Motocykl poleca:

Husqvarna TC 250 R i TE 250 R: dyńka pracuje

Poleć ten artykuł:

Oto dwie ćwierćlitrowe Husqvarny na sezon 2013.
Zobacz całą galerię

Pod względem masy (22 kg) i gabarytów zaprezentowany w 2010 r. 250-centymetrowy silnik Husqvarny wciąż jest offroadowym wzorem do naśladowania. Dlatego trafi ł do nieco zmienionego na sezon 2013 TC 250 R. To najbardziej krótkoskokowa (50,9 mm) z off-roadowych ćwiartek. Co zaskakujące, generowanie mocy przez tę włoską maszynkę koncentruje się raczej w dolnym zakresie obrotów. Z ciasnych winkli piecyk katapultuje TC z dużą mocą, w środkowym zakresie także zapewnia mocnego kopa, ale na szczycie nieco słabnie. Taka charakterystyka pozwala wcześnie zmieniać biegi, a tym samym wychodzi naprzeciw bikerom jeżdżącym amatorsko. Zwłaszcza że taki profil napędu znajduje odzwierciedlenie w zestrojeniu podwozia. Zawieszenia Kayaba są dobrze wyważone i względnie komfortowo zestrojone. 

Więcej uwagi niż crossówce inżynierowie z Husqvarny poświęcili ćwierćlitrowemu enduro – TE 250 R. Najważniejsza nowość: po raz pierwszy enduro ma ten sam co w crossówce napęd zaworów z dźwigienkami wleczonymi i wtrysk Keihin w miejsce stosowanego do tej pory układu Mikuni. Różnica: zamiast zaworów tytanowych, które ma crossówka, w enduro zastosowano cięższe, za to trwalsze zawory ze stali.

TE 250 R ostro ciągnie z dużym momentem obrotowym już od stosunkowo niskich jak na tę klasę obrotów, pozwala prowadzić się w trudnym terenie bez nadużywania klamki sprzęgła, a w mocnym środkowym zakresie daje możliwość żywiołowego śmigania po wertepach. Zmodyfikowany silnik znacznie dynamiczniej i bardziej bezpośrednio reaguje na ruchy rączką gazu, ale także wykazuje lepszą kulturę pracy i nie dolegają mu nadmierne wibracje. Jedynie na najwyższych obrotach serducho, jak to w Husqvarnie, traci nieco tchu.

Inną rzeczą, którą trzeba pochwalić w najnowszym enduro Husky, jest podwozie. Nadzwyczaj miękkie zawieszenia łykają korzenie i poprzeczne rowki z dużą precyzją, podkreślając w takim terenie łagodny charakter maszyny. Jednak w czasie ostrzejszego odkręcania na odcinkach specjalnych albo na torze motocrossowym i amortyzator, i (przede wszystkim) widelec dość wcześnie dobijają. Kto dozbroi maszynę w twardsze sprężyny, będzie cieszył się wyśmienitą poręcznością, a kto obierze jazdę po wewnętrznej toru, przekona się o nadzwyczajnej precyzji prowadzenia przodu. Koniec końców zmodernizowana ćwiartka z Varese udowodniła, że w ofercie maszyn enduro Husqvarny prześcignęła mocniejszego wprawdzie, ale za to bardziej ociężałego TE 310.


Tagi: husqvarna | TC 250 R | TE 250 R

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij