Motocykl poleca:

KTM 1190 RC8 kontra KTM X-Bow

Poleć ten artykuł:

Tor Hockenheim: do walki z pierwszym w historii pomarańczowym przecinakiem stanął X-Bow. Ten przerośnięty gokart ma 240 KM i waży 864 kg.
Zobacz całą galerię

Prosta startowa na torze Hockenheim. Właśnie przejechał przed nami niziutki, pomarańczowo- czarny bolid KTM-a – X-Bow. Mamy wrażenie, że jest dużo wolniejszy niż superbike 1190 RC8. Motocykl kilka sekund wcześniej przemknął jak duch. W porównaniu z nim przerośnięty gokart jedzie jak na zwolnionym fi lmie. Patrzymy, jak auto zbliża się do zakrętu. Dziwne, ale nie hamuje. Cholera, przecież się nie zmieści! Zapiszczały opony i klocki hamulcowe. Na asfalcie zostały czarne krechy, a bolid lekkim bokiem przeszedł zakręt. Szacun! Pomiary pokazały, że jego średnie opóźnienie w tym miejscu wyniosło 11,5 m/s2. RC8 wypadł trochę słabiej, ale 9,3 m/s2 to nie powód do wstydu. Cztery kapcie o szerokości 205 mm z przodu i 235 mm z tyłu robią swoją robotę. Dużo większa masa samochodu (846 kg) odbija się jedynie na żywotności tarcz i klocków hamulcowych.

 
Dwa światy
Gdy X-Bow wchodzi do gry, fani wyścigów motocyklowych muszą przygotować się na zupełnie nowe emocje. Proporcje obu pojazdów są skrajnie odmienne: motocykl jest wąski i stosunkowo wysoki, podczas gdy auto jest niskie i szerokie. Z podobnymi różnicami mamy do czynienia, gdy przyjrzymy się sposobowi, w jaki prowadzą się na torze. Wystarczy rzut oka na prędkości osiągane podczas szybkiego okrążenia. RC8 ma lepsze odejście i jest szybszy na prostych. X-Bow nadrabia na winklach. Najkrótszy opis wniosków wynikających z pomiarów na Hockenheimie byłby taki: gdzie jednoślad jest szybki, tam dwuślad jest wolny. I na odwrót. Dwaj jeźdźcy – Karsten Schwers na 1190 RC8 oraz Horst von Saurm, specjalnie na tę okazję zaangażowany spec od samochodów sportowych – musieli mieć niezłą huśtawkę nastrojów.



Psychika – ważna rzecz
155-konny bike rozpędził się na prostej startowej do 213 km/h. To wynik aż o 30 km/h lepszy od bolidu, dysponującego mocą 240 KM. Jednak zakręt północny, kończący prostą startową, X-Bow łyka, mając na budziku 132 km/h. Dla porównania, w najszybszym kółku RC8 przeszedł go z prędkością wynoszącą ledwie 109 km/h. Z różnym natężeniem powtarzało się to na każdym winklu, jednak w zakręcie północnym różnica prędkości była największa.
Przyczyn tego należy szukać nie tylko w technice. Ważną rolę odgrywa tu też psychika facetów, którzy siedzą za sterami obu pojazdów. Ten element występuje zawsze, gdy dochodzi do porównania auta i motocykla. Poprzedniego wieczoru, w trakcie treningu samochodów wyścigowych, zakręt północny został zapaprany rozlanym olejem. Wprawdzie największą plamę natychmiast usunięto, ale na wyjściu z winkla pozostała cieniutka warstwa oleju, która na pierwszym okrążeniu o mało nie wysadziła motocyklisty z siodła. Tylko dzięki szczęściu i genialnemu refl eksowi wybronił się on przed spotkaniem ze żwirem. To sprawiło, że później jechał w tym miejscu o wiele ostrożniej od gościa w samochodzie. Na czterech kołach poślizgi są bowiem o wiele bezpieczniejsze niż na dwóch. Tym bardziej że dzięki szerokim poboczom wypadnięcie z toru jest mniej bolesne.

Dojazd do południowego zakrętu pokazuje, jak przewaga psychologiczna przekłada się na kręcenie lepszych czasów. Tutaj nie trzeba ostro dawać po heblach. Wystarczy krótkie ujęcie gazu. Ma to jednak sens tylko jeśli wcześniej odpowiednio ustawi się auto do pokonania zakrętu. Dzięki temu kierowca X-Bowa może wcześniej od bikera dać w palnik (patrz diagram na str. 60, pomiędzy punktami pomiarowymi nr 7 a 8). Na domiar złego, motocyklista dużo traci na szczycie winkla.

 
Zamiana miejsc
Żeby obaj spece od wyścigów nie mieli za łatwo, po południu zamienili się miejscami. Motocyklista przeniósł się do niziutkiej fury, a kierowca wbił się w kombinezon. W krótkim czasie mieli jak najlepiej poznać sprzęty. Von Saurm, na co dzień śmigający na FireBladzie, od pierwszych chwil pokazał, że wie, o co biega. Jechał ostro, ale nie ekstremalnie.

Karsten Schwers miał trudniej, bo nigdy nie jeździł wyścigowymi furami. Musiał się oswoić z pozycją i techniką jazdy. Ale wcześniej stanął przed problemem, którego się nie spodziewał: z zajęciem miejsca w karbonowej kabinie. W tym celu trzeba zdjąć kierownicę. X-Bowa również odpala się przyciskiem, a kokpit wygląda dziwnie znajomo – ten sam wyświetlacz LCD, co w RC8. Po kilku okrążeniach Karsten stwierdził, iż komfort jest zupełnie obcy temu bolidowi. Regulacja neoprenowego fotela, ESP, ABS czy wspomaganie kierownicy to gadżety dla mięczaków. Za to ma doskonały feedback, a w pewnie trzymających, czteropunktowych pasach bezpieczeństwa ekstremalne hamowania były łatwiejsze do wytrzymania niż na motocyklu.

Tagi:

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij