Motocykl poleca:

KTM 400 EXC i Husqvarna TE 510 2003

Poleć ten artykuł:

Przygotowania do tych off-roadowych premier trwały od dawna. I oto po obu stronach Alp stoją już gotowe do startu enduro KTM-a i Husqvarny.

Zobacz całą galerię

W 2004 roku pojawi się kolejny KTM 400 EXC Racing – ale odmieniony. Dzięki zmienionemu układowi wydechowemu wzrośnie moment w dolnym zakresie obrotów. Z taką charakterystyką „400” doskonale się nadaje do jazdy w bardzo trudnym terenie. Na klasycznej trasie enduro moc większa niż 45 KM, rozwijana przez wersję otwartą, jest potrzebna tylko wyczynowcom. Cały tył to obecnie jeden element, co pozwoliło obniżyć ciężar. Temu samemu celowi służą cienkościenne rury ramy, nowe elementy łączące ramę przy osi wahacza oraz cieńszy zewnętrzny płaszcz tłumika. Według fabryki będzie ważył 117 kg.

W podwoziu warto wspomnieć – oprócz corocznej zmiany ustawień – o bezpośrednio mocowanym amortyzatorze i o przedłużonym o 10 mm wahaczu. Te modyfikacje mają zapewnić lepszą trakcję, jednak podczas jazd testowych nie udało nam się tego potwierdzić.

   
KTM 400 EXC ma tylko pojedynczy układ wydechowy.  Mniejsza średnica pompy obniża siłę potrzebną do obsługi sprzęgła. 


Husqvarna wybrała w nadchodzącym sezonie całkiem inną taktykę i zamiast znanej TE 450 wprowadza TE 510. Mocy musi być pod dostatkiem – zgodnie z tym hasłem, przy każdym dodaniu gazu nowa Husky dosłownie eksploduje. Trudno uwierzyć, że od znanej „450” różni się tylko zwiększonym o zaledwie 7 mm skokiem tłoka. Pozostałe rozwiązania są poza niewielu zmianami identyczne jak w „450” i niezmienione z tegorocznymi.

Z powodu swojego motocrossowego charakteru nowy motocykl lepiej się czuje na otwartych trasach, w których liczy się duża moc. Strome, kręte podjazdy leśne – szczególnie w czasie deszczu – wymagają silnej koncentracji na utrzymaniu w ryzach gorącego temperamentu maszyny. Husqvarnie udało się zachować w dużym stopniu poręczność i zwrotność mniejszej siostry. TE 510 zachowuje się prawie tak samo jak TE 450. Włochom poszczęściło się także przy zestrojeniu podwozia – wszystko jest jak trzeba.

Przyszli piloci Husky będą się jednak niestety musieli zadowolić tylko elektrycznym rozrusznikiem. Kopniaka na wszelki wypadek na razie brak, nawet jako dodatkowego wyposażenia. Rzecz zupełnie niezrozumiała w motocyklu pretendującym do miana pojazdu dla zawodowców.

   
TE 510 zewnętrznie różni się od TE 450 jedynie podkładką dystansową między blokiem silnika a cylindrem. Podobnie jak stylistyka, tak i technika są bardzo podobne. Solidne piasty i osie kół pochodzą z crossówek. 

 

Tagi: test | KTM | Husqvarna

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij