego nawet niewielkie różnice mają w tej klasie olbrzymie znaczenie.

Trzy trasy (jedna szybka i rozjechana, gliniasta, druga będąca torem do supercrossu, trzecia to piach) będą znakomitym sprawdzianem dla tych maszyn. Identyczne opony (Pirelli Scorpion MX Hard 486) mają zapewnić równe szanse. W tych warunkach będziemy starali się znaleźć zwycięzcę. Testowane motocykle ustawiliśmy także (str. 72) pod kątem przydatności dla amatorów (główny nacisk położyliśmy tu na łatwość prowadzenia i na komfort) oraz dla zawodników (tu oceniliśmy przede wszystkim moc silnika i możliwości zawiasów).

Yamaha YZ 250 F
O ile w klasie MX1 Yamaha postawiła na niezwykłe rozwiązania techniczne (cylinder pochylony do tyłu, głowica cylindra przekręcona o 180 stopni, filtr powietrza umieszczony przed kanapą), o tyle YZ 250 F jako jedyny bike w tym porównaniu ma zasilanie pięciozaworowego singla (to też element charakterystyczny) gaźnikiem, a nie wtryskiem paliwa. Nawet po zamianie na aluminiową ramę grzbietową w sezonie 2010 została zachowana charakterystyczna dla tego sprzęta pozycja jeźdźca, dociążająca przednie koło.

W modelu na najbliższy sezon zwiększono to dociążenie, przesuwając widelec jeszcze bliżej główki ramy (22 zamiast 25 mm). Bez różnicy – czy to ciasny nawrót, czy prosta, przyczepna czy twarda nawierzchnia – YZ 250 F mocno wgryza się w podłoże. Docenią to przede wszystkim amatorzy, którym łatwiej będzie opanować bike’a na torze. Zwłaszcza że precyzyjne i łagodne prowadzenie oraz stabilność na prostych uzupełnia odpowiadające takim właśnie bikerom zestrojenie zawieszeń.

 
 YAMAHAYZ 250 FPrzedstawiciel ginącego gatunku: tylko YZ 250 F ma gaźnik, a nie wtrysk paliwa. Większa średnica gardzieli poprawiła zachowanie silnika w górnym zakresie
obrotów.

Zawiasy Kayaba (znowu cecha wyróżniająca w zdominowanej przez Showa kategorii MX2) działają komfortowo, precyzyjnie tłumią niewielkie nierówności, z tym że podczas ostrzejszej jazdy niewiele trzeba, aby osiągnęły granice. Szybsi jeźdźcy raczej nie poradzą sobie bez twardszych sprężyn.

Singiel Yamahy, wyposażony w sezonie 2012 w gaźnik o większej średnicy (39 zamiast 37 mm), mimo że ma niezłą charakterystykę, w górnym zakresie obrotów ciągle pracuje nie najlepiej. Jednak trzeba odnotować, że powyżej wyraźnie wzmocnionego środkowego zakresu singiel wkręca się na obroty znacznie dynamiczniej i w stosunku do poprzednika jeździec czasem uniknie zmiany biegu.
A wady? Dziwnie gadający pięciozaworowiec czasami krztusi się na najniższych obrotach i w stosunku do spontanicznie reagujących silników zasilanych wtryskiem paliwa trochę za spokojnie reaguje na gaz. Nie jest to tragedia – raczej można mówić o kolejnym dowodzie, że w niezwykle wyrównanej klasie 250 Yamasze do zajęcia lepszego miejsca brakuje odrobiny ekstremizmu w zawiasach i w silniku, nawet jeśli amatorzy nie będą oczekiwali lepszych osiągów.

KTM 250 SX-F
Austriacka „250” może dla Yamahy stanowić przykład: napędza ją mocny silnik i ma bardzo dobrze spisujące się zawiasy. Nie zmienia tego fakt, że wersji na rok 2012 dolega to i owo, żeby wymienić choćby za miękki widelec, który podczas hamowania na głębokich dziurach i po twardym lądowaniu dobijał, co utrudniało silnikowi pracę. Od środkowego zakresu obrotów serducho zaczyna nieprzyjemnie wibrować, co powoduje, że niechętnie wykorzystuje moc (patrz wykresy na str. 70) na wyższych obrotach. Mimo że wzięty dla porównania drugi KTM prowadził się lepiej, nie można nazwać tego zjawiska przypadkiem. Już wcześniej podczas porównania crossówek dwa znacznie różniące się kulturą pracy modele 350 SX-F rzuciły cień na kontrolę jakości w KTM-ie.

 
  KTM 250 SX-F. I tyle go widzieli... W SX-F-ie jedynie gumowy korek w bloku silnika przypomina o kickstarterze. Dziwne, że sensowność zastosowania elektrycznego rozrusznika w motocyklu crossowym dostrzeżono tylko w KTM-ie.

Tagi: Honda | CRF 250 R | KTM | 250 SX-F | Yamaha | YZ 250 F | Kawasaki | KX 250 F | Suzuki | RM-Z 250

Oceń artykuł:

2.2

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij