Motocykl poleca:

Honda NM4 Vultus: Mroczny rycerz

Poleć ten artykuł:

Styliści Hondy lubią mroczne klimaty. Dowód? NM4 Vultus. Z wyglądu to Wujek Samo Zło, tyle że ognistą whisky (vel bimber) zamienił na mleko sojowe i kiełki...

Honda NM4 Vultus: Mroczny rycerz Zobacz całą galerię

Gdyby Gotham City leżało w Japonii, w garażu Batmana z pewnością stałaby Honda NM4 Vultus. Czarny mat owiewek udanie połączono z czarnym połyskiem, a przy tym wygospodarowano dwa schowki (jeden z gniazdem zapalniczki). Do całości znakomicie pasują wbudowane przednie kierunki oraz obie lampy na diodach LED. Swoje robią również długa i niska sylwetka oraz tylny kapeć o szerokości 200 mm.

Gdzie byś się nie zatrzymał, od razu nawiążesz nowe znajomości – Vultus ma dar przykuwania wzroku przechodniów, nie bez znaczenia jest też +20 do charyzmy. Mało tego – gdy na niego patrzysz, masz wrażenie, że to sam chaos wyciąga łapę po twoją duszę, a szaleńcze pościgi, strzelaniny i wojny gangów to dla NM4 chleb powszedni.

Niestety, jeśli uważniej przyjrzysz się obliczu (vultus to z angielskiego oblicze, twarz), dostrzeżesz kilka szpecących pryszczy. Przede wszystkim tylna zębatka oraz napinacz łańcucha wyglądają jak z chińskiej „125”. Do całości słabo pasują też proste jak konstrukcja cepa zaciski hamulcowe, cieniutka rurka kierownicy, mocowana na strasznie długich mostkach, oraz kokpit. W tym ostatnim jest tyle finezji, co w exposé Ewy Kopacz. Dobrze, że przynajmniej jest przejrzysty i czytelny. Fajnym bajerem są podświetlane ramki zegarów i możliwość zmiany koloru tła. Do wyboru masz 27 opcji... Szkoda tylko, że trzeba oderwać rękę od kiery, aby przeklikać się przez menu komputera.

Szalona Honda?

Nie można zapominać, że za tym szaleństwem stoi Honda. Co to oznacza? Serduchem tego potwora jest rzędowy twin przejęty razem z ramą i hamulcami z tegorocznej serii NC. Z pojemności 745 cm3 wyciśnięto 55 KM oraz 68 Nm (jeśli wygadasz to gapiom – respekt minus 40...). Vultus jest łagodny, do bólu przyjazny i przewidywalny. Coś jak jamnik przebrany za pitbulla. Za przeniesienie napędu odpowiada dwusprzęgłowa skrzynia DCT – do wyboru masz tryb D (drogowy), S (sportowy) i ręczny (biegi zmieniasz przyciskami na lewej końcówce kiery). Kolejne przełożenia wchodzą dość miękko, niemniej do ideału nieco brakuje. Szczególnie gdy się nie spieszyłem, irytowała mnie zmiana biegu na wyższy w środku zakrętu. Dla Batmana początkującego motocyklisty to same zalety.

Doceniłby on również niemal bezszelestne poruszanie się oraz zaskakująco dobrą poręczność. Dzięki DCT nie przeszkadzał mi wolnoobrotowy charakter silnika, a dobrze dobrane przełożenia i dość nisko (przy 4750 obr/min) uzyskiwane 68 Nm zapewniają zaskakująco sprawne przemieszczanie się. Mocy zaczyna brakować w czasie wyprzedzania przy wyższych prędkościach (od 120 km/h w górę).

Im szybciej jedziesz, tym bardziej wkurza szyba kierująca strumień powietrza prosto pod kask. Niżsi mają łatwiej, również jeśli chodzi o miejsce na nogi i ręce – kierownica jest dość blisko przysunięta do tułowia. Przydałyby się również ciut szersze podesty na stopy. W czasie dłuższych przelotów docenisz kanapę pasażera, która może robić za oparcie (pamiętacie np. wueskę Dudek?), i to ustawiane w trzech pozycjach.

Tagi: testy | Honda NM4 Vultus | Honda

Oceń artykuł:

2.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij