Motocykl poleca:

KTM 690 Enduro i Yamaha XT 660 Z Ténéré – panowie, wstajemy!

Poleć ten artykuł:

Czy jesteś „ready to race”? A może kręcą cię wydmy pustyni Ténéré? I KTM 690 Enduro, i Yamaha XT 660 Z Ténéré nawiązują do rajdowej legendy. Pytanie: jak bardzo?

ktm-690-enduro-yamaha-xt-660-z-tenere-2010-04.jpg Zobacz całą galerię

Niestety, nie mieliśmy ani czasu, ani kasy, żeby przetestować obie maszyny w Afryce. Musiały wystarczyć dawny poligon pod Wrocławiem i okoliczne szutrówki.


Podnóżek przez pomyłkę
Na szutrowych winklach KTM jest niezrównany. Długa kanapa, ciągnąca się niemal od główki ramy aż do tylnego błotnika, pozwala zająć odpowiednią pozycję, z mocniejszym dociążeniem przedniego koła. Szeroka kierownica ułatwia kadzenie bike'a z zakrętu w za kręt. Wystarczy jednak kilka kilometrów prostej, aby jazda na stojąco stała się prawdziwym wybawieniem. Twarda jak deska i wąska jak brzytwa kanapa masakruje bowiem tyłek bez litości.

Swoją drogą jestem ciekaw, po co pomarańczowi przykręcili do „690” podnóżki pasażera. Jeśli ten z przodu ma przechlapane, to co można powiedzieć o komforcie jadącego z tyłu...? Przecież zjazd z pasażerem z asfaltu byłby czymś w rodzaju zmagań z huraganem w małej łodzi na środku oceanu. Do pełni szczęścia zabrakło mi dystansów podnoszących kierownicę KTM-a o kilka centymetrów. Przy moich 182 cm wzrostu i wyższej kierownicy jazda na stojąco byłaby naprawdę megakomfortowa.

Yamaha to taka terenowa bulwarówka, SUV wśród motocykli. Dlatego nie powinno dziwić, że jest o wiele wygodniejsza. Siedzi się na niej jak na wygodnym krześle; pasażer o kilka centymetrów wyżej od kierowcy. Kanapa jest szeroka, dosyć miękka i tapicerowana fajnym antypoślizgowym tworzywem.

O dynamicznej jeździe nie ma mowy. Tu króluje turystyczna stajla. W Yamasze przed brzuchem jest ogromny i szeroki plastikowy zbiornik. O tankbagu na magnesy można zapomnieć.

KTM 690 Enduro    
Dla profesjonalistów – leciuteńko działającesprzęgło z precyzyjną regulacją.  Oba bike’i mają heble Brembo. W KTM-ie działają one o wiele precyzyjniej.


Dwa single, dwa światy
Oba bike’i napędzają single z tłokami wielkości sporej popielniczki, gwarantujące masaż tyłka w każdych warunkach. Ale na tym podobieństwa się kończą. W KTM-ie, mimo wałka wyrównoważającego, od drgań potrafi ą pęknąć wsporniki lusterek. W Yamasze postawiono na grubą warstwę gąbki w kanapie. To działa!

Silnik KTM-a 690 jest najmocniejszym singlem produkowanym seryjnie. 65 KM to potęga i ponad 30% więcej mocy niż w XTZ-cie (48 KM). Na ruch gazem reaguje o wiele dynamiczniej niż silnik Yamahy. Gdyby ktoś z niezrozumiałych powodów chciał skastrować bike’a o 25 KM, wystarczy zanurkować pod siedzenie i przełączyć mapę zapłonu w tryb soft. Spora moc przyda się w terenie, gdzie przez dziury przejeżdża się z odciążonym przodem, niekoniecznie strzelając ze sprzęgła.

Na asfalcie singiel XTZ-y radzi sobie o niebo lepiej niż w terenie. Jego praca w porównaniu z „690” jest mięciutka, a każdy z pięciu biegów Yamahy jest zdecydowanie dłuższy niż w „690”, gdzie zresztą jest ich aż sześć. Yamaha pojedzie 160 km/h i utrzyma tę prędkość, choć wtedy wir błyskawicznie wessie zawartość 23-litrowego zbiornika paliwa. Normalne zużycie wachy to coś w okolicach 5,5 l na setkę, a teoretyczny zasięg – ponad 400 km. Zabawę psuje mało precyzyjny wskaźnik w kokpicie, zmuszający po 300 km z hakiem do wizyty na stacji.

W KTM-ie jazda powyżej 140 km/h przechodzi w walkę z żywiołem i oponami. Maleńka owiewka nie daje żadnej osłony przed wiatrem, a założone przez nas Mitasy E-07 są gwarancją przeżyć, choć niekoniecznie tych, o które chodzi. Seryjne Metzelery Enduro 3 są o niebo lepsze i w terenie, i na asfalcie. 12-litrowy zbiornik paliwa, który jednocześnie jest stelażem kanapy i całej tylnej części motocykla, wystarcza na 200 km.

Tagi: KTM | 690 Enduro | Yamaha | 660 Z Tenere

Oceń artykuł:

2.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij