Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
1.8

Honda GL 1800 Gold Wing, BMW K 1600 GTL 2012

Odrobina luksusu w formacie XXL? Amerykanie zakochali się w Hondzie Gold Wing. Ale Europa to nie Stany, więc Niemcy mają całkiem inny pomysł na maszynę turystyczną. Co je łączy, a co dzieli?

Oba sprzęty są luksusowymi turystykami z sześciocylindrowymi silnikami. Żeby móc postawić w garażu któryś z nich, trzeba mieć na koncie sumę sześciocyfrową lub trafić szóstkę w totka. Oba sprzęty są wielkie i na bank zrobią spore zamieszanie wszędzie tam, gdzie się pojawią.

Przerzucam nogę nad niziutką kanapą Hondy. Mam wrażenie, że nie mam szans postawić tego kolosa do pionu. W głowie kołacze informacja o 421 kg masy GL-a 1800. Pierwsze szarpnięcie i już motocykl stoi na kołach. Wrażenie niepewności znika błyskawicznie.

Honda na wstecznym
Próba cofnięcia takiego kolosa nawet pod górkę nie jest problemem, bo pomocą służy bieg wsteczny uruchamiany guzikiem rozrusznika. Wystarczy przy pracującym na luzie silniku wcisnąć jeden z ponad 50 przełączników, ten z napisem „reverse”, umieszczony na prawej połówce kierownicy, a potem guzik rozrusznika. Honda powolutku ruszy do tyłu, bez problemu pokonując krawężniki czy garażowe podjazdy.

Kokpit Gold Winga jest do bólu klasyczny.Czytelność ekranu nawigacji – taka sobie.  Niemiecki design jest specyficzny. Niemniej do funkcjonalności nie ma powodu się przyczepić. 

Sześciocylindrowy bokser o pojemności 1,8 l, dwóch zaworach w każdym z cylindrów i po jednym wałku rozrządu w każdej głowicy jest oazą spokoju i potężnej mocy. Japończycy dali mu pięciobiegową skrzynię, w której po wrzuceniu najwyższego przełożenia w kokpicie zapala się kontrolka informująca o jego zapięciu. Niemniej Honda ruszy z każdego biegu, a po włączeniu piątki można zapomnieć o zmianach. Wyprzedzanie? Jasne, nawet bez redukcji, choć bez atomowych przyspieszeń.

Niemcy to dziwny kraj: w ich języku w USA szkoli się psy policyjne, autostrady są darmowe i nie ma na nich ograniczeń prędkości. Choćby z tych powodów beemka K 1600 GTL nie mogła być podobna do Gold Winga. W porównaniu z bokserem Hondy, sześciocylindrowy, rzędowy silnik beemki kipi mocą. Cztery zawory na cylinder, dwa wałki rozrządu, sześć biegów i czerwone pole od 8500 obr/min. Lekki ruch gazem powoduje, że wskazówka obrotomierza błyskawicznie wspina się po skali, a na śliskim i mokrym asfalcie do akcji błyskawicznie wkracza kontrola trakcji. Można by się czepiać, że powinna działać nieco delikatniej – ograniczenie mocy potrafi brutalnie szarpnąć bike’em.

 BMW K 1600 GTL
 
 
Wielkie brawa dla niemieckich specjalistów od hebli: są brutalnie skuteczne i precyzyjne.  W beemce wszystkie kufry można odpiąć. Do ogromnego topcase’a wejdą dwa kaski. 

Oto trudny problem:
czy K 1600 GTL to jeszcze turystyk pełna gębą, czy już bardziej maszyna sportowa? Gdyby nie wygodna pozycja, system trzech odpinanych kufrów, elektrycznie przestawiana szyba i montowany seryjnie GPS, można by się bez końca spierać.

Hamulce. W Gold Wingu były skuteczne, ale mimo napierania z całej siły rękami i nogami na klamki i pedały ABS włączał się bardzo, ale to bardzo rzadko. Po beemce widać, że została zaprojektowana przez Europejczyków dla Europejczyków, a niemiecka tresura na alpejskich winklach przyniosła niezłe skutki. Hamulce są tak ostre, że z powodzeniem mogłyby obsłużyć sprzęt sportowy.

HONDA GL 1800 Gold Wing
 
   
Kufry Goldasa sprawiają wrażenie większych niż są w rzeczywistości, niemniej integral mieści się bez problemu.   Hamulce Hondy z C-ABS-em zaskakująco dobrze radzą sobie z 421-kg motocyklem.

Prowadzenie? Tu widać największe różnice. Gdy Honda, bujając się majestatycznie na ciut za miękkich (nawet mimo maksymalnego utwardzenia) zawieszeniach, składa się w zakręty niczym tankowiec, BMW sprawia wrażenie maszyny, która właśnie zjechała z toru wyścigowego. Zawieszenia ma twardsze, a na dodatek można je regulować z kierownicy (ESA). Choć rozstaw osi różni się tylko o 10 mm, z perspektywy pasażera kanapa Hondy jest ogromna, szeroka, wygodna niczym królewski tron i tapicerowana tak grubo, jak siedzenia w amerykańskich vanach. Zimno w tyłek? Możesz włączyć ogrzewanie.


Zdziwilibyście się, jak łatwo ciężki przecież Gold Wing wchodzi w winkle. Beemkę wytresowano na alpejskich winklach. 

Po przejechaniu się Gold Wingiem z tyłu zrozumiałem, skąd zachwyt pasażerów tym sprzętem: nawet czytanie książki nie jest wykluczone. Krótka drzemka? To niezbyt mądry pomysł, ale do wykonania. Najważniejsze jest jednak to, że nawet podczas mocniejszego hamowania jest się o co zaprzeć, więc nie ma fruwania po całej kanapie. W beemce jest normalniej, co wcale nie oznacza, że mniej wygodnie.


– Wiesz, co ci powiem, Jacuś? Dziś kumulacja w totku – wypadałoby zagrać... 


Twarde lądowanie
Zejdźmy na ziemię i zajmijmy się kasą. Gold Wing DeLuxe w przepięknym błękitnym malowaniu, z bajeranckim airbagiem zamiast schowka i wbudowaną nawigacją kosztuje prawie 130 000 zł. Wśród seryjnych motocykli turystycznych to cena nie do pobicia. Beemka jest aż o 1/5 tańsza, mimo że ma cholernie drogie magnezowe odlewy przedniego stelaża czy ksenonowy refl ektor zaskakujący niesamowitą jasnością. Za doposażonego tak jak nasz testowy sprzęt GTL-a trzeba wyskoczyć z prawie 103 000 zł.

Gdyby los dopisał mi w totka i stanąłbym przed miłą koniecznością wyboru jednej z tych sztuk, zadanie nie byłoby wcale takie proste. Po głębszym zastanowieniu chyba zdecydowałbym się na Hondę. Decyzja ta nie miałaby jednak nic wspólnego z chłodnym ważeniem argumentów. Po prostu kupiłbym niesamowicie drogą legendę, przy której osiągi czy prowadzenie schodzą na drugi plan.

Na szczęście tego typu problemy nie mają dla mnie znaczenia, bo i tak konto mam puste, a w totku raz na jakiś czas płacę tylko podatek od nadziei.

Oba sprzęty są luksusowymi turystykami z sześciocylindrowymi silnikami. Żeby móc postawić w garażu któryś z nich, trzeba mieć na koncie sumę sześciocyfrową lub trafić szóstkę w totka. Oba sprzęty są wielkie i na bank zrobią spore zamieszanie wszędzie tam, gdzie się pojawią.

Przerzucam nogę nad niziutką kanapą Hondy. Mam wrażenie, że nie mam szans postawić tego kolosa do pionu. W głowie kołacze informacja o 421 kg masy GL-a 1800. Pierwsze szarpnięcie i już motocykl stoi na kołach. Wrażenie niepewności znika błyskawicznie.

Honda na wstecznym
Próba cofnięcia takiego kolosa nawet pod górkę nie jest problemem, bo pomocą służy bieg wsteczny uruchamiany guzikiem rozrusznika. Wystarczy przy pracującym na luzie silniku wcisnąć jeden z ponad 50 przełączników, ten z napisem „reverse”, umieszczony na prawej połówce kierownicy, a potem guzik rozrusznika. Honda powolutku ruszy do tyłu, bez problemu pokonując krawężniki czy garażowe podjazdy.

Kokpit Gold Winga jest do bólu klasyczny.Czytelność ekranu nawigacji – taka sobie.  Niemiecki design jest specyficzny. Niemniej do funkcjonalności nie ma powodu się przyczepić. 

Sześciocylindrowy bokser o pojemności 1,8 l, dwóch zaworach w każdym z cylindrów i po jednym wałku rozrządu w każdej głowicy jest oazą spokoju i potężnej mocy. Japończycy dali mu pięciobiegową skrzynię, w której po wrzuceniu najwyższego przełożenia w kokpicie zapala się kontrolka informująca o jego zapięciu. Niemniej Honda ruszy z każdego biegu, a po włączeniu piątki można zapomnieć o zmianach. Wyprzedzanie? Jasne, nawet bez redukcji, choć bez atomowych przyspieszeń.

Niemcy to dziwny kraj: w ich języku w USA szkoli się psy policyjne, autostrady są darmowe i nie ma na nich ograniczeń prędkości. Choćby z tych powodów beemka K 1600 GTL nie mogła być podobna do Gold Winga. W porównaniu z bokserem Hondy, sześciocylindrowy, rzędowy silnik beemki kipi mocą. Cztery zawory na cylinder, dwa wałki rozrządu, sześć biegów i czerwone pole od 8500 obr/min. Lekki ruch gazem powoduje, że wskazówka obrotomierza błyskawicznie wspina się po skali, a na śliskim i mokrym asfalcie do akcji błyskawicznie wkracza kontrola trakcji. Można by się czepiać, że powinna działać nieco delikatniej – ograniczenie mocy potrafi brutalnie szarpnąć bike’em.

 BMW K 1600 GTL
 
 
Wielkie brawa dla niemieckich specjalistów od hebli: są brutalnie skuteczne i precyzyjne.  W beemce wszystkie kufry można odpiąć. Do ogromnego topcase’a wejdą dwa kaski. 

Oto trudny problem:
czy K 1600 GTL to jeszcze turystyk pełna gębą, czy już bardziej maszyna sportowa? Gdyby nie wygodna pozycja, system trzech odpinanych kufrów, elektrycznie przestawiana szyba i montowany seryjnie GPS, można by się bez końca spierać.

Hamulce. W Gold Wingu były skuteczne, ale mimo napierania z całej siły rękami i nogami na klamki i pedały ABS włączał się bardzo, ale to bardzo rzadko. Po beemce widać, że została zaprojektowana przez Europejczyków dla Europejczyków, a niemiecka tresura na alpejskich winklach przyniosła niezłe skutki. Hamulce są tak ostre, że z powodzeniem mogłyby obsłużyć sprzęt sportowy.

HONDA GL 1800 Gold Wing
 
   
Kufry Goldasa sprawiają wrażenie większych niż są w rzeczywistości, niemniej integral mieści się bez problemu.   Hamulce Hondy z C-ABS-em zaskakująco dobrze radzą sobie z 421-kg motocyklem.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Odrobina luksusu w formacie XXL? Amerykanie zakochali się w Hondzie Gold Wing. Ale Europa to nie Stany, więc Niemcy mają całkiem inny pomysł na maszynę turystyczną. Co je łączy, a co dzieli?
    Zobacz artykuł
    ~Motocykl Online, 2013-07-02 07:39:50