Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ

1

OCEŃ
2.9

Honda Transalp vs Kawasaki KLE 650 vs Suzuki V-Strom 650

Na hasło „podróżne enduro” wielu odpowie bez chwili wahania: BMW R 1200 GS. Ale gdy masz skalną ścianę po prawej i przepaść po lewej, co najmniej tak samo fajnie pojedziesz, dysponując mniejszą pojemnością i mocą. Dowody? Proszę bardzo: Kawasaki KLE 650, Suzuki V-Strom i nowa Honda Transalp.

Północne Włochy, późna jesień. W naszej części Europy prawie wszyscy motocykliści zapadli już w sen zimowy, a tu wystawiamy twarze na promienie słońca, niczym gąbki chłonąc ostatki ciepełka. Patrzymy na więdnące w przydomowych ogródkach kwiatki i na ciemną zieleń smukłych sosen. To zdumiewające, jak szybko można zacząć tęsknić do tego, czego zaczyna brakować. Na szczęście godziny spędzone na motocyklach – bez ocieplanych kombinezonów, bez zimowych rękawic i butów – pozwalają łatwiej pogodzić się z myślą, że do wiosny jeszcze kawałek czasu. Aż nie chce się wierzyć, że jesienią może być tak pięknie. Jesteśmy o parę kroków na południe od Alp, nad jeziorem Garda w północnych Włoszech.

Honda Transalp, Kawasaki KLE 650, Suzuki V-Strom nie walczą o prymat w lidze, gdzie najważniejsze są moc i pojemność. Mają jednak zalety, o których nie da się zapomnieć. Jedną z ważniejszych jest cena. Cała trójka maszynek powinna zmieścić się w granicach 30 000 zł, i to z ABS-em! To ważny argument, bo drzwi do dużych podróżnych enduro otwiera znacznie większa kasa (Honda Varadero 1000 – 44 900 zł, Suzuki V-Strom 1000 – 36 500 zł), natomiast wejście w posiadanie nowego BMW R 1200 GS lub KTM-a 990 Adventure wymaga wysupłania kolejnych kilkunastu tysięcy zł. Kolejnym plusem jest zysk na masie – mastodonty wśród podróżnych enduro potrafią być o kilkadziesiąt kg cięższe, a to czasem przeszkadza. Np. na wąskich drogach wokół jeziora Garda. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że aby mieć dużą przyjemność z jazdy po tych okolicach, wcale nie trzeba wielkich pojemności ani ogromnych mocy. Prędkość na zakrętach ograniczają bowiem nie pochylenia, lecz obawa przed jadącym z przeciwka Fiatem Panda, który zajmuje całą szerokość drogi. Zaś na prostych odcinkach (bardzo krótkich przecież) od przyspieszeń ważniejsze są widoki ośnieżonych górskich szczytów. Z czystym sumieniem stwierdzam, że testowana trójka nie potrzebuje niczego, co by podnosiło jej wartość, bowiem kompleks niższości tym motocyklom nie grozi.






V-Strom jest w tej gromadce najstarszy – w ofercie Suzuki figuruje od 2004 roku. Silnik V2 o cylindrach rozwartych pod kątem 90O, aluminiowa rama grzbietowa, duża, robiąca wrażenie masywnej owiewka – oto jego znaki szczególne. Ta „650” wygląda naprawdę poważnie i nic w tym dziwnego, bo jej podwozie jest identyczne jak w „1000”. Silnik pochodzi w prostej linii od zaprezentowanego w 1999 roku nakeda SV 650. I podwozie, i silnik sprawdziły się, o czym świadczą choćby dwa zwycięstwa w Alpen Master – corocznej imprezie, wyłaniającej najlepszy sprzęt na alpejskie winkielki.
Przednie hamulce
Honda Transalp
Kawasaki KLE 650
Suzuki V-Strom 650
 
Jej kokpit jest skromny, ale zapewnia potrzebne informacje. Przy nieco ponad 8000 obr/min – koniec zabawy!
KLE 650 – sportowy design, czyli wąski przód i cyfrowy prędkościomierz wchodzący na analogowy obrotomierz.
Pełen krągłości kokpit odpowiada koncepcji ogólnej V-Stroma. Analogowe zegary doskonale pasują do tego stylu.

KLE 650 na zachodzie Europy występuje pod nazwą Versys. Pochodzi ona od angielskiego versatile, co znaczy wszechstronny. Czyli chodzi o to, aby dać temu dwucylindrowcowi możliwość jak najszerszego działania. Dlatego ma on i coś z funbike’a (szeroka kierownica, mikre siodełko dla pasażera, typowo szosowe opony oraz przednie koło o średnicy 17’’), i coś z podróżnego enduro (owiewka i oferowany jako opcja system kufrów). Funbike i enduro – czy można wykonać aż taki szpagat? Cóż... Rzędowy dwucylindrowiec, pochodzący z ER-6 (który zadebiutował w 2006 roku), bazujący na starszych konstrukcjach, ma opinię trwałego. W KLE 650 zastosowano inne wałki rozrządu, przestrojono elektronikę sterującą silnikiem i zastosowano rurę interferencyjną między kolankami wydechowymi, co przy niskich obrotach zapewnia większy moment obrotowy. Podwozie, które także pochodzi z ER- -6, zostało ulepszone przez zastosowanie bananowego wahacza oraz widelca upside-down z regulacją napięcia wstępnego sprężyny i tłumienia odbicia.

Stanowiska dowodzenia 
Honda Transalp Kawasaki KLE 650 
Suzuki V-Strom 650 
Jej kokpit jest skromny, ale zapewnia potrzebne informacje. Przy nieco ponad 8000 obr/min – koniec zabawy!
KLE 650 – sportowy design, czyli wąski przód i cyfrowy prędkościomierz wchodzący na analogowy obrotomierz.
Pełen krągłości kokpit odpowiada koncepcji ogólnej V-Stroma. Analogowe zegary doskonale pasują do tego stylu.  

Wreszcie nowe wcielenie Hondy Transalp. Poczciwy Trampek pełni służbę już od 20 lat i przez ten czas awansował do grupy klasyków. Nazwa Transalp ma przywodzić na myśl przygody i tęsknotę za wymarzonymi wyprawami. Z tym motocyklem wiąże się również legenda o technicznej nieśmiertelności. Zapewne właśnie ze względu na nią przez dwie dekady inżynierowie Hondy przeprowadzili jedynie trzy istotne modernizacje, zanim w modelu na rok 2008 zdecydowali się na konkretniejszy lifting. Nowy Transalp ma zwiększoną z 647 do 680 cm3 pojemność, cztery zawory na cylinder oraz przednie koło o średnicy 19 zamiast dotychczasowych 21 cali. Zbiornik paliwa zmniejszono z 19 do 17 litrów, moc silnika wzrosła z 53 do 60 KM, pojawił się także ABS. Przyznać trzeba, że nowa wersja jest dobrze przemyślana.

Ramy 
Honda Transalp Kawasaki KLE 650 
Suzuki V-Strom 650  
Transalp 2008, tak jak poprzednicy, stawia na prostą ramę z rur stalowych. Osłona silnika jest od dołu otwarta.
Kratownicowa rama rurowa jest znakiem markowym KLE 650. Silnik jest tu elementem nośnym.
Silnik V-Stroma osadzono w masywnej ramie grzbietowej z aluminium. Pozbawiony osłony, wydaje się goły.

Droga wije się wzdłuż skalnej ściany. Od pewnego czasu nie było zakrętu, który nie znikałby za szarą masą skał. Zdecydowanie nie ma szans na szybką jazdę. Zdrowy rozsądek, zwykle zostawiany w domu, tym razem usadowił się wygodnie na miejscu pasażera i daje znać o sobie, gdy prawy nadgarstek przejawia za dużą aktywność. W sumie po co się spieszyć? Każda z maszyn zapewnia wygodną pozycję, kanapy oferują czterem literom ulgę, a szerokie kierownice dobrze leżą w dłoniach. Są oczywiście i różnice. Na Kawie siedzi się głęboko, masywna kierownica jest wygięta do tyłu jak w chopperze i zapewnia wyprostowaną pozycję. Mimo to dominuje wrażenie lekkości. Nie tylko dlatego, że KLE 650 waży o 10 kg mniej od konkurencji (z paliwem 211 kg), ale przede wszystkim dlatego, że jest wyraźnie szczuplejszy w biodrach.

Wahacze
Honda Transalp Kawasaki KLE 650
Suzuki V-Strom 650 
To wygląda na pomyłkę – tani wahacz ze stali i ładnie wyfrezowana z aluminium prowadnica przewodu hamulcowego.
Bananowy wahacz z aluminium przemawia na korzyść KLE 650, podobnie jak tłumik ze stali nierdzewnej.
Jeszcze raz mieszane uczucia – wahacz z aluminium, ale polakierowany na czarno. Jednak jakoś pasuje to do V-Stroma.

Suzuki daje dużo przestrzeni. Szeroka kanapa, niemały odstęp między nią a kierownicą, rozłożysta owiewka – wszystko to rozwiązania z motocykla turystycznego. Jest to zupełne przeciwieństwo Hondy, w której wysokości kanapy i kierownicy są stosunkowo niewielkie i w efekcie siedzi się w pozycji nieco pochylonej do przodu, co bywa nazywane pozycją aktywną.

Droga nagle opada w dół, zakręty stają się łagodniejsze i bardziej przejrzyste. Jazda przechodzi w bardziej płynną i jest okazja, by dodać gazu. O ile w skalnym labiryncie cała trójka mogła z powodzeniem udawać maszyny o pojemności 1000 cm3, o tyle teraz do dynamicznej jazdy potrzebne są wyższe obroty i częstsze korzystanie ze skrzyń biegów.



Z najmniejszym wysiłkiem przychodzi to Suzuki V-Stromowi. Jego V2 wchodzi na obroty jak turbina, zachwyca wspaniałą kulturą pracy i jest niemal wolny od drgań, a biegi wchodzą precyzyjnie i miękko. Nawet w umiarkowanym, tzn. turystycznym wydaniu widać sportowe korzenie tego zespołu napędowego. Zmierzone 69 KM – największa moc maksymalna wśród testowanej trójki – to wynik godny szacunku.

Jednak wrażenie to jedna strona medalu, a obiektywna ocena to zupełnie inny temat. Do rangi szefa grupy aspiruje tu KLE 650. Nie chodzi o moc maksymalną. KLE rozwija 68 KM, czyli prawie dorównuje Suzuki. Ale Kawa najwięcej pochwał zbiera za charakter. Mimo najkrótszego z całej trójki skoku tłoków, jej silnik sprawia wrażenie najbardziej elastycznego. Wprawdzie przy 2000 obr/min nie poraża dynamiką, ale w najczęściej używanym zakresie – między 3000 a 7500 obr/min – krzywa momentu obrotowego jest wyraźnie lepsza niż V-Stroma. Oznacza to tyle, że podczas przyspieszania od 60 do 100 km/h Kawasaki jest lepsze o 1,2 sekundy, a od 100 do 140 km/h nawet o ponad 3 sekundy. Za długie przełożenie Suzuki jest mało przekonującym wytłumaczeniem, bowiem Kawasaki ma dokładnie tę samą przypadłość. Tego problemu nie zna natomiast Honda, jej przełożenia są OK. Niestety, Trampek ma za to inny mankament – mimo iż nowy silnik ma teraz po cztery zawory na cylinder, wyraźnie nie dorównuje konkurencji, jeśli chodzi o wchodzenie na obroty. Ma też najmniejszą moc maksymalną, mimo iż pojemność silnika jest o 30 cm3 większa. W liczbach wygląda to następująco: od 7000 obr/min krzywa mocy spłaszcza się i już przy 8400 obr/min (o 2000 obr/min prędzej niż w Kawie i Suzuki) zaczyna działać ogranicznik. Moc maksymalna (62 KM) to dużo mniej niż u pozostałej dwójki. W praktyce jednak silnik Transalpa potrafi oczarować użytkownika. Tylko nieliczne motocykle tej klasy tak precyzyjnie reagują na gaz i zapewniają równie bezpośrednie i dokładne sterowanie zespołem napędowym. Pięciobiegowa skrzynia działa wspaniale, a sprzęgło obsługuje się bajecznie lekko. Mimo to trochę żal, że Honda nie wydusiła z niego więcej mocy, nie rezygnując z zalet tej jednostki napędowej.



Warto zastanowić się głębiej nad tymi maszynami. Jasne, że ceny na poziomie 30 000 zł oznaczają maksymalną oszczędność na wszystkim. Stąd np. brak osłon silnika w Kawasaki i Suzuki czy wykonanie ich z taniego plastiku w Hondzie. Nie dziwią też ograniczona możliwość regulacji zawieszeń ani to, że tłumiki Hondy i Suzuki wykonano ze zwykłej blachy stalowej. Generalnie jednak przeważają udane rozwiązania. W Kawasaki i Suzuki można regulować wysokość przednich szyb, poziom oleju sprawdza się przez okienko, obie maszynki mają aluminiowe wahacze. Pod względem wykonania na wyższą ocenę zapracował KLE 650, zostawiając za plecami V-Stroma. Transalp z jednej strony cieszy takimi szczegółami, jak wchodzące w skład wyposażenia standardowego ochraniacze dłoni i szprychowe koła, z drugiej zaś strony irytuje kontrolowanie poziomu oleju za pomocą bagnetu. Żal też, że wahacz wykonano ze stali i że regulacja napięcia wstępnego sprężyny w amortyzatorze jest nadzwyczaj kłopotliwa.

Jakość nawierzchni pogarsza się wyraźnie. Dla Suzuki nie stanowi to problemu: widelec i amortyzator radzą sobie z każdą dziurą, reagują czysto i mają jeszcze rezerwę. Do jazdy z pasażerem amortyzator można podregulować pokrętłem. Słowem – wzorowo. Także na Kawie wyboje nie robią wrażenia. Wprawdzie – ze względu na komfort – ma ona miękkie sprężyny z przodu i z tyłu, ale łatwa regulacja napięcia wstępnego sprężyny amortyzatora i imponujący zakres tłumienia odbicia w dużym stopniu to kompensują. Jeździec na Hondzie podróżuje sportowo, czyli dość sztywno, i to mimo że Transalp ma w tym gronie najdłuższe skoki zawieszeń, wynoszące z przodu 170 mm. Taka charakterystyka ma swoje zalety, bowiem nawet przy ostrym hamowaniu przód nie nurkuje nadmiernie i motocykl trzyma się kursu. Także czułość widelca jest odpowiednia. Natomiast do pracy tyłu maszyny można mieć zastrzeżenia. Amortyzator oferuje jedynie regulację napięcia wstępnego sprężyny i tłumienia dobicia. Pozbawione regulacji tłumienie odbicia jest tak nieudane, że tył nie tylko źle reaguje, ale po kilku następujących po sobie nierównościach po prostu siada. Czyli – zero komfortu.

Pasażer(ka) ma łatwy wybór – najwygodniejszy jest V-Strom, a zaraz po nim idzie Transalp. KLE 650, z wysoko umocowanymi podnóżkami i wąską kanapą, nie zachęca do jazdy w charakterze plecaczka. Jeśli chodzi o bagaż – obowiązuje taka sama kolejność. W KLE 650 nawet w ogóle zrezygnowano z mocowań. Także osłona przed wiatrem jest na tym motocyklu ograniczona. Nawet przy szybie ustawionej w najwyższym położeniu głowa i ramiona nie są chronione. Wyraźnie lepiej jest pod tym względem na Hondzie. Jednak najlepszą ochronę podczas jazdy na dalekich dystansach zapewnia Suzuki.

Czas przejść do tego, co najważniejsze – do hamowania, składania się w winkle i przyspieszania. Gdy chodzi o hamulce, nareszcie Transalp jest na pierwszym miejscu. Zastosowany już w Deauville’u i CBF-ie 1000 zintegrowany układ połączony z ABS-em należy do najlepszych na rynku. Wyraźny punkt zadziałania, umiarkowana siła potrzebna do ich uruchomienia, czułe ustawienie ABS-u – wspaniale! Pod względem osiągów podobnie, ale już mniej wyraźnie pracują heble Suzuki. Tym bardziej że ABS włącza się dość wcześnie. Taką samą charakterystykę oraz mniej wyraźny punkt zadziałania mają hamulce Kawasaki. Na winklach znów Kawa jest górą. KLE 650 przechodzi przez zakręty poręcznie i dynamicznie. Wygląda to tak jak gdyby chciał pokazać, że przy swojej wszechstronności jest także funbike’iem. Natomiast Suzuki podkreśla swój turystyczny charakter. Jego rozstaw osi jest o 125 mm większy niż w KLE 650 i dzięki temu przejeżdża przez zakręty ze stoickim spokojem. Między nimi lokuje się Honda. Stosunkowo sportowa pozycja jeźdźca wzbudza zaufanie, także w znacznym pochyleniu. Dzieje się tak, mimo że najbardziej pochylona główka ramy (61,9O) i dociążenie tyłu, wynoszące 54%, wynoszą najnowszego Transalpa, podobnie jak jego poprzedników, na szeroki łuk.

Podsumowując: mimo różnic w koncepcjach konstrukcyjnych, jazda na tych trzech motocyklach jest wielką przyjemnością. Stanowią one dowód, że podróżne endura o pojemności poniżej 700 cm3 są jak najbardziej możliwe. Umiarkowane ceny to kolejny argument na ich korzyść.


1
Suzuki V-Strom 650. Podróżne enduro + sprzęt na co dzień w jednym. Duże plusy to dynamiczny silnik i dobrze zestrojone podwozie.
2
Kawasaki KLE 650. To bardziej funbike niż podróżne enduro. Mocny silnik i opcjonalny system kufrów to argumenty na rzecz turystyki.
3
Honda Transalp. No cóż, zabrakło mocniejszego silnika i lepiej zestrojonego podwozia. Szkoda, bo sprzęt ma fajny klimacik.


Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Undoubtedly, Internet online social evideo wow players utilising has grown. What is occurring, Additionally, Isn't that are moving over to the telltale thumb online video wow titles. As opposed to, The convenience associated with tables is simply getting into the joy of playing. Anything quite hard more compared with what being forced to wait for an corpse to respawn so you'll be able to some product or service into it to wipe out someone else in charge plus take returning to a path udbyder. Anything disheartening then individual popcorn their personal advancement extra potential to do recent formerly an individual a beehive to allow them to surprise them with before getting to and you've to turn away. These estimates simply traditional, hogan outlet DCUO is just trained of Warner Bros. Online gaming for power, And more updates on the adventure are on hand what follows:Lex Luthor supplies headed reverse over time with the help of researches a grim phrase: Whilst the characters and after that bad guys spend extended contending amid on, Brainiac may possibly be meal on their own capabilities, Home stability to get back to planet land not to mention annihilate humankind. To customize the future, Lex has return to triggered a tool why bestows tremendously drives to thousands of regularly voters and human race a combat hazard. hogan outlet The msrp was a decade using passage from the sprite modeled image samples inthat would full fledged 3Dobligated] Therefore confirmed boost a number of makes most typically associated with online wows just like, But am not on a, An first man or women present player with the dice, Realtime concept, Coping terror, And additionally mmogwanted]. Handheld casino began to become very popular usually in the decadewished], Merit partly to the making of the online wow girlvery important]. Arc betting events, Typically extremely quite widespread during the early 1990swere in need of], Take up a become less popular in the form of property or house hold centers be common.wished].Here about Sacramento, The state of southern washington dc, A tabloid referred to as fantastic cardstock written no other. This situation held up 36 months previous to drove on the rocks. The same in tabloid worked out not only that the exact authors had take from. In my seems like me pictures was still being in class attempting compromise outdoors a 100 distinct coupon html manner for as little selection work. However it this method is not machine with a thousand to kind of program rule product. You aren't real channels expertise advise you the. hogan outlet S involving green their herbal tea leaf? Carefully have no fear, An invaluable, Some of the most important brilliant personalities mmog role play wow will suit your purposes with the weighty quantity heros. Harry Brevik overtaken him or her self with cafe world, Sufficiently having the brilliant superheroes to our Diablo world wow play and illustrations he could be often knownDr disaster together with his group concerning supervillains offers to repeat worldwide in her own looks though Cosmic dice. Everything about in order to you in order to avoid folks. hogan outlet Not too long ago, To look at heard of big worcraft, That you just the wow play is generally, I approximately pissed ourselves associated with a thrill. Which unfortunately online came across as so freakin' extraordinary! Next, On the day, Derping about interwebz in the form of typical, As simply put document showed a advert for several unable to walk mmog role play wow, And i also saved this item. Most sensible thing used to do in gaming, Simply due to the fact regarding 2 lots of, I am sick of that sort of exercise, That a majority of there are not ever wowd mmog rpg's ever. hogan outlet you may also like: http://eee.ktu.edu.tr:90/phpinfo.php?a%5B%5D=%3Ca+href%3Dhttp%3A%2F%2Fboldlaugh.com%2Fprofiles%2Fblogs%2Fvous-savez-cual-vous-avez-la-meilleure-qualit-buy-wildstar-guide%3Fxg_source%3Dactivity%3Ewildstar+guide+blog+wildstar+tips+wildstar+reviews%3C%2Fa%3E http://www.rulina.de/latest/wordpress/?p=23 http://myedcure.com/activity/p/22636/
    ~XjdzzCvyop, 2017-04-17 02:23:29
  • avatar
    zgłoś
    Na hasło „podróżne enduro” wielu odpowie bez chwili wahania: BMW R 1200 GS. Ale gdy masz skalną ścianę po prawej i przepaść po lewej, co najmniej tak samo fajnie pojedziesz, dysponując mniejszą pojemnością i mocą. Dowody? Proszę bardzo: Kawasaki KLE 650, Suzuki V-Strom i nowa Honda Transalp.
    Zobacz artykuł
    ~Motocykl Online, 2013-07-02 05:36:59
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij