Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.5

Husaberg FE 450, Husqvarna TE 450, KTM 450 EXC, Beta RR 4T 450, Suzuki RMX 450 Z - kontrolerzy lotów

Wśród maszyn off-roadowych rywalizacja zaostrza się: goście z Bety i Suzuki postanowili zaatakować pozycje Husaberga, Husqvarny i KTM-a – dotychczasowych liderów.

Przed sezonem 2010 większość producentów enduro królewskiej klasy 450 ograniczyła się do niewielkich zmian technicznych. Tylko dwie fi rmy poszły na wyścig zbrojeń: Beta, montując do RR 4T 450 nowiuteńki silnik, oraz Suzuki, które wróciło do enduro, przedstawiając RMX-a 450 Z.

Do naszego testu stanęli przedstawiciele pięciu marek: dwa młode wilki (Suzuki, Beta) przeciwko trzem starym wygom Husqvarna, Husaberg, KTM). Wszystko zapięte na ostatni guzik, na wszystkich kołach Micheliny Enduro Competition III. Miejsce: bezdroża gdzieś w Hiszpanii. Koryta wyschniętych rzek, odcinki biegnące przez wilgotne lasy, trasy motocrossowe – off-roadowy raj.

Beta RR 4T 450
 
Charakter Bety w udany sposób wpisuje się między dostosowanego do wymogów enduro Husaberga a mającego motocrossowe geny KTM-a. Jej silnik stanowi nowy punkt odniesienia pod względemkultury pracy i wchodzeniana obroty.


Beta RR 4T 450
Od roku 2005 Beta, specjalista od maszyn trialowych, wślizgnęła się do rodziny sportowych enduro. Widać, że dzięki dotychczasowej kombinacji własnych podwozi i silników KTM-a to nowe pole działania sprawia jej ogromną radość. Po przygrywce Włosi rozpoczęli atak, wchodząc w sezon 2010 sprzętami wyposażonymi we własny, skonstruowany od podstaw silnik. Dwa wałki rozrządu w głowicy, sterowanie czterema zaworami za pomocą wleczonych dźwigienek, dwa osobne obiegi oleju dla silnika i dla skrzyni biegów – tak oto pod względem techniki stosowanej w silnikach enduro singiel dotarł na sam szczyt.

Spece z Florencji odpuścili sobie jedynie wtrysk paliwa i postawili na gaźnik Keihin. Podczas jazdy po leśnych wertepach to w ogóle nie przeszkadza. Singielek mięciutko daje prowadzić się po śliskim podłożu i płynnie przechodzi do środkowego zakresu obrotów, by potem na poziomie 11 400 obr/min ustanowić rekord obrotów maksymalnych dla maszyn enduro klasy 450. Gdy do tego dodamy umiarkowane wibracje, dobrze działającą skrzynię biegów, precyzyjnie dozowalne sprzęgło i obowiązkowy dla maszyn startujących w zawodach elektryczny rozrusznik, wynik mamy jak na dłoni: silnik Bety – mimo że bez wtrysku – zasłużenie i luzikiem wszedł do Ligi Mistrzów.

Ale przecież motocykl nie składa się tylko z silnika. W Becie RR 4T 450 zachwycają również innowacyjny, wykonany z profi li z tworzyw sztucznych tył ramy oraz banalnie proste otwieranie kanapy za pomocą przycisku. Natomiast podczas jazdy imponuje przede wszystkim idealnezestrojenie zawieszeń. Tam, gdzie ma to największe znaczenie widelec Marzocchi i amorek Sachsa pracują komfortowo i chętnie, a do granic swoich możliwości dochodzą dopiero podczas odcinków specjalnych na terenie typu czołgowisko lub podczas jazdy typowo motocrossowej. Wyżsi bikerzy poczują się na Becie znacznie lepiej niż na motocyklach konkurencji. Niższym natomiast trudniej będzie dociążyć przednie koło w wirażach. Obaj na ciasnych nawrotach wkurzać się będą z powodu występu z lewej strony osłony chłodnicy.

Na szczęście maszynie nie dolega nic ponadto, a pod względem hamulców, poręczności i mocy maksymalnej (53 KM) należy do czołówki. Można powiedzieć tylko jedno: oto nowy superzawodnik!

Husaberg FE 450
 
Król na leśnych wertepach: mimo innowacyjnych rozwiązań, takich jak umieszczony pod siodłem zbiornik paliwa (zdjęcie obok), FE najwierniejzachowuje charaktermaszyny enduro.


Husaberg FE 450
Silnik podciągnięty do samej góry, zbiornik paliwa puszczony pod siedzenie i wykonany z tworzywa sztucznego tył ramy. W przygotowanej na sezon 2009 maszynie zmieniono naprawdę sporo. Technicy bez wątpienia osiągnęli swój cel – scentralizowanie masy wyraźnie poprawiło poręczność. Przed tym sezonem zmienili jedynie rzeczy mniej ważne (wzmocnili łożyska wału korbowego i koła zębate skrzyni biegów, dali inne półki widelca). Niemniej FE 450 po totalnej przebudowie zachował swój charakter. Im trudniejszy teren, tym lepiej widać zalety tego sprzęta: dozowanie gazu za pomocą leciutko pracującej klamkisprzęgła, przeskakiwanie przeszkód lekkim kołem przednim, zręcznie i po mistrzowsku do- i odciążanie ciałem tylnego koła… Produkowany przez KTM-a skandynawski sprzęt chce, żeby właśnie w taki sposób na nim jeździć. A jeśli się nie uda? Wówczas wspaniale dozowalna moc silnika pozwala pewnie, bez nerwowości i po obranym torze poprowadzić tę maszynę.

Jednak jest coś, za czym Husaberg nie przepada: jazda typowo motocrossowa. Wrażliwie reagujące, zbyt miękko zestrojone zawieszenia nie są do niej przystosowane, a zasilany wtryskiem paliwa silnik ciut za wolno wchodzi na obroty. Największą zaletą motocykla jest jego bardzo uniwersalny silnik.

 

Husqvarna TE 450
 
TE 450 to niezrównana trakcja – w enduro podstawowa sprawa. Jednak sam wtrysk niewystarcza: Huskypotrzebuje modernizacji!


Husqvarna TE 450
Przedni widelec Kayaba (dotychczas Marzocchi), o 15 mm krótszy wahacz, inne półki widelca oraz logotypy wtopione w elementy plastikowe – z takimi zmianami staje do walki tegoroczny Husky. Są też rzecz jasna wrażenia z jazdy, które trudno podrobić – trakcja jest tym, czym ta maszyna szczyci się najbardziej. Nie ma znaczenia, jak błotniste jest podłoże – odkręcasz gaz, a zasilany wtryskiem paliwa silnik wyrywa do przodu jakby nie wiedział, że może być inaczej. Koła, wspomagane przez miękkie zestrojenie zawieszeń, wprost kleją się do podłoża. Podczas jazdy po muldach silnik okazuje się nieco ospały. Daje też o sobie znać masa 122 kg. Na szybszym odcinku na wyższych obrotach będą wkurzać gwałtowne wibracje. W terenie maszyna ta potrzebuje mocnej ręki.

Jeśli wierzyć plotkom, Husqvarna już pracuje nad nową koncepcją, w której za napęd posłużyć ma silnik z BMW G 450 X.


KTM 450 EXC
 
Zwyciężanie ma we krwi. W kategorii enduro KTM może być pewien zachowania czołowej pozycji. Sportowy charakter, dobre wykonanie i przyjemne detale (zdjęcie poniżej: odpowietrzenie zbiornika paliwa z zaworem) przekonują, na plecach„austriak” jednak czuje gorący oddech Bety.

KTM 450 EXC
Motocykle pomarańczowych to ikony off-roadu. Wzmocnione koła w skrzyni biegów i zmniejszona o 10 mm wysokość (skrócony amortyzator i przyspawana wyżej główka ramy) to jedyne zmiany, które zaserwowano EXC. Maszyna została bowiem kompletnie przebudowana przed sezonem 2008.

W przeciwieństwie do nastawionego na enduro Husaberga, ludzie z KTM-a postanowili dodać swojej maszynie nieco motocros-sowych genów. Sztywne zawieszenia, energiczny i świetnie wkręcający się na obroty silnik, wyśmienita poręczność oraz najniższa wśród wszystkich „450” masa (zaledwie 114 kg) sprawiają, że EXC króluje wszędzie tam, gdzie jest to istotne. To co, że na trudnym podłożu gaz i sprzęgło wymagają większej precyzji niż w dysponujących lepszą trakcją Becie, Husabergui Husqvarnie. Można to przeboleć wobec wspomnianych wcześniej zalet.

KTM 450 EXC wśród dzisiejszych sportowych enduro ciągle jest sprzętem niezrównanym.


Suzuki RMX 450 Z

Żółte niebezpieczeństwo? Prawdę powiedziawszy, pierwsze uderzenie niezbyt się udało. Mimo to RM 450 Z bez wątpienia ma spory potencjał rozwojowy – nawet mimo zastrzeżeń co do kultury pracy i potwornegohałasu.

Suzuki RMX 450 Z
Dopiero po chwili widać, jak dużo zrobiono, aby crossówka RM-Z 450 stała się sportowym enduro. Elektryczny rozrusznik, inne wałki rozrządu, poprawiona skrzynia biegów, bardziej miękko zestrojone zawieszenia, 18-calowe tylne koło, światła oraz airbox przystosowany do wymiany fi ltra powietrza bez użycia narzędzi – wszystko to świadczy o poważnej chęci powrotu Japończyków do zmagań enduro. Tyle że – z ręką na sercu – większości z tych zmian jeździec po prostu nie zauważa.

W dolnym zakresie obrotów Suzi zbyt nerwowo reaguje na gaz, obsługa zaś sprzęgła wymaga przyzwyczajenia, zwłaszcza na luźnym podłożu. Problemem może być diabelnie hałaśliwy standardowy wydech (na wolnych obrotach 94 dB(A)!), który dopiero dzięki akcesoryjnemu tłumikowi można przystosować do przepisowego poziomu. Czyżby więc totalna klapa? Nie! Mimo posunięć „ugrzeczniających” maszynę, sportowo zestrojone zawieszenia oferują podczas ostrej jazdy największe rezerwy wśród wszystkich testowanych sprzętów. Oprócz tego w dolnym i środkowym zakresie obrotów napęd ciągnie maszynę jak szalony. Precyzja skrętów, hamulce oraz wykończenie są na najwyższym poziomie, pomijając staroświecki mechaniczny napęd prędkościomierza.


54 KM mocy maksymalnej KTM i Yamahy to poziom dotychczas zarezerwowany dla najmocniejszych seryjnych crossówek. Szacunek! Tuż za nimi, za to ze znacznie większymi rezerwami, plasuje się silnik Bety. Na krzywej momentu obrotowego dobrze widać: mocny kop Suzuki i dający się dobrze kontrolować, jednak ostatecznie niecosłaby ciąg Husky przy ok. 5500 obr/min.

Beta – rekordzistka
Nie zmienia to faktu, że w hierarchii topowych maszyn enduro Suzuki nie przebiło się do czołówki. Włoska Beta natomiast w rekordowym tempie dogoniła, a nawet wyprzedziła niektórych z dotychczasowych liderów stawki.
1.
KTM 450 EXC. Żwawy silnik, świetna poręczność i niewielka masa. Mimoże od premiery upłynęło już parę lat, 450 EXC nie ma zamiaru ustąpić miejsca na stronie. Rywale na razie łamią sobie na nim zęby.
2.
Beta RR 4T 450. Dzięki nowemu silnikowi własnej konstrukcji Becieudało się stworzyć dzieło sztuki. Wyśmienicie zestrojone podwozie wpisujesię w to określenie. Włosi znają się na robocie!
3.
Husaberg FE 450. Jeśli weźmiemy pod uwagę enduro w tradycyjnymznaczeniu tego słowa, nie ma nic lepszego niż on. Fantastyczna poręczność, wyśmienita kultura pracy i niezwykła, ale sensowna technika.
4.
Husqvarna TE 450. Jej największą zaletą jest trakcja, ale daje sięjuż wyczuć, że Husky się starzeje. Za duchem czasów nie nadążają np. masa, kultura pracy oraz poręczność.
5.
Suzuki RMX 450 Z. Baza tego motocykla jest OK. Jednak twardowkraczający do akcji silnik, dosyć sztywne zawieszenia i zbyt głośny wydech dowodzą, że Japończycy muszą się jeszcze nauczyć, o co w tej zabawie chodzi.



Przed sezonem 2010 większość producentów enduro królewskiej klasy 450 ograniczyła się do niewielkich zmian technicznych. Tylko dwie fi rmy poszły na wyścig zbrojeń: Beta, montując do RR 4T 450 nowiuteńki silnik, oraz Suzuki, które wróciło do enduro, przedstawiając RMX-a 450 Z.

Do naszego testu stanęli przedstawiciele pięciu marek: dwa młode wilki (Suzuki, Beta) przeciwko trzem starym wygom Husqvarna, Husaberg, KTM). Wszystko zapięte na ostatni guzik, na wszystkich kołach Micheliny Enduro Competition III. Miejsce: bezdroża gdzieś w Hiszpanii. Koryta wyschniętych rzek, odcinki biegnące przez wilgotne lasy, trasy motocrossowe – off-roadowy raj.

Beta RR 4T 450
 
Charakter Bety w udany sposób wpisuje się między dostosowanego do wymogów enduro Husaberga a mającego motocrossowe geny KTM-a. Jej silnik stanowi nowy punkt odniesienia pod względemkultury pracy i wchodzeniana obroty.


Beta RR 4T 450
Od roku 2005 Beta, specjalista od maszyn trialowych, wślizgnęła się do rodziny sportowych enduro. Widać, że dzięki dotychczasowej kombinacji własnych podwozi i silników KTM-a to nowe pole działania sprawia jej ogromną radość. Po przygrywce Włosi rozpoczęli atak, wchodząc w sezon 2010 sprzętami wyposażonymi we własny, skonstruowany od podstaw silnik. Dwa wałki rozrządu w głowicy, sterowanie czterema zaworami za pomocą wleczonych dźwigienek, dwa osobne obiegi oleju dla silnika i dla skrzyni biegów – tak oto pod względem techniki stosowanej w silnikach enduro singiel dotarł na sam szczyt.

Spece z Florencji odpuścili sobie jedynie wtrysk paliwa i postawili na gaźnik Keihin. Podczas jazdy po leśnych wertepach to w ogóle nie przeszkadza. Singielek mięciutko daje prowadzić się po śliskim podłożu i płynnie przechodzi do środkowego zakresu obrotów, by potem na poziomie 11 400 obr/min ustanowić rekord obrotów maksymalnych dla maszyn enduro klasy 450. Gdy do tego dodamy umiarkowane wibracje, dobrze działającą skrzynię biegów, precyzyjnie dozowalne sprzęgło i obowiązkowy dla maszyn startujących w zawodach elektryczny rozrusznik, wynik mamy jak na dłoni: silnik Bety – mimo że bez wtrysku – zasłużenie i luzikiem wszedł do Ligi Mistrzów.

Ale przecież motocykl nie składa się tylko z silnika. W Becie RR 4T 450 zachwycają również innowacyjny, wykonany z profi li z tworzyw sztucznych tył ramy oraz banalnie proste otwieranie kanapy za pomocą przycisku. Natomiast podczas jazdy imponuje przede wszystkim idealnezestrojenie zawieszeń. Tam, gdzie ma to największe znaczenie widelec Marzocchi i amorek Sachsa pracują komfortowo i chętnie, a do granic swoich możliwości dochodzą dopiero podczas odcinków specjalnych na terenie typu czołgowisko lub podczas jazdy typowo motocrossowej. Wyżsi bikerzy poczują się na Becie znacznie lepiej niż na motocyklach konkurencji. Niższym natomiast trudniej będzie dociążyć przednie koło w wirażach. Obaj na ciasnych nawrotach wkurzać się będą z powodu występu z lewej strony osłony chłodnicy.

Na szczęście maszynie nie dolega nic ponadto, a pod względem hamulców, poręczności i mocy maksymalnej (53 KM) należy do czołówki. Można powiedzieć tylko jedno: oto nowy superzawodnik!

Husaberg FE 450
 
Król na leśnych wertepach: mimo innowacyjnych rozwiązań, takich jak umieszczony pod siodłem zbiornik paliwa (zdjęcie obok), FE najwierniejzachowuje charaktermaszyny enduro.


Husaberg FE 450
Silnik podciągnięty do samej góry, zbiornik paliwa puszczony pod siedzenie i wykonany z tworzywa sztucznego tył ramy. W przygotowanej na sezon 2009 maszynie zmieniono naprawdę sporo. Technicy bez wątpienia osiągnęli swój cel – scentralizowanie masy wyraźnie poprawiło poręczność. Przed tym sezonem zmienili jedynie rzeczy mniej ważne (wzmocnili łożyska wału korbowego i koła zębate skrzyni biegów, dali inne półki widelca). Niemniej FE 450 po totalnej przebudowie zachował swój charakter. Im trudniejszy teren, tym lepiej widać zalety tego sprzęta: dozowanie gazu za pomocą leciutko pracującej klamkisprzęgła, przeskakiwanie przeszkód lekkim kołem przednim, zręcznie i po mistrzowsku do- i odciążanie ciałem tylnego koła… Produkowany przez KTM-a skandynawski sprzęt chce, żeby właśnie w taki sposób na nim jeździć. A jeśli się nie uda? Wówczas wspaniale dozowalna moc silnika pozwala pewnie, bez nerwowości i po obranym torze poprowadzić tę maszynę.

Jednak jest coś, za czym Husaberg nie przepada: jazda typowo motocrossowa. Wrażliwie reagujące, zbyt miękko zestrojone zawieszenia nie są do niej przystosowane, a zasilany wtryskiem paliwa silnik ciut za wolno wchodzi na obroty. Największą zaletą motocykla jest jego bardzo uniwersalny silnik.

 

Husqvarna TE 450
 
TE 450 to niezrównana trakcja – w enduro podstawowa sprawa. Jednak sam wtrysk niewystarcza: Huskypotrzebuje modernizacji!


Husqvarna TE 450
Przedni widelec Kayaba (dotychczas Marzocchi), o 15 mm krótszy wahacz, inne półki widelca oraz logotypy wtopione w elementy plastikowe – z takimi zmianami staje do walki tegoroczny Husky. Są też rzecz jasna wrażenia z jazdy, które trudno podrobić – trakcja jest tym, czym ta maszyna szczyci się najbardziej. Nie ma znaczenia, jak błotniste jest podłoże – odkręcasz gaz, a zasilany wtryskiem paliwa silnik wyrywa do przodu jakby nie wiedział, że może być inaczej. Koła, wspomagane przez miękkie zestrojenie zawieszeń, wprost kleją się do podłoża. Podczas jazdy po muldach silnik okazuje się nieco ospały. Daje też o sobie znać masa 122 kg. Na szybszym odcinku na wyższych obrotach będą wkurzać gwałtowne wibracje. W terenie maszyna ta potrzebuje mocnej ręki.

zobacz galerię

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Wśród maszyn off-roadowych rywalizacja zaostrza się: goście z Bety i Suzuki postanowili zaatakować pozycje Husaberga, Husqvarny i KTM-a – dotychczasowych liderów.
    Zobacz artykuł
    ~Motocykl Online, 2013-07-02 06:55:36
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij