Motocykl poleca:

Honda NR 750

Poleć ten artykuł:

Choć Honda NR 750 to maszyna wyprodukowana zaledwie przed 15-laty, w opinii wielu zasłużyła na miano motocykla kultowego.

Zobacz całą galerię

Początek lat 90. był okresem przemian. W Europie Wschodniej padł komunizm, a w Zatoce Perskiej Amerykanie prowadzili wojnę z Irakiem. W rankingach sprzedaży motocykli zaś ciągle prowadzili Japończycy ze swoimi tanimi i niezawodnymi maszynami. No właśnie, czy będąc producentem chciałbyś usłyszeć, że robisz tanią masówkę? Pewnie nie. Tak samo zareagowała Honda. Poważna firma powinna oferować produkt ekskluzywny.

Do pracy przy projekcie zaangażowano jajogłowych ze wszystkich działów. Spokoju nie dano też sekcji sportowej. W efekcie tego zamieszania powstał motocykl, który kosztował furę kasy i który od strony technicznej nie miał sobie równych – Honda NR 750. W czasach, gdy za Odrą królowała jeszcze marka niemiecka, trzeba było wyłożyć 100 000 DM, by zostać właścicielem tego sprzętu. Dla łatwości rozważań, dzisiaj musielibyście wyskoczyć z około 80 000 euro, czyli 360 000 złotych. W ten oto sposób padł nie tylko mur berliński, ale również mit taniej Hondy.

Historia modelu sięga końca lat 70, gdy w 1979 roku Honda zbudowała model NR 500 przeznaczony do wyścigów GP. Motocykl miał czterocylindrowy silnik widlasty z owalnymi tłokami i ośmioma zaworami na cylinder. Na nieszczęście dla Hondy, w tamtych czasach cyrk GP zdominowały mocniejsze i lżejsze dwusuwy, więc NR 500 trafił do lamusa. Po ponad dekadzie bike ponownie się pojawił – tym razem w wyścigach 24-godzinnych. Po raz pierwszy Hondę można było zobaczyć podczas Endurance Suzuka w 1991 roku, a oficjalna prezentacja miała miejsce rok później.

 


Nazwa NR jest skrótem od „New Racing”, filii Hondy założonej w 1978 roku w Asaka.

Co w tej Hondzie jest tak drogie, że dziś za tę maszynę można by kupić ponad pięć nowiuteńkich FireBlade’ów? Na początku lat 90. droga była technika, która dziś zawitała do cywilnych motocykli. Przede wszystkim owiewkę wykonano z karbonu, i m.in. dlatego każdy egzemplarz minimalnie, ale różni się od pozostałych. Po drugie, tylne koło prowadzi niesymetryczny, jednostronny aluminiowy wahacz. W kokpicie zamiast wskaźników analogowych, pojawiły się wyświetlacze.

Najdroższym elementem tej maszyny był silnik. I to jaki! Widlasta czwórka o pojemności 750 cm3. Tłoki nie były okrągłe, lecz owalne, w głowicach pracowały 32 tytanowe zawory, wkręconych było 8 świec zapłonowych. Gaźniki zastąpiono nowoczesnym jak na owe czasy elektronicznym wtryskiem PGM-FI z 16-bitowym procesorem. Nie zapominajcie, że ciągle mówimy o roku 1992.

Tagi: test | Honda

Oceń artykuł:

4.5

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij