Motocykl poleca:

Honda Deauville (ABS)

Poleć ten artykuł:

Jeśli lubisz ostrzej odkręcić, dane opisujące Deauville’a być może trochę cię wpienią. 65 KM, 66 Nm i 257 kg – to nie imponuje. Ale jeśli zależy ci, aby poczuć urlopowy luzik już w drodze na wakacje – Deauville ci go zapewni.

Zobacz całą galerię

Jeszcze niedawno sprawy Hondy Deauville szły w złym kierunku. Wydawało się, że lada moment rozpocznie się rozdział o tytule „Koniec produkcji”. Nowy rozdział faktycznie otwarto, ale na szczę- ście dostał znacznie przyjemniejszy dla miłośników tego modelu tytuł: „Deauville 2006”. Motocykl przeszedł solidną operację plastyczną, która wyszła mu na zdrowie. Dzięki kanciastym owiewkom sprawia teraz wrażenie bardziej dynamicznego. To zupełnie inna bajka w porównaniu z trochę nijakim poprzednikiem. Zabiegi modernizacyjne nie ominęły również silnika oraz podwozia. Efekt jest całkiem niezły – dostaliśmy przemyślaną, praktyczną i komfortową maszynę turystyczną.

 


Co w silniku piszczy

Nieźle namieszano w sercu nowego Deauville’a. Jednak mimo to udało się zachować jego turystyczne zalety – prawie niewyczuwalne wibracje i miłe sercu pulsowanie. Znaną jeszcze z NTV 650 i Africy Twin jednostkę napędową nie bez powodu określano jako urządzenie nie do zabicia. Spece z Hondy sporo się napracowali, żeby poprawić niedzisiejsze już osiągi. Zupełnie zmieniono głowice – dodano po jednym zaworze wydechowym. W efekcie w każdej głowicy pracują po cztery zamiast trzech zaworów. Do tego centralnie umieszczona świeca zapłonowa zamiast dwóch w połączeniu z wyprostowanymi kanałami dolotowymi i zwiększonym z 4,5 do 7,5 l airboxem zapewniają lepsze napełnienie cylindrów. Ich średnicę zwiększono o 2 mm – do 81 mm. Pojemnośćskokowa wzrosła w ten sposób z 647 do 680 cm3, a stopień sprężania – z 9,2:1 do 10,0:1. Mimo zwiększonej średnicy cylindrów, tłoki i korbowody schudły. Zmieniono także układ zasilania – gaźniki odeszły do muzeum. Ich miejsce zajął układ wtrysku paliwa z gardzielami o średnicy 40 mm i 12-otworowymi wtryskiwaczami. Przeprowadzone zmiany zwiększyły moc o 9 KM i moment obrotowy o 11 Nm. W modelu 2006 mamy więc do dyspozycji 65 KM i 66 Nm momentu. Nie da się ukryć, że te wartości nadal nie porażają. Ale sprawę trzeba zbadać z bliska. Więc kluczyk do stacyjki, garnek na głowę i w drogę.

 
Dalej, jazda do roboty

Coś tu nie gra – skrzynia pracuje jak w BMW. Zero cichej i precyzyjnej zmiany przełożeń. Oprócz tego nie ma co narzekać – zestopniowanie Deauville’a pozwalana całkiem dynamiczną jazdę. Na autostradzie brakowało mi trochę szóstki, ale wiem, że to trochę czepiactwo. Faktycznie, mimo że 65 koni pracuje w pocie czoła, przyspieszenia nie porażają. Daje o sobie znać 257 kg masy.

Jeśli będziesz miał okazję poznać Deauville’a, zapewne zgodzisz się, że można go nazwać oazą spokoju. Silnik pracuje spokojnie i równomiernie w całym zakresie obrotów. Przy czym chętnie wchodzi na obroty i wyraźnie lubi takie traktowanie. W końcu maksymalną moc uzyskuje dopiero przy 8000 obr/min, odcięcie wkracza do akcji przy 9000 obr/min. Co ciekawe, przy ostrym dawaniu w palnik spalanie nie poraża – silnik wciąga około 7 litrów paliwa. A przy spokojniejszej jeździe wystarcza mu 4,6 litra wachy. To całkiem przyzwoity wynik, który teoretycznie pozwala na przejechanie aż 428 km między wizytami na stacji benzynowej. Jak na turystyka przystało. W liczbach wygląda to tak: od zera do 100 km/h Deauville rozpędza się w 5,4 s (o 0,6 s mniej od poprzednika), do 140 km/h potrzeba 11,1 s (o 1,3 s mniej).

Co istotne, poprawiono przedni widelec, który już nie dobija przy ostrzejszym hamowaniu. Ale niestety nadal jest on za miękki – nurkuje przy hamowaniu i wywołuje nerwowość motocykla w czasie jazdy z prędkościami maksymalnymi. Inaczej niż tylnemu amorowi, widelcowi nie dano moż- liwości regulacji. Dzięki pokrętłu można ustawić napięcie wstępne sprężyny z tyłu. Zawieszki dzielnie sobie radzą na zakręconych jak diabelskie rogi serpentynach. Nie gorzej spisują się hamulce, które – oprócz układu CBS – wspomaga ABS. Wymagają one dużej siły ręki, a największą skuteczność osiągają, gdy zaprzęgniesz do roboty oba heble naraz. Klamka uruchamia wszystkie trzy tłoczki prawej tarczy hamulcowej oraz dwa lewej. Z kolei nogą uruchamiamy dwa tylne oraz środkowy zacisk lewej tarczy. Całość uzupełnia całkiem niezły ABS. Ponoć bez obaw można hamować tylko nogą, ale jakoś nie mogłem się przełamać.

Tagi: test | Honda

Oceń artykuł:

3.5

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij