| 2009-02-16 Autor: Jarosław Modrzejewski, Zdjęcia: Jacek Hanusz, Jacek Ociepko, autor | ||
Dodaj do:
|
Za połową równika
Test długodystansowy: KTM 990 Adventure (cz. 3, ostatnia)
KTM 990 Adventure w niecały rok nawinął 25 000 km. W jakiej kondycji przetrwał silnik? Nasz tajny współpracownik patrzył na ręce mechanikom KTM-a w czasie sekcji. Pomarańcza znowu zaskoczyła.
Orzeł wylądował. Zaczynamy się pastwić nad KTM-em 990 Adventure. Jest 19 czerwca 2007 r. Krążą słuchy, że pomarańczowe sprzęty to nic dobrego, że są awaryjne, że ciężko z serwisem, że drogo. Nic nas bardziej nie wkurza niż takie pitolenie. Za 25 000 km zobaczymy, ile w tym prawdy.
Lubimy sobie ułatwiać życie, więc po miesiącu szarpnęliśmy się na zestaw kufrów Hepco & Becker i gmola tej samej firmy. Na szutrach nietrudno o glebę, a przecież i one mogą się przytrafić. Cena spokoju i wyższego komfortu w zestawie kosztuje 3829 zł (gdy 1 euro = 3,63 zł). Z przykręceniem stelaży poradzi sobie nawet koleś z dwiema lewymi rękami. Śruby i klucze są w zestawie, więc nie trzeba było nawet sięgać po skrzynkę z narzędziami. Na liczniku było już 3315 km, a w perspektywie wypad na Bałkany. Oprócz tego nuda – smarowanie i naciąganie łańcucha, mycie, kontrola ciśnienia w oponach itp.
23 lipca 07, Baska Voda, Chorwacja
Przed trasą trzeba było dolać 200 ml oleju i 100 ml cieczy do chłodnicy. 1000 km za jednym strzałem to problem tylko dla karku. Przy szybszej jeździe turbulencje chcą urwać głowę. KTM prowadzi się całkiem stabilnie. Jednak przed wjazdem na autostradę z pasażerką i bagażem napięcie wstępne sprężyny amortyzatora warto przestawić o dwa obroty. Pokrętło ułatwia tę operację. Wtedy wężykowanie pojawia się dopiero powyżej 185 km/h i oprócz tego, że denerwuje, nie wpływa na prowadzenie. Adventure jest dobrze wyważony i zaskakująco poręczny, nawet jeśli obładuje się go bagażem. Pozytywnie zaskakują opony Pirelli MT 90 Scorpion – trzymają nawet w głębokich pochyleniach, a lubiący obroty silnik prowokuje do dawania w palnik. Co prawda spalanie wtedy rośnie – nawet do prawie 10 l/100 km.
| okiem użytkowników
Kilku jeźdźców, a każdego kręci co innego. O KTM-ie powiedzieli: |
|
Jarosław Modrzejewski |
Dla mnie bomba! Początkujący i szukający spokojnego motocykla – out! W Adventure pozostały sportowe geny. Lubi, jak mu się daje w palnik: przyspieszenia są wtedy godne przecinaka. Rośnie spalanie, ale coś za coś (w teście spaliliśmy 1753 litry benzyny – średnio 6,95 l/100 km). Prowadzenie, pozycja, dźwięk wydechu – poezja. Na zakręconej jak diabelskie rogi trasie można latać po winklach bokiem – w stylu supermoto. Wtedy na szczęście ABS da się wyłączyć. Opony też dają radę – pozwalają na głębokie pochylenia, dobrze trzymają (także na mokrym) i delikatnym uślizgiem sygnalizują utratę przyczepności. Zawieszenia o skoku 210 mm są ideałem na polskie dziury. Na Adventure po prostu przestajesz je zauważać. Po ok. 800 km zaczyna boleć kark, z siedzeniem jest OK. Pasażerka była wniebowzięta w temacie komfortu. Jeśli nie boisz się wysokich kosztów serwisu, będziesz się cieszył jak małpa szkiełkiem. |
Piotrek Ganczarski |
Ta maszyna przekona każdego, kto nosi choć odrobinę szaleństwa w sercu. Charakter silnika, zestrojenie skrzyni, reakcja na gaz i wydajne heble – wszystko to kusi i prosi o ostre traktowanie. KTM potrafi dać wiele radości z jazdy. Mimo iż nie jest typowym lekkim enduro, pozwala się powygłupiać. Pamiętać jednak trzeba o jego potencjale i genach „Ready to race”. 98 KM na szutrze wymaga spokojnego operowania prawą dłonią. Zawieszenia dzielnie spisują się na każdej nawierzchni. Im więcej nierówności, tym większy uśmiech. Jeśli szukasz turystycznej kanapy, odpuść sobie, choć nie jest tu wcale ani twardo, ani niewygodnie. Wysoka pozycja za stosunkowo wąską kierownicą pozwala sprawnie przeciskać się w korkach. Wygląd i maniery Adventure’a powodują, że w filmie „Piękna i bestia” KTM ma szanse tylko na tę drugą rolę. Ale okazuje się bardzo przyjemną bestyjką. |
Jacek Ociepko |
Lubię turystyczne enduro, więc muszę pochwalić KTM-a, że nareszcie wyprodukował turystycznego bike’a z charakterem. Brawa dla pomarańczowych za superowe silnik i skrzynię biegów. Trzymałem kciuki za pomyślny wynik rozbiórki maszyny i nie przeliczyłem się. Wbrew spiskowej teorii, te motocykle są naprawdę nieźle wykonane. Dobrze, że Austriacy nie poszli w modnym obecnie kierunku tworzenia dziwnych amorficznych lub superaerodynamicznych kształtów motocykli obniżających opór powietrza i w efekcie zużycie benzyny. Jeżeli mam do wydania 50 000 zł na motocykl, zużycie paliwa ma drugorzędne znaczenie. Bike ma dać mi radość z jazdy, a Adventure to potrafi. „990” nie jest ideałem. Przy szybkiej jeździe wkurzała mnie słaba osłona przed pędem powietrza, podczas jazdy w nocy przydałby się lepszy reflektor. Kupno opon w odpowiednim rozmiarze i indeksie prędkości też do łatwych rzeczy nie należy.
|
| zalety
|
wady
|
| - poręczność
- radość z jazdy - komfort w dwie osoby i duża ładowność - pod dostatkiem mocy - napięcie wstępne sprężyny regulowane pokrętłem - precyzja i łatwość prowadzenia - zestaw narzędzi umożliwiający naprawę nawet pośrodku pustyni - fajne brzmienie nawet na seryjnych wydechach |
- drogi i częsty (co 7500 km) przegląd
- działanie ABS-u - spory apetyt na wachę - szarpanie łańcuchem poniżej 3000 obr/min - dziura w gazie przy 4000 obr/min – zredukowana po wgraniu nowej mapy zapłonu - za wąska szyba – na wyższych prędkościach turbulencje szarpią kaskiem |
Musisz być zalogowany by pisać komentarze! ZALOGUJ SIĘ >