Motocykl poleca:

Indian Chief stary kontra nowy: Łowcy skalpów

Poleć ten artykuł:

Jankesi wskrzesili Indiana – najstarszą motocyklową markę na swoim kontynencie. Oto spotkanie Indiana Chiefa z 1946 roku i Chiefa Vintage’a rocznik 2014.

Indian Chief stary kontra nowy Zobacz całą galerię

Indian to jedna z lepiej znanych nazw w historii motocykli. Do dziś wielu miłośników klasyki uważa te pojazdy za najpiękniejsze maszyny, jakie kiedykolwiek zbudowano. Trzeba przyznać, że Czerwonoskóry zapracował na swoją legendę. Firma Indian Motorcycle Manufacturing Company powstała w Springfield w 1901 r. (o 2 lata wcześniej niż Harley-Davidson). Początkowo nazywała się Hendee Manufacturing Company. W latach 1910-1928 była największym producentem motocykli na świecie. Już w latach 20. ubiegłego wieku Indiany – jako pierwsze motocykle produkowane na masową skalę – miały napęd pierwotny przekazywany za pomocą kół zębatych ulokowanych w bloku silnika, a więc silnik był na stałe połączony ze skrzynią biegów.

Nagła śmierć
Przez długie lata Indiany uchodziły za pojazdy nowocześniejsze od Harleyów. Niestety, po serii nietrafionych decyzji wielokrotnie wymienianego zarządu firmy, marka straciła budowaną przez pół wieku pozycję. W 1953 roku firma upadła, a dwukołowi wojownicy odeszli do krainy wiecznych łowów. Być może to właśnie ta gwałtowna śmierć przyczyniła się do powstania legendy. A może to zasługa stylu i niepowtarzalnej linii?

Charakterystyczne głębokie błotniki pojawiły się w roku 1940. To upodobniło sylwetkę maszyn do linii amerykańskich limuzyn z tamtego okresu. Te kształty na stałe wpisały się w umysły motocyklistów i to chyba dzięki nim miłośnicy maszyn tej marki od sześciu dziesięcioleci utrzymują legendę przy życiu. Jednym z nich jest mój kumpel, który użyczył nam swego Indiana z roku 1946. Przemilczę, co obiecał mi obciąć, gdyby maszynie coś się stało. Powiem za to, że mimo iż ma on wiele cenniejszych motocykli, Indiany darzy głęboką miłością od czasu, gdy – będąc nastolatkiem – kupił oryginalną instrukcję obsługi Indiana Chiefa.

Na szerokiej stopie
Wyprodukowany tuż po wojnie czerwony Indian trafił do niego 8 lat temu. Przybył ze Stanów i jest to normalnie jeżdżący, pokryty autentyczną patyną motocykl, a nie wymuskany eksponat wystawowy. Koleś systematycznie go dosiada i uczestniczy w zlotach Indian Motorcycle Club, gdzie jednym z warunków uczestnictwa jest przyjazd na własnych kołach. Wygląda na to, że na najbliższym zlocie będzie miał o czym pogadać z kumplami. Tylko czy nowe Indiany z piecami o pojemności 1800 cm3 znajdą uznanie, czy nikt nie zarzuci im braku tej niepowtarzalnej, pierwotnej duszy dawnych maszyn, czy będą oddychać w tym samym rytmie, czy skonstruowany od podstaw Indian okaże się godnym następcą żelaznych rumaków sprzed pół wieku?

– Wiele Indianów pojawiało się i znikało – stwierdza kumpel i znacząco się uśmiecha. Ważne pytanie: czy one były tak dobrze zrobione, jak wyposażony w szybę i stylowe sakwy Chief Vintage? No cóż, spośród wszystkich prób reaktywacji, które podjęto przez ostatnich 60 lat, ta z pewnością jest najpoważniejsza. Utworzona przez Polarisa – producenta m.in. motocykli Victory – grupa inżynierów wzięła na swe barki zadanie połączenia dwóch światów: nowoczesnej techniki i stylu wymagającego odpowiednich form oraz właściwych proporcji. Zmysłowe kształty przedniego błotnika i jego chromowane ozdoby są niemal identyczne jak w historycznym pierwowzorze. Niemal, bo nowe blachy są szersze. Współczesny Indian żyje na szerokiej stopie, nosząc mokasyny w rozmiarach 130 i 180. W dalszym ciągu w dobrym tonie są 16-calowe szprychowane koła.

Dużo zapożyczeń
Prawdziwą ucztę dla oka stanowi podświetlana głowa Indianina ulokowana na przednim błotniku – symbol przeszłości i przyszłości. Kolejne nawiązanie do historii ulokowano piętro wyżej: jest to pojedynczy reflektor, oflankowany dwiema dodatkowymi, dołączanymi lampami. Zbiornik paliwa oryginału, oglądany z boku, wydaje się trójkątny, z prostą podstawą. Jego współczesny odpowiednik jest bardziej pękaty, zresztą cały motocykl zdaje się obszerniejszy.

Staruszek może zmieścić w baku prawie 21 litrów paliwa. Prawdę mówiąc, zbiorniki są trzy: po lewej główny, po prawej rezerwowy i oleju dla suchej miski olejowej. Nowy Indian ma na baku dwa wlewy, tyle że lewy to atrapa.

Przyrządy pokładowe, tak jak dawniej, rozmieszczono na konsoli między tymi wlewami. Dawniej był tam amperomierz, obecnie są wskaźnik poziomu paliwa i ciekłokrystaliczny wyświetlacz komputera pokładowego. Wiele elementów maszyny, takich jak kształt skórzanych, zdobionych nitami sakw, podłogi, gmole, nawet frędzle wokół kanapy zapożyczono od przodka. Jedynie niegdysiejsze siodło ustąpiło miejsca niskiemu, szerokiemu siedzisku ze skóry bizona. Nowy Indian może zabrać więcej bagaży niż historyczny. To dlatego, że jest szerszy i dłuższy. Nie dziwi, że waży aż o 110 kg więcej. To niestety da się wyczuć: 390 kg Chiefa Vintage’a to po prostu za dużo szczęścia. Chiefem rocznik 1946, który jest bez wątpienia motocyklem sporym, manewruje się o niebo łatwiej.

Tagi: porównanie | Indian | Indian Chief

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij