Motocykl poleca:

KTM 950 Super Enduro R Erzberg 2009

Poleć ten artykuł:

Najcięższe i najmocniejsze enduro KTM-a przechodzi do historii. Kto przymierzał się do limitowanego 950 Super Enduro R Erzberg Edition, musi obejść się smakiem.

Zobacz całą galerię

Heinz Kinigardner, Giovanni Sala, Olli Tiainen – tych facetów łączy to, że są lub byli jeźdźcami fabrycznymi KTM-a, że mają wzrost King Konga, łapy jak bochny chleba i moc Gołoty oraz to, że wszystkich natura obdarzyła nieziemskim talentem do off-roadu, który pozwala im zapanować nad ważącym 200 kg dwucylindrowcem z silnikiem o mocy 100 KM. Właściwie 950 Super Enduro powstał dlatego, że ci faceci zajęli się off-roadem.

Po niecałych trzech latach produkcji wypada on z oferty pomarańczowych. Na pożegnanie KTM wypuścił ostatnie 100 egzemplarzy, których nazwę uzupełniono o „Erzberg Edition”. Każdy ma kolejny numer i okolicznościowe emblematy. Ta setka sprzedała się na pniu, więc kto marzy o czymś takim, ma szansę tylko na Allegro.



Zachwyt zakręconych
Agresywnemu wzornictwu towarzyszy kilka bajerów, które na bank zachwycą zakręconych na punkcie off-roadu: głucho dudniący, tytanowy tłumik Akrapovicia, handbary, carbonowe osłony silnika, regulowane podnóżki. Nazwę zapożyczono od zawodów w austriackim Erzbergu, gdzie motocykle potrafi ą rozpędzić się powyżej 180 km/h. Tam to power enduro jest w swoim żywiole. Gdzie indziej posługiwanie się nim jest raczej trudne.

Mówiąc najkrócej, to enduro jest potężne. Można się o tym przekonać już przy wsiadaniu, gdy trzeba przełożyć nogę nad kanapą znajdującą się na wysokości prawie metra. Pod względem pozostałych wymiarów Super Enduro robi wrażenie przerośniętego singla. Nie byłby to problem, gdyby można było przeskalować również wymiary jeźdźców.

Ciężka zabawka
Czyli jest to zabawka dla gości o wadze i wzroście koszykarzy, natomiast wszyscy inni będą narzekać i na masę, i na wysoki środek ciężkości. Gdyby Super Enduro był maszyną szosową, powiedziałbym, że jest lekki, ale wśród sportowych enduro to kawał żelastwa. Gdy maszyna tylko trochę odchyli się od pionu, trzeba wykazać świetny refleks i gibkość, aby uniknąć przygniecenia.

Tyle poweru niewielu potrafi opanować. Ale przecież w terenie moc liczy się podwójnie. 100 KM podczas zawodów enduro można porównać z jazdą Hayabusą z turbodoładowaniem po górskich serpentynach. Na byle szutrze V2 w każdym zakresie prędkości walczy o przyczepność. Tylne koło bez przerwy wpada w poślizg. To, że dwucylindrowiec liniowo i zaskakująco łagodnie oddaje moc, na niewiele się przydaje. Jazda na full jest w terenie i tak niemożliwa.

   
Fajny bajer – plastikowy wspornik zabezpieczający łańcuch przed zabrudzeniem w piasku podczas zdejmowania koła.  Mimo upływu lat, w Super Enduro pracowała pierwsza wersja LC8, o pojemności 942 cm3, zasilana gaźnikami. 


Gdzie jeździć?
Taki sprzęt każe zapytać, gdzie tym jeździć. Do większości zawodów nie nadaje się: za dużo kilogramów. Jest to natomiast coś do zabawy na poligonie wojskowym. Próby KTM-a i BMW wprowadzenia ciężkich dwucylindrowców do off-roadu nie powiodły się. Skończyło się na tym, że paru gości wystartowało w kilku imprezach. Nawet w rajdach, w których jedzie się w stosunkowo łatwym terenie z dużymi prędkościami, dwucylindrowce nie znalazły dla siebie miejsca. Były za szybkie, miały za dużą moc, zdarzało się zbyt wiele ciężkich wypadków.

W silnych off-roadach, takich jak 950 Super Enduro, ciężkie życie mają opony. Montowane seryjnie Metzelery Karoo są rozwiązaniem do zaakceptowania, mimo że ich duże klocki bieżnika tylko od czasu do czasu znajdują przyczepność na luźnych nawierzchniach. Na szosie miękka guma zużywa się błyskawicznie. Zastosowane w Erzberg Edition Metzelery Enduro 3 nadają się tylko na szosę lub do ostrożnej jazdy w terenie. Typowe opony terenowe w ogóle nie zdają egzaminu, bo wyrwane kostki bieżnika fruwają koło kasku. Rozwiązanie nazywa się Metzeler Unicross. Na szosie te opony wykazują umiarkowaną przyczepność, natomiast w terenie pozwalają motocyklowi rozwinąć skrzydła. A oprócz tego są wytrzymałe. Nie mamy pojęcia, do czego te opony były przewidziane. Może do jazdy terenowej z przyczepą?

Czy Erzberg ma sens?
Mogłoby się wydawać, że wobec tych zastrzeżeń Erzberg Edition są strzałem w powietrze. A jednak seria sprzedała się błyskawicznie, mimo że przecież oprócz wspomnianej na początku garstki profesjonalistów KTM-a mało kto ma możliwość wykorzystania wszystkiego, co maszyna oferuje. Więcej – przy trzeźwym podejściu taki motocykl po prostu nie ma sensu. Nie zgodzą się z tym chyba tylko ci, którzy na Erzberg Edition pojadą pośmigać po RPA.

Tagi: test | KTM | Super Enduro

Oceń artykuł:

1.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij