Motocykl poleca:

Honda Gold Wing – świeży powiew luksusu

Poleć ten artykuł:

W Stanach Zjednoczonych Honda Gold Wing na sezon 2012 jest w sprzedaży już od maja tego roku. 500-milowa przejażdżka wystarczyła, żeby poznać jej mocne i słabe strony.
honda-gold-wing-2012-01.jpg Zobacz całą galerię

W Knoxville panuje zabijająca duchota. Niewielkie miasteczko w stanie Tennessee pęka w szwach. Powodem jest największy w Stanach Zjednoczonych zlot miłośników Gold Wingów. To odpowiednie miejsce dla zaprezentowania góry żelaza o nazwie Gold Wing w wersji na sezon 2012. Silnik, układ przeniesienia napędu, podwozie i hamulce są dokładnie takie same, tyle że po 10 latach produkcji przyszedł czas na zabiegi kosmetyczne. Lakierowanie w dwóch kolorach z płynnymi liniami i trzema odcieniami: niebieskim, czarnym i białym, ma ożywić tego kolosa i uczynić go bardziej zadziornym.



Do schowka powiększonego z 1,2 do 2,8 litra, znajdującego się powyżej wlewu paliwa, można włożyć więcej drobiazgów, ale pod warunkiem, że właściciel nie zlecił zamontowania w tym miejscu airbagu. Tak czy inaczej, ma on jeszcze 150 litrów przestrzeni bagażowej w topcase’ie i w większych kufrach bocznych. Niestety, w dalszym ciągu nie da się tego wszystkiego zdemontować. Ale za to można otwierać za pomocą pilota i to jest bardzo praktyczne. Wyświetlacz LCD w kokpicie pokazuje, która pokrywa nie jest ewentualnie zamknięta. Postawienie na centralnej albo bocznej podstawce oraz podnoszenie do pionu wymaga znacznie mniej siły mięśni niż można by się spodziewać po tak wielkim sprzęcie: maszyna jest świetnie wyrównoważona.

OK, czas zająć miejsce na kanapie, wyposażonej w podpórkę lędźwi. Dzięki wąskiej talii, nawet niscy motocykliści mogą spokojnie balansować maszyną, ważącą w wersji z airbagiem 421 kg. Biker siedzi tu jak król na tronie. W dzikim tłumie (55!) włączników, guzików i pokręteł umieszczonych na kokpicie i kierownicy najważniejszy jest jeden – rozrusznik. Gang sześciocylindrowego boksera zachwyca. Silnik gra spokojnie, ale stanowczo i w jedyny w swoim rodzaju sposób.


 
 
Wielkość przestrzeni bagażowej jest nie dopobicia. Nowe tylne światła to coś rodem z auta.
Opanowanie działania 55 włączników to nielada wyzwanie.
W USA najnowszego Gold Winga można kupićalbo z ABS-em, albo bez niego.

Genialny sześciopak
To jest najłagodniejszy i najbardziej elastyczny ze wszystkich silników, jakie mają turystyki, pracujący gładziutko i bez żadnych wibracji, jakby wzdłużnie umieszczony wał korbowy był osadzony w łożyskach z masła, a nie ze spieków metalu. Klamka sprzęgła pracuje lekko i daje się precyzyjnie dozować. Reakcje wału są wyczuwalne, ale nie przeszkadzają. Sześciobiegowa skrzynia (pięć + wsteczny) pracuje precyzyjnie, chociaż nieco twardo.

Wielki piec energicznie ciągnie do przodu, generując 140 Nm już przy 2000 obr/ min. Potężna moc, a jednocześnie spokój godny mistrza medytacji. Ten spokój przechodzi na jeźdźca. Cool, po amerykańsku, zero napinki. Ten model jest pierwszym od 1982 roku wytwarzanym poza Stanami Zjednoczonymi: ponownie w Japonii. 167 Nm, 118 KM oraz 1832 cm3 to nawet jak na amerykańskie standardy wartości wzbudzające respekt. Na autostradach, gdzie dozwolona prędkość wynosi 70 mil na godzinę (112 km/h), wystarcza to w zupełności. Podobnie jak 87-oktanowa benzyna E10 oraz w sumie zaledwie 12 zaworów pracujących w cylindrach.

„Nie rywalizujemy z BMW – stwierdził rzecznik prasowy Hondy na Stany Zjednoczone Jon Seidel – bo K 1600 GTL jest skierowany do innej grupy docelowej”. Nawet jeśli to prawda, bi-em-dablju miał zapewne chociaż niewielki wpływ na zmiany w nowym Gold Wingu.


     
Pojemność każdego z kufrów bocznych wzrosła o 3,5 litra. Przestrzeni bagażowej nigdy dość. 
Kanapa to ciągle ten sam królewski tron. Przy siedzeniupasażera są przyciski do sterowania radiem
Nawet BMW nie zdecydowało się na  sześciocylindrowegoboksera.

Rock’n’roll ride
Bez nawiewu w olbrzymiej szybie chyba umarłbym z przegrzania. Niewielkie modyfi kacje owiewki obiecują najlepszą ochronę przed wiatrem i kaprysami pogody. Jednak przy +36° nie o lepszą ochronę chodzi, lecz o coś wręcz odwrotnego. Aby zmienić wysokość szyby, trzeba jak dotychczas zatrzymać się i otworzyć mechaniczną blokadę. Zawirowaniom w tylnej części, która została zaprojektowana od nowa, mają zapobiegać nowe wloty powietrza – wynik wielu badań przeprowadzonych w tunelu aerodynamicznym.

Świetnie brzmi ulepszony zestaw audio. Radio gra klasyczne rockowe kawałki Toma Petty, Davida Bowie i U2. Słychać je czysto nawet przy trzycyfrowych prędkościach. It’s a rock’n’roll-ride! Zaraz okaże się, że też w dosłownym znaczeniu. Droga o nazwie Dragon’s Tail (Ogon smoka) to 318 winkli na 11 milach. Co chwilę podnóżki rysują bruzdy w nawierzchni drogi wijącej się jak węgorz. Ostra jazda. Gdy jeździec nieco się zapomni, o glebę zaczynają ocierać przody gmoli i dolna część owiewki. Ale jakie to ma znaczenie? Nawet wtedy Złote Skrzydło niewzruszenie utrzymuje kurs.


Tagi: Honda | Gold Wing

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij