Motocykl poleca:

KTM 990 Adventure vs Moto Guzzi Stelvio

Poleć ten artykuł:

Moto Guzzi Stelvio na pierwszy rzut oka przypomina grubego i niskiego Żwirka z czeskiej bajki, który dodatkowo cierpi na wytrzeszcz oczu. Z kolei KTM Adventure jest chuderlawy i wysoki niczym Muchomorek.
Zobacz całą galerię

W naszej bajce Żwirek nienawidzi Muchomorka. A wszystko przez to, że ten ciągnie łacha z jego wytrzeszczonych ślepiów i podobieństwa do dużej beemki GS. Żwirkowi włoskie korzenie zdecydowanie bardziej pasują – wspomina pradziadka Moto Guzzi Quotę. Nic więc dziwnego, że wkurza go cholerny służbista kapitan Przygoda (Adventure) z Austrii i za wszelką cenę chce mu dokopać. Jednak to niełatwe, bo Austriak jest dobrze przygotowany i do tego lubi czasem dać czadu. Nie robi mu przy tym różnicy, czy na asfalcie, czy na bezdrożach. Jego V-twin ma cylindry rozchylone pod kątem 75O i dysponuje mocą 98 KM przy 8500 obr/min. Nie jest przy tym dobrze wychowany, bo poniżej 4000 obr/min lubi szarpnąć łańcuchem i do 5000 obr/min niewiele się dzieje. Dopiero gdy wskazówka na pomarańczowym obrotomierzu przekroczy „5” , KTM po prostu kipi mocą i masz wrażenie, że wstąpił w niego szatan. Zabawę w piekło przerywa dopiero odcięcie przy 9500 obr/min.






Po przesiadce na Gutka mam wrażenie, że jego silnik zasady savoir vivre’u ma w małym paluszku. Przy tym stado koni jest większe o 10 sztuk w porównaniu z KTM-em – przy 7500 obr/min na tylne koło trafia 108 KM. Jeszcze bardziej na korzyść Włochów wypada (przynajmniej na papierze) wartość momentu obrotowego: 108 Nm przy 6000 obr/min budzi szacunek. Jednostka napędowa Adventure’a o 500 obr/min wyżej osiąga „tylko” 95 Nm.

Niestety, rzeczywistość nie jest dla orła z Mandello del Lario tak różowa – nie może on bowiem zgubić prześladowcy. Silnik dostaje zadyszki na średnich obrotach (tak do 5500 obr/min). Przy tym między 3000 a 4500 obr/min pojawiają się wkurzające wibracje. Na szczęście wyżej jest zdecydowanie lepiej: Gutek potrafi wyprostować ręce w łokciach. Aż do odcięcia na 8000 obr/min jest czadersko. Oprócz tego przełożenie skrzyni biegów i elastyczność silnika są ukłonem w stronę turystyki.



 

W Mattighofen za bardzo się tym nie przejęli – w końcu motto „Ready to race” zobowiązuje. W efekcie, jeśli na KTM-ie nie mieszasz w skrzyni, szarpie on łańcuchem i nie chce jechać. W Gutku biegi przełączają się precyzyjnie i cicho. Również przeniesienie napędu ma OK. Praktycznie wyeliminowano reakcję wału. Wał korbowy wirujący w poprzek powoduje, że przy dodaniu gazu motocykl kołysze się na boki. Jednak nie czuć tego w czasie jazdy. Wkurza jedynie system otwierania bocznej podstawki. Jest w złym miejscu, bo nieraz zamiast wbić jedynkę rozłożyłem podstawkę.

Jeśli chodzi o komfort podróżowania, regulowaną szybę Gutka warto ustawić w najwyższym położeniu. Nawet wtedy, mimo że patrzyłem na drogę ponad jej krawędzią, wiało zdecydowanie słabiej. Niższych ucieszy regulacja siedzenia w zakresie 20 mm (840-860 mm). Siodło jest przy tym szerokie i dość twarde, ale wygodne. Jak dla mnie, szeroka kierownica jest trochę zbyt odsunięta, przez co ręce cierpną przy dłuższej jeździe. Pozycja na KTM-ie jest nieco wygodniejsza, ale za to ochronę przed pędem powietrza ma słabszą, a do tego ani szyba, ani kanapa nie mają regulacji. Na domiar złego dość wąska szyba powoduje turbulencje, które szarpią kaskiem. Fajnym bajerem w Stelvio jest wodoszczelny schowek, umieszczony z prawej strony zbiornika paliwa. Jest on otwierany z kierownicy i spokojnie zmieszczą się tam rękawiczki lub przeciwdeszczówka. KTM ma niezamykany schowek pomiędzy wlewami paliwa. Mieszczą się tam bezpieczniki i jest miejsce na mapę lub portfel (o ile nie jest zbyt wypchany).





W Stelvio rozczarowują światła. Nie tylko paskudnie wyglądają, ale również świecą tak sobie. Można się spodziewać, że skoro są tak olbrzymie, zamienią noc w dzień. Nic z tych rzeczy! Tylko po jakiego grzyba włoscy styliści zaserwowali mu taki wytrzeszcz? Pewnie byli na strasznym kacu... Lampa Adventure’a wygląda niepozornie i też nie należy do najpiękniejszych, ale daje radę skuteczniej niż Gutkowa. Cieszy, że oba sprzęty mają w pełni regulowane zawieszenia. Oba bujają się na widelcach upsidedown. W KTM-ie jest to WP o średnicy goleni 48 mm i skoku 210 mm. Identyczny skok ma tylny amorek WP. W temacie opon „pomarańczowi” postawili na konfigurację typową dla enduro, czyli 21’ z przodu i 18’ z tyłu i podobnie jak tam użyli dętek. Ukłonem w stronę Włoch są opony Pirelli Scorpion MT90. Nie dziwi więc, że w Mandello del Lario postawiono na włoski przemysł – zawiechy Marzocchi oraz gumy Pirelli Scorpion, ale w specyfikacji Sync.

Trzeba dodać, że oprócz nazwy opony mają ze sobą tyle wspólnego, co koń z koniakiem. Po pierwsze, w Gutku mają bardziej szosowe rozmiary – 19’ z przodu i 17’ z tyłu. Po drugie, są bezdętkowe, a po trzecie, mają inny wzór bieżnika. Do tego Gutek dostał krótsze skoki zawieszeń – 170 mm z przodu i 150 mm z tyłu.

Moto Guzzi Stelvio
 Włoski ośmiozaworowiec jest nadzwyczaj kulturalny jak na jednostkę z Mandello del Lario. Właśnie równo oddająca moc jednostka napędowa i wygodna pozycja za kierownicą zachęcają do nawijania kilometrów niekoniecznie po asfaltach. Radialne zaciski Brembo w połączeniu z 320-milimetrowymi tarczami potrafią zapanować nad ważącą 214 kg bez płynów maszyną. A wibracje? W końcu to Moto Guzzi...

KTM 990 Adventure
To maszyna dla buntowników, którzy marzą o tym, żeby iść pod prąd. Silnik nie grzeszy kulturą, ale ma potężnego kopa, co rozciąga michę w uśmiechu od ucha do ucha. Zawieszenia i opony w połączeniu z wygodną pozycją za sterami sprawią, że daleka turystyka będzie przyjemnością niezależnie od nawierzchni, po której pojedziesz. 990 Adventure to marzenie globtrotera ze sportowym zacięciem.

Tagi:

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij