Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.4

Honda Transalp – motocykl używany

Co to za pomysł: enduro z owiewkami!? Tak twierdzili niektórzy. Ale wielu motocyklowym turystom Honda XL 600 V Transalp od razu się spodobała. I po prawie ćwierć wieku na drogach podoba się nadal.

Gdy w 1987 roku Honda Transalp wyjeżdżała na drogi zachodniej Europy, w Polsce mało kto o niej wiedział. Stał jeszcze mur berliński, po naszych drogach jeździły MZ-ki, Jawy i rozpadające się WSK-i, a wszyscy posiadacze innych, „prawdziwych” motocykli znali się przynajmniej z widzenia.

Pierwsze XL-e 600 V, jak i inne nowoczesne motocykle z importu prywatnego, pojawiły się u nas na początku lat dziewięćdziesiątych. W większości były to kompletnie zajeżdżone lub powypadkowe parchy z lat osiemdziesiątych, mające jedną wspólną cechę – niską cenę. Niewielu zdawało sobie wtedy sprawę, że były to pieniądze wyrzucone w błoto, bo doprowadzenie tego czegoś do choćby przyzwoitego stanu musiałoby kosztować wielokrotność ceny zakupu. Na dodatek w tamtych czasach dostępność części zamiennych była kiepska. Natomiast nowe motocykle do prawie końca lat dziewięćdziesiątych sprzedawały się w śladowych ilościach.


 Kokpit przez wszystkie lata jest prosty i czytelny.Pokazuje wszystko, co potrzeba.

Wróćmy jednak do Transalpa. Było to pierwsze enduro z owiewką. Pomysł, choć u wielu wzbudził kontrowersje, okazał się trafiony i motocykl szybko zdobył miano turysty, który nie boi się nawet bardzo kiepskich dróg. W zamyśle konstruktorów miała to być lżejsza Africa Twin, którą planowano wypuścić rok później. Nie do końca się to udało, bo po premierze „Afryki” okazało się, że zatankowana na full jest cięższa tylko o około 20 kg.

średnie ceny transakcyjne
 Typ  Moc  2011 2010
 2009 2008
 2007  2006  2005
 Translap XL 650 V  53 KM  -  -  -  -  -  15 600  14 200
 Translap XL 700 V  60 KM  23 700  21 700  19 100  17 500  16 000  -  -
 Translap XL 700 V Adv.  60 KM  -  22 100  19 300  17 800  -  -  -
 Translap XL 700 V ABS  60 KM  25 400  23 200
 21 500  18 800  17 000
 -  -
 Translap XL 700 V Adv. ABS  60 KM  -  24 100  22 000  19 500  -  -  -
Można jeszcze dziś kupić u dealerów Hondy nowe „700” z roczników 2009, 2010, o roczniku 2011 nie wspominając. Używane maszyny z tych lat są o 7000-8000zł tańsze.       
Notowania dotyczą motocykli niewymagających napraw, będących w ruchu, wyposażonych
standardowo, mających przebieg zgodny ze średnim w klasie, z oponami wykazującymi
maksimum 50% zużycia. Dane stanowią własny pogląd fi rmy Eurotax Glass’s na wartość.       

Silnik V2 Transalpa o pojemności 583 cm3 z trzyzaworowym rozrządem rozwijał spokojne 50 koni i był wzorem łagodności. Podwozie zapewniało wygodne podróżowanie dwóm osobom z odpowiednim bagażem. Na 1994 rok Transalp dostał nową owiewkę, zmodyfikowano też hamulce i parę innych detali. Jesienią 1997 roku produkcję XL-a 600 V przeniesiono z Japonii do Włoch, co na początku nieco odbiło się na jakości. Przy okazji tych przenosin motocykl dostał drugą tarczę hamulcową z przodu.


Od 1997 roku Transalp miał z przodu dwie tarcze hamulcowe(na zdj. XL 650 V produkowany od 2000 r.)

Na przełomie wieków przyszedł czas na większą modyfikację. Silnik XL-a 650 V miał teraz pojemność 647 cm3 i o 3 KM więcej. Zupełnie nowe były plastiki, zbiornik paliwa, kanapa i kilka drobiazgów. Dwa lata po tych zmianach produkcję Transalpa przeniesiono do Hiszpanii (silnik był cały czas robiony w Japonii, nawet gdy motocykle produkowano we Włoszech).

 krótka historia Transalpa

1987
Początek sprzedaży, typ PD06. Masa 194 kg, moc 50 KM. Niedostępny w Polsce.
1989
Zmiany w silniku, nowy amortyzator.
1991
Masa 202 kg, moc 47 KM, z tyłu jedna tarcza hamulcowa zamiast hamulca bębnowego.
1994
Nowe: przednia owiewka, reflektor, pompa oleju i amortyzator, zmodyfikowane hamulce.
Cena około 25 000 zł.
1996
Ostatni rok produkcji w Japonii. PD06 dostaje felgi koloru srebrnego zamiast złotego i pojedynczy moduł zapłonowy. Masa 204 kg.
1997
Produkowany we Włoszech PD10. Z przodu dwie tarcze hamulcowe zamiast jednej,
srebrne felgi, masa 210 kg, 50 KM. Cena około 24 300 zł.
2000
Zupełnie nowy – typ RD10 z silnikiem 650 cm3 i mocy 53 KM, 212 kg masy, z nowym systemem wydechowym, nieregulowanym katalizatorem, nowymi owiewkami i zmienionymi zawieszeniami (m.in. regulowane tłumienie dobicia amortyzatora). Cena 34 400 zł.
2002
Produkcja w Hiszpanii, oznaczenie typu RD11. Zmieniony wydech. Cena 30 180 zł.
2004
Zmodyfikowany gaźnik (wymagania normy Euro 2), 55 KM. Cena 36 990 zł.
2008
Typ RD13 z nowym silnikiem (680 cm3, 59 KM, cztery zawory na cylinder zamiast trzech,
wtrysk paliwa, regulowany katalizator (spełnia normę Euro 3). Jest uważany za nowego
Transalpa „700”. ABS i zintegrowany układ hamulcowy CBS za dopłatą, nowe owiewki,
reflektor i zbiornik paliwa (17,5 litra), masa bez płynów 219 kg. Cena 27 900 zł.
2011
Produkcja ponownie we Włoszech, oznaczenie typu RD15, seryjny ABS, zmieniony amortyzator. Cena: 29 900 zł (można kupić rocznik 2010 za 28 500 zł i 2009 za 27 500 zł).

Gdy w 2006 roku Honda wypuściła Deauville’a – nowego szosowego turystyka – w branży zastanawiano się, dlaczego firma nie zastosowała od razu udanego silnika V2 z tej maszyny w Transalpie. Tym bardziej że motocykl bez konkretniejszych modernizacji zaczął tracić klientelę. Być może pod wpływem tych sugestii dwa lata później Transalp dostał nowe serducho. Maszyna z napędem o pojemności skokowej 680 cm3, wtryskiem paliwa i mocą 59 KM straciła dotychczasowe oznaczenie XL 650 V i od tej chwili nosi nazwę Honda Transalp. Oczywiście zasadniczych zmian było znacznie więcej. Maszyna dostała m.in. nowe owiewki, reflektor, zbiornik paliwa. Największą jednak wyczuwalną podczas jazdy zmianą było zastąpienie 21-calowego koła 19- calowym. Na 2011 rok produkcję znowu przeniesiono do Włoch, silnik zaś cały czas pochodzi z Japonii.


Na polskim rynku motocykli używanych jest oferowanych sporo Transalpów. Duża część z nich to roczniki 1992-1994, które za granicą użytkownicy tych maszyn wysprzedawali, gdy weszła nowa wersja. Można wśród nich wyszukać zupełnie niezły i zadbany egzemplarz. Podobnie rzecz ma się z rocznikami 2004-2006. Pozbywano się ich, kiedy na drogi wyjechała „700”. Natomiast raczej nie polecam XL-a 600 V z lat 80. Z drugiej strony czasami zdarzają się takie dobrze zachowane staruszki.

   
Silnik to prosta konstrukcja. Może dlatego niezawodnai trwała.
W czasie 25-letniej kariery Transalpa tylny teleskopzmieniano kilka razy.

Jeśli trafisz na Transalpa w dobrym stanie, nad przebiegiem w granicach 50 000 km możesz spokojnie przejść do porządku, ba, motocykl powinien bez problemu przejechać nawet drugie tyle. Turystom lubiącym zapuszczać się w boczne drogi gruntowe (ale bez ambicji jazdy w konkretnym terenie!) polecałbym raczej wersję z 21-calowym kołem. XL 600/650 V lepiej czuje się np. na wzdłużnych gruntowych koleinach.

 pod lupą

Transalp był dwukrotnie cofany do dealerów w ramach akcji sprawdzającej. W XL 650 V w 2002 r. akcja dotyczyła przewodu chłodnicy (trzeba było sprawdzić, czy jest dosunięty do końca rury chłodnicy) – kod 3AD. W „700” – 3DR – kampania dotyczyła tylnej pompy hamulcowej (tylko model z ABS-em).

„Wysiedzenie” obu modułów zapłonowych – taka kuriozalna usterka może się zdarzyć w Transalpie XL 600 V do 1995 r. Oba (są dwa, bo motocykl ma podwójny zapłon) umieszczono pionowo, tuż pod kanapą. Jeżeli poprzedni właściciel był ciężki i dużo jeździł po nierównych nawierzchniach, naciskał na nie tyłkiem, uszkadzając je. Wtedy motocykla nie można uruchomić. Problem załatwia inne – poziome – ułożenie modułów. Warto więc przy kupnie zajrzeć pod kanapę.

Transalp da radę również z jazdą po nieutwardzonych drogach, należy więc skontrolować typowe elementy ulegające zużyciu – szczelność simmeringów przedniego zawieszenia, luzy w główce ramy, na łożyskach kół i na osi wahacza. Warto też sprawdzić stan felg (czy nie były prostowane) i szprych.



Jeśli jednak ktoś wymaga od motocykla odpowiedniego kopa, Transalp mocno go rozczaruje. Jest to bowiem typowy spokojny turystyk do relaksowego podróżowania. Ta maszyna będzie też dobra dla kogoś, kto lubi i umie majsterkować. Oczywiście nie dlatego, żeby się psuła – jest trwała i niezawodna – lecz dlatego, że ma bardzo prostą konstrukcję i takie czynności obsługowe, jak regulacja luzów zaworowych czy wymiana oleju, nie należą w niej do najtrudniejszych.
  opinie użytkowników
Krzysztof Andrzejewski, Wrocław
Trampkami jeżdżę od 14 lat. Najpierw był to XL 600 V, a od 2006 r. mam ostatnią wersję XL 650 V. Przejechałem nimi w sumie około 150 tys. km i nigdy mnie nie zawiodły. Jest to motocykl prawie do wszystkiego – na dalekie wypady, na dojazdy do pracy, na weekendowe wycieczki, a nawet na endurowanie. XL 650 V rozpędza się przyzwoicie, a prędkość powyżej 160 km/h z kuframi jest już zbyt duża (tył zaczyna ostro wężykować). Do latania po autostradzie brakuje 6. biegu. Po załadowaniu bambetli w kufry, torbę na bak i duży wór na tylny stelaż motocykl waży 420-440 kg, czyli więcej niż dopuszczalna ładowność. Daje sobie z tym radę, choć na krętych górskich drogach mocowanie kierownicy w silent blockach okazało się zbyt miękkie (specjalnie toczone tuleje i montaż na sztywno zdecydowanie poprawiły prowadzenie w ciasnych zakrętach przy dużym obciążeniu oraz na hopkach zakrętowych). Do jeżdżenia po lasach przydaje się wymiana sprężyn na progresy. Hamulce w XL 600 V były takie sobie, w XL 650 V są OK. Przy długich jazdach obciążonym motocyklem po bezdrożach szybko zużywa się łożysko główki ramy; przy jeździe solo problem nie istnieje. W XL 600 V musiałem kontrolować stan oleju (na wyprawach dolewałem nawet 1 l co 2-3 tys. km); w XL 650 V nie mam tego problemu. Pozycja w XL 600 V była lepsza do jazdy na stojąco, ale XL 650 V, mimo że szerszy, po przyzwyczajeniu się też daje radę. Z zalet XL 650 V wymienię: lepiej zestrojone silnik i skrzynię biegów, wygodniejszą kanapę, schowki, zegarek, skuteczne światło i hamulce.

Waldek
Swojego Transalpa z 1999 roku używam od 4 lat. Po sprowadzeniu z Włoch jestem jego pierwszym użytkownikiem w kraju i jak dotąd nie przydarzyła mi się żadna przykra niespodzianka. Najczęściej jeżdżę na trasy po jakieś 200-400 km o różnej jakości asfaltu, czasami też po szutrze. Wszędzie sprzęt spisuje się znakomicie. Choć dysponuje mocą tylko 50 KM, na serpentynach nierzadko odstawia ścigacze.
 
 
Przemysław Suchoń, Kraków
Jestem użytkownikiem Hondy XL 650 V Transalp z roku 2001 i jest to mój pierwszy motocykl (mam 19 lat). Bardzo go chwalę. Zdecydowałem się na niego głównie z powodu mojego wzrostu (190 cm): szukałem maszyny wysokiej, komfortowej i w miarę ekonomicznej. Moc silnika może nie powala (szczególnie jak na taką pojemność), ale motocykl nadrabia to elastycznością: już od 3000 obr/min jest w stanie przyzwoicie przyspieszać. O tym silniku słychać wiele legend na temat jego długowieczności, i tak jest naprawdę. Mimo 50 000 km, wszystko jest na swoim miejscu. Jedyne, na co można narzekać, to tępo działająca skrzynia biegów, czasem lubi także wpaść międzybieg. Na szczęście dozowalność sprzęgła oraz lekkość działania klamki pozwalają na jazdę w korku. Ceny części zamiennych są przyzwoite, a i pragnienie na paliwo nie jest duże (w trasie przy spokojnej jeździe spalanie potrafi spaść poniżej 5 l/100 km, w mieście, jak szaleję, skacze do ponad 6 l). Jeżeli chodzi o wygodę, bardzo chwalę szeroką, wysoko umieszczoną kanapę (szczególnie pomaga przy jeździe w mieście). Handbary także są bardzo przydatne. Zamontowałem akcesoryjny kufer centralny. Pasażerka też ma bardzo wygodnie (odpowiednia kanapa i uchwyty). Sprzęt świetnie daje sobie radę nie tylko na ulicach, ale także w lekkim terenie, a po zamontowaniu bardziej off-roadowych opon można by próbować czegoś więcej.
 
 
Ryszard Kozak, Luboń

Po latach jeżdżenia (już 41) sprzętami przed- i powojennymi (DKW, NSU, Royalem Enfieldem, potem SHL i WSK) postanowiłem spróbować motocykla współczesnego. Ponieważ lubię teren i turystykę, a budżet był ograniczony, wybrałem Transalpa XL 600 z 1992 r., z przebiegiem 46 tys. km, znalezionego u handlarza. Właściwie to Transalp wybrał mnie: stał biedak z mocno okaleczonym i chorym ciałem, ale z cudownie zdrowym sercem. Po próbnej jeździe byłem urzeczony. Za to, co dostałem od Trampka, ma u mnie dożywocie. Akceptuję jego moc silnika, elastyczność i brzmienie, własności nadwozia, komfort, bezawaryjność. Wysiadł tylko jeden moduł – wybaczalny, mały grzech. Przeszkadza mi wysokość siedzenia (mam 178 cm wzrostu): dobrze się wsiada w krótkich spodniach, gorzej w stroju motocyklowym. Zużycie paliwa 4,5-5 litrów nie szarpie portfela, polecam XL-a wszystkim, nie trzeba bać go się, bo jest łatwy w samodzielnej obsłudze. Usłyszałem od młodych, że jeżdżę lajcikiem, ale chciałbym, by w moim wieku (57) mogli oni jeszcze jeździć chociaż sześćsetką. Tym bardziej że jeżdżę cały rok, oczywiście zimą bez wygłupów, w dni z suchą jezdnią.
 

 
Mirosław Jamróz, Kraków
Transalpa XL 650 V z 2001 r. mam od 2009 r. Bez poważniejszych przygód przejechałem nim trochę ponad 16 000 km po asfalcie, po łąkach, piachach, szutrach i schodach... Jedynie prędkościomierz odmówił pracy, ale przecież w sprzęcie mającym 10 lat i 70 000 km na liczniku to niewiele. Wady? Np. nie najlepsze hamulce i nie za duża moc, ale dzięki temu jest łatwy do opanowania w terenie i nie skłania do ulicznych szaleństw. Mimo niemałej wagi, mogę go polecić osobom zaczynającym przygodę z dwoma kołami, bo jest to sprzęt odporny na błędy popełniane w trakcie jego użytkowania przez właścicieli i serwis. Kto szuka motocykla do jazdy, a nie do lansu na mieście, temu Trampka polecam bez wahania
 


zobacz galerię

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Co to za pomysł: enduro z owiewkami!? Tak twierdzili niektórzy. Ale wielu motocyklowym turystom Honda XL 600 V Transalp od razu się spodobała. I po prawie ćwierć wieku na drogach podoba się nadal.
    Zobacz artykuł
    ~Motocykl Online, 2013-07-02 07:25:04
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij