Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.0

Junak M12 2016: Prawie jak Sportster

Już na pierwszy rzut oka widać, że Junak M12 jest wzorowany na Harleyu Sportsterze. Ten naprawdę fajny sprzęcik nie ma się czego wstydzić.

Jeszcze do niedawna motocykle sygnowane logotypem Junak kojarzyły się na dwa sposoby. Pierwszy był nostalgiczny: na myśl przychodziły maszyny, na których nasi ojcowie przemierzali kilometry (ale tylko wtedy, gdy nie siedzieli w garażu, naprawiając je). Drugie skojarzenie: z chińską produkcją, która rdzewieje i daleko jej do akceptowalnej jakości. A tu niespodzianka: wreszcie Junak produkuje naprawdę fajne motocykle i trudno przyczepić się do ich jakości. Do tego wyglądają lepiej niż dobrze. W końcu nie o każdym motocyklu klasy 125 można powiedzieć, że udanie imituje Harleya-Davidsona Sportstera.
Już na pierwszy rzut oka M12 robi wrażenie porządnie zrobionego: ładny zbiornik paliwa typu orzeszek, estetyczne błotniki i piękne, dziewięcioszprychowe, polerowane aluminiowe koła. Gdy przyjrzysz się bliżej, nigdzie nie zauważysz rdzy (co zdarzało się w poprzednich modelach), a i spasowanie elementów nie przyprawi cię o mdłości. Nawet wykonany z blachy pedał hamulca oraz dość siermiężne podłogi i podnóżki nie kłują w oczy. Motocykl ma fajne akcenty, jak imitacja obudowy filtra powietrza nad cylindrem i daszek nad lampą (jak w sporciaku), chromowany wlew paliwa z prawej strony zbiornika czy kierunkowskazy typu bullet. M12 sprawia wrażenie większego niż jest. Do tego stopnia, że do ramy spokojnie mógłby wjechać większy silnik.

Do obsługi estetycznego zegara służy przycisk z tyłu. Wskaźnik piętra (biegu) wywołuje uśmiech na twarzy, niemniej działa.

Kanapa jest miękka i wygodna, miejsca na niej mam sporo, mimo że bardzo szeroka kierownica jest dość blisko. Z tego powodu nie do końca mogę przyjąć pozycję w stylu easy rider. Podłogi są małe i też nieco za blisko, co wymusza zgięcie kolan pod kątem prostym. Nie jest tak źle, a przecież muszę wziąć poprawkę na to, że ten sprzęt raczej nie jest przeznaczony dla prawie dwumetrowych yeti.

Silnik przy użyciu dźwigienki ssania odpala bez większych problemów i rozgrzewa się cichutko. W tym czasie ustawiam lusterka, które o dziwo nie trzęsą się i pokazują całkiem sporo. Generalnie wibracje nie są w tym motocyklu dużym problemem, a to dlatego, że chłodzony powietrzem singiel ma wałek wyrównoważający. Silnik pracuje równo i bez zacięć. Na śmiesznym wskaźniku biegów przy zegarach á la winda zapala się „1”, puszczam więc sprzęgło i ruszam. Niewielki silnik fajnie się rozkręca. Junak żwawo przyspiesza, biegi i sprzęgło pracują dość lekko i precyzyjnie. Jest dobrze! Prędkościomierz jest wyskalowany do 120 km/h, ale moc 10,8 KM pozwala rozpędzić się do 95 km/h, oczywiście na czwórce, bo piątka to raczej nadbieg.
Zegar oprócz biegów i prędkości pokazuje poziom paliwa (zbiornik ma 13,5 litra) i dzienny przebieg. Wygląda ładnie, ale obsługuje się go przyciskiem z tyłu (dziwnie). Zawieszenia nieźle wybierają nierówności, jest dość miękko. Większe wyboje powodują, że przód nieco dobija, a tył buja. M12 jest poręczny i prowadzi się lekko. Niski środek ciężkości i nieco chopperowa geometria (rozstaw osi aż 1435 mm) powodują, że jest stabilnie i łatwo się manewruje. Jedynie szeroka i wysoka kierownica oraz lusterka przeszkadzają w jeździe między samochodami. Hamulce, może nie należą do najskuteczniejszych, niemniej tarcza z przodu i bęben z tyłu dają sobie radę. Do tego chińskie opony z dość mocnym bieżnikiem, naciągnięte na duże 18-calowe koło z przodu i 15-calowe z tyłu, nie napędzają większego stracha.

{% image id= align=left x=0 y=400 %}
Tylna lampa z diodami LED wygląda fajnie. Stylowe kierunkowskazy typu bullet są również na LED-ach.

Kurczę, jest naprawdę fajnie! Nie pamiętam już, kiedy ostatnio tak przyjemnie jeździło mi się motocyklem made in China. Mimo niewielkich zgrzytów (prawdopodobnie zapowietrzony układ paliwowy), Junak M12 wywarł naprawdę dobre wrażenie. Po dwóch tygodniach testu, jeździe w deszczu i po mieście nic się nie odkręciło, nic nie pordzewiało, wszystko wygląda estetycznie, a na dodatek ludzie zaczepiają mnie na ulicach i pytają, czy jeździ tak jak wygląda, bo wygląda spoko. A to wszystko za niespełna 8000 zł. Czyżby polska motoryzacja, wsparta przez chiński przemysł, wreszcie trafiła na właściwe tory?

Dane techniczne:

SILNIK Junak M12 (2016)
Budowa: jednocylindrowy, chłodzony powietrzem, czterosuwowy OHC, jeden wałek wyrównoważający
Przeniesienie napędu: mechanicznie sterowane, wielotarczowe sprzęgło mokre, skrzynia 5-biegowa, łancuch O-ring
Pojemność skokowa 124 cm3
Moc maksymalna 10,8 KM (7,4 kW) przy 8500 obr/min
Podwozie  
Rama kołyskowa z rur stalowych
Zawieszenia: przód – widelec teleskopowy, średnica goleni 41 mm, tył – dwa amortyzatory z regulacją napięcia wstępnego sprężyn.
Hamulce: przód – jedna tarcza typu wave, zacisk dwutłoczkowy, tył – hamulec bębnowy.
Rozmiary felg p/t 18/15 cali
Rozmiary opon p/t 90/90–18 / 120/90–15
WYMIARY I MASY  
Rozstaw osi 1435 mm
Dł./szer./wys. 2100/875/1165 mm
Wysokość siodła 730 mm
Masa własna (wg producenta) 142 kg
Pojemność zbiornika paliwa 13,5 l
Cena 7 799 zł

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    <p>Już na pierwszy rzut oka widać, że Junak M12 jest wzorowany na Harleyu Sportsterze. Ten naprawdę fajny sprzęcik nie ma się czego wstydzić.<br /><br /></p><br /><br /><a href="/testy/Junak-M12-2016-Prawie-jak-Sportster,10408,1">Zobacz artykuł</a>
    ~Motocykl Online, 2016-07-15 12:27:49