Motocykl poleca:

KTM 990 SM T/R 2009

Poleć ten artykuł:

Kręte drogi nad portugalską rzeką Algarve to raj dla miłośników latania po winklach. Razem z dwukrotnym mistrzem świata w supermoto Berndem Hiemerem objeżdżamy nowego KTM-a 990 SM T.

Zobacz całą galerię

Trzymam się blisko. Cały czas depczę mu po piętach, podczas hamowań raz z lewej, raz z prawej widzi moje przednie koło, także na krótkich prostych nie wymiękam. Idzie mi tak dobrze, że pod kaskiem rogal na japie sięga od ucha do ucha. Ale czad! Z wrażenia co chwila upewniam się, kogo mam z przodu. Ale wszystko się zgadza: na kombinezonie cały czas widzę wypisane wielkimi literami „Hiemer”. A ja bez trudu utrzymuję jego tempo – patrzcie i podziwiajcie! Po kilku kilometrach dociera do mnie, że mistrz jedzie na zupełnym lajcie, jakoś wcale nie wychodzi ślizgiem z zakrętów, nie wchodzi w nie agresywnie, nie idzie na koło ani nie pokazuje żadnych sztuczek. Prawdę mówiąc, zachowuje się jak zwykły motocyklista.



Poczułem się jak leszcz
...ale w końcu nie jesteśmy na torze, lecz na publicznej szosie. W sumie mogłem przewidzieć, że zadaniem czołowego jeźdźca fabrycznego KTM-a podczas prezentacji 990 SM T będzie chłodzenie rozpalonych emocjami dziennikarzy, a nie ich podkręcanie. Spokój Hiemera zabrał mi nieco przyjemności z jazdy. To nie przypadek, że KTM urządził próbne jazdy na 990 SM T nie na torze, lecz na bocznych drogach południowej Portugalii. To była pierwsza wskazówka dotycząca charakteru tego motocykla. „T” oznacza tu bowiem turystykę, a zmiany dokonane w motocyklu mają poszerzyć zakres jego zastosowań i powiększyć grono zainteresowanych.

SM do turystyki
Sprzęt, który w materiałach prasowych nazwano „globalną innowacją”, przy bliższym poznaniu okazuje się maszyną znaną od jakiegoś czasu, tyle że zmodyfikowaną. Wzięto bowiem zacnego 990 SM, dodano mu półowiewkę i wygodniejszą kanapę, zmniejszono skoki zawieszeń oraz dorzucono w opcji system bagażowy. Te poprawki uznano za wystarczające, aby opatrzyć go literą „T”. Tak oto powstało supermoto o turystycznych cechach. Czy to możliwe, aby nieliczne w sumie zmiany spowodowały powstanie maszyny o zupełnie innym charakterze? Teoretycznie jest to możliwe, ale nie tym razem. Fani pomarańczowych mogą spać spokojnie – 990 SM T jest nadal prawdziwym KTM-em i ma wszystkie cechy supermoto.

To oczywiste, bo i silnik, i podwozie są te same co w 990 SM. A to znaczy, że dwucylindrowiec wchodzi na obroty równie ochoczo. Jest też tak samo dynamiczny i zrywny. Na pierwszych dwóch biegach trudno utrzymać przednie koło przy ziemi. Chociaż teraz Austriacy nie wprowadzili w silniku żadnych modyfikacji, to przecież w poprzednich latach zrobili dużo. Gaźnikowo zasilane serducho LC8 miało swoje wady, natomiast w przypadku dysponującego wtryskiem 990 właściwie nie ma się do czego przyczepić. Znikło nerwowe szarpanie przy jeździe ze stałą prędkością, zaś szarpanie łańcuchem w dolnym zakresie obrotów zostało zminimalizowane.

   
Taki kokpit to nic nowego – znamy go z KTM-a SM rocznik 2008. Stary znajomy: dynamiczny silnik LC8 pozostał bez zmian. Nowością jest wziernik do kontroli poziomu oleju.  

Silnik jest dynamiczny
...ale nauczono go także spokojnej jazdy. Jedyne, co może nieco przestraszyć, to szybka i gwałtowna reakcja na ruch prawego nadgarstka. Tym, co bolało, było wysokość i twardość kanapy. Na szczęście po zmniejszeniu skoku zawieszenia o 3-4 cm i obniżeniu przedniej części kanapy nie powinno już być powodów do narzekań. Sportowy SM R zachował swą twardą jak decha kanapę, zapewniającą w zamian większą swobodę ruchu.

Szorstki asfalt pięknie błyszczy w słońcu. Po prostu marzenie! Opony i biker są już rozgrzani, można pozwolić maszynie na swobodną jazdę. To właściwe określenie, bo „990” jest nadzwyczaj mało kapryśna. Wszystko dzieje się jak gdyby samo. Opony Continental Sport Attack chętnie wgryzają się w asfalt. Jest to doskonały wybór, dobry także na zimno lub gdy pada. Przednia opona toczy się neutralnie w całym zakresie złożenia.

Wrażenie lekkości wersji T jest znacznie wyraźniejsze niż w bazowym SM 990. To zredukowany skok zawieszeń obniża nieco środek ciężkości i zmniejsza ruchy podwozia. Nie znaczy to jednak, że na zawiasach oszczędzano. Model SM T dysponuje takimi samymi zawiasami WP, jak sprzęty bazowe, ma też wszelkie możliwe regulacje. Na tym bike’u można się doprawdy świetnie bawić.


Różnice między trzema
...zalecanymi przez KTM regulacjami są wyraźnie wyczuwalne. W „T” ustawienie podstawowe sprzyja komfortowi. Tym bardziej że od czasu, gdy KTM przeniósł produkcję zawieszeń z Holandii do zakładu macierzystego, ich jakość wzrosła. W czasie jazdy turystycznej komfort poprawia również mocowana do ramy częściowa owiewka. Nie można jednak za wiele od niej oczekiwać . Powyżej 130 km/h odciąża ona korpus jeźdźca, jednak jego głowa i ramiona są nadal narażone na pęd powietrza. W przeciwieństwie do mocowanej na kierownicy owiewki stosowanej w wersji SM, sztywno zamocowana półowiewka SM T poprawia stabilność i umożliwia spokojną jazdę nawet na pełnym gazie. Korzystne jest także to, że zredukowano masy skupione dookoła osi obrotu kierownicy. Kto planuje dalszą wyprawę, ma do dyspozycji niezbyt bogaty asortyment dodatków.

Tagi: test | KTM | 990 SM T

Oceń artykuł:

2.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij