Motocykl poleca:

KTM 990 Adventure 2008

Poleć ten artykuł:

KTM 990 Adventure w niecały rok nawinął 25 000 km. W jakiej kondycji przetrwał silnik? Nasz tajny współpracownik patrzył na ręce mechanikom KTM-a w czasie sekcji. Pomarańcza znowu zaskoczyła.
Zobacz całą galerię

Orzeł wylądował. Zaczynamy się pastwić nad KTM-em 990 Adventure. Jest 19 czerwca 2007 r. Krążą słuchy, że pomarańczowe sprzęty to nic dobrego, że są awaryjne, że ciężko z serwisem, że drogo. Nic nas bardziej nie wkurza niż takie pitolenie. Za 25 000 km zobaczymy, ile w tym prawdy.

Lubimy sobie ułatwiać życie, więc po miesiącu szarpnęliśmy się na zestaw kufrów Hepco & Becker i gmola tej samej firmy. Na szutrach nietrudno o glebę, a przecież i one mogą się przytrafić. Cena spokoju i wyższego komfortu w zestawie kosztuje 3829 zł (gdy 1 euro = 3,63 zł). Z przykręceniem stelaży poradzi sobie nawet koleś z dwiema lewymi rękami. Śruby i klucze są w zestawie, więc nie trzeba było nawet sięgać po skrzynkę z narzędziami. Na liczniku było już 3315 km, a w perspektywie wypad na Bałkany. Oprócz tego nuda – smarowanie i naciąganie łańcucha, mycie, kontrola ciśnienia w oponach itp.

23 lipca 07, Baska Voda, Chorwacja

Przed trasą trzeba było dolać 200 ml oleju i 100 ml cieczy do chłodnicy. 1000 km za jednym strzałem to problem tylko dla karku. Przy szybszej jeździe turbulencje chcą urwać głowę. KTM prowadzi się całkiem stabilnie. Jednak przed wjazdem na autostradę z pasażerką i bagażem napięcie wstępne sprężyny amortyzatora warto przestawić o dwa obroty. Pokrętło ułatwia tę operację. Wtedy wężykowanie pojawia się dopiero powyżej 185 km/h i oprócz tego, że denerwuje, nie wpływa na prowadzenie. Adventure jest dobrze wyważony i zaskakująco poręczny, nawet jeśli obładuje się go bagażem. Pozytywnie zaskakują opony Pirelli MT 90 Scorpion – trzymają nawet w głębokich pochyleniach, a lubiący obroty silnik prowokuje do dawania w palnik. Co prawda spalanie wtedy rośnie – nawet do prawie 10 l/100 km.





Kanciasta pomarańcza ma swój charakter i fanom latania z turystycznymi prędkościami szybko zrzednie mina. Silnik męczy się na niskich obrotach, poniżej 3000/min szarpie łańcuchem, a przy 4000/min ma dziurę w gazie. Również reakcja na ruch gazu jest dość ostra. Ogromne znaczenie mają precyzyjne ustawienie zawieszeń i kontrola ciśnienia w oponach. Zepsuty kompresor, kilkaset kilometrów i opony zużyły się w ząbki.

Przegląd po 7500 km daje po kieszeni – 783 zł. Dwa miesiące później, przy 13 657 km, umarły opony. Ze względu na dostępność kapci w rozmiarze 21’ z przodu i 18’ z tyłu z indeksem prędkości ponad 200 km/h diabli wzięli plan przetestowania laczków innych producentów. Założyliśmy więc fabryczne Pirelli Scorpiony.





15 grudnia 07, Wrocław

Tagi:

Oceń artykuł:

3.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij