Motocykl poleca:

Kaski integralne z blendą przeciwsłoneczną

Poleć ten artykuł:

Ciężkie czasy dla szpanerów: okulary przeciwsłoneczne są out. Teraz zamiast przyciemnianych szkieł na nosie w modzie są zintegrowane blendy przeciwsłoneczne. 

Kaski integralne z blendą przeciwsłoneczną Zobacz całą galerię

Motto ludzi noszących okulary przeciwsłoneczne: "Nigdy nie jest za ciemno, żeby być cool". Nie do końca się z tym zgodzimy, bo czasem jednak jest. Jeśli jechałeś kiedyś w piękny słoneczny dzień krętą górską drogą z okularami przeciwsłonecznymi na nosie, to z pewnością pamiętasz wjazd do gęstego lasu czy do tunelu. Nawet mocno wytrenowane oczy nie wystarczą, żebyś widział, dokąd jedziesz. Problem z okularami polega właśnie na tym, że wystarczy nagła zmiana oświetlenia i jesteśmy niemal jak dzieci we mgle.

Ostatni konserwatysta

Dlatego blenda przeciwsłoneczna w kasku robi furorę. Może nie wygląda tak kozacko, jak Ray-Bany albo Aviatory na nosie harleyowca, ale wystarczy szybki ruch lewej ręki i stanie się jasność (lub ciemność). A że producenci kasków nie są w ciemię bici, zrozumieli, że bez blendy ani rusz. Wymiękł nawet Shoei, który jeszcze do niedawna dałby sobie rękę uciąć, że blendy nigdy mieć nie będzie.

Wśród konserwatystów, którzy blend w kaskach nie mają, pozostał tylko Arai. Według szacunków ekspertów więcej niż połowa wszystkich sprzedanych nowych kasków integralnych ma wspomnianą blendę. Kaski integralne bez blendy to domena zawodników i gości lubiących latać na torze, bo zamiast niej po prostu montują przyciemnianą szybkę. No, chyba że mówimy o niskiej półce cenowej, w której liczy się każda złotówka, a blenda przecież kosztuje.

Niemniej coraz więcej motocyklistów kupuje kaski integralne z blendą i właśnie dlatego postanowiliśmy przyjrzeć im się bliżej. Z premedytacją pominęliśmy ceny garnków. Chodziło nam o to, by sprawdzić, czy cena faktycznie ma coś wspólnego (a jeśli tak, to na ile) z jakością blendy. Nieco uprzedzając wyniki, możemy powiedzieć: i tak, i nie. Wytyczne dotyczące kasków dawały duże pole do popisu: miał to być dostępny obecnie model seryjny, spełniający wymagania normy ECE-R 22.05, skierowany do grupy motocyklistów, którzy lubią jazdę mieszaną: sport i turystykę.

Na udział w teście zdecydowało się ośmiu producentów. Nie jest to oszałamiająca liczba, niemniej pozwala wyrobić sobie zdanie o rynku, pokazując, co można obecnie kupić w przedziale 620–2200 zł. Oprócz dobrze znanych garnków, jak Schuberth S2, do walki stanęły nowości, jak HJC RPHA ST. Jak zwykle na końcową klasyfikację złożyły się wyniki testów laboratoryjnych oraz praktyczna ocena naszych ludzi.

Stanowisko pomiarowe w TÜV Rheinland w Kolonii wyraźnie wykazało, że w ostatnich latach producenci mocno popracowali nad poprawą bezpieczeństwa garnków i efektywnością tłumienia siły uderzeń. Podczas naszego pierwszego testu kasków przy zastosowaniu zaostrzonych kryteriów oceny, wiele modeli podczas uderzenia w prawą stronę kasku z prędkością 7,5 m/s osiągało przyspieszenia o wartości znacznie powyżej 200 g (wartość graniczna dla ECE wynosi 275 g).

Tym razem – pomijając jeden wyjątek – uzyskaliśmy wyniki poniżej 200 g. Motto ludzi noszących okulary przeciwsłoneczne: "Nigdy nie jest za ciemno, żeby być cool". Nie do końca się z tym zgodzimy, bo czasem jednak jest. Jeśli jechałeś kiedyś w piękny słoneczny dzień krętą górską drogą z okularami przeciwsłonecznymi na nosie, to z pewnością pamiętasz wjazd do gęstego lasu czy do tunelu.

Nawet mocno wytrenowane oczy nie wystarczą, żebyś widział, dokąd jedziesz. Problem z okularami polega właśnie na tym, że wystarczy nagła zmiana oświetlenia i jesteśmy niemal jak dzieci we mgle. Dlatego blenda przeciwsłoneczna w kasku robi furorę. Może nie wygląda tak kozacko, jak Ray-Bany albo Aviatory na nosie harleyowca, ale wystarczy szybki ruch lewej ręki i stanie się jasność (lub ciemność). A że producenci kasków nie są w ciemię bici, zrozumieli, że bez blendy ani rusz.

Wymiękł nawet Shoei, który jeszcze do niedawna dałby sobie rękę uciąć, że blendy nigdy mieć nie będzie. Wśród konserwatystów, którzy blend w kaskach nie mają, pozostał tylko Arai. Według szacunków ekspertów więcej niż połowa wszystkich sprzedanych nowych kasków integralnych ma wspomnianą blendę.

Kaski integralne bez blendy to domena zawodników i gości lubiących latać na torze, bo zamiast niej po prostu montują przyciemnianą szybkę. No, chyba że mówimy o niskiej półce cenowej, w której liczy się każda złotówka, a blenda przecież kosztuje. Niemniej coraz więcej motocyklistów kupuje kaski integralne z blendą i właśnie dlatego postanowiliśmy przyjrzeć im się bliżej. Z premedytacją pominęliśmy ceny garnków.

Chodziło nam o to, by sprawdzić, czy cena faktycznie ma coś wspólnego (a jeśli tak, to na ile) z jakością blendy. Nieco uprzedzając wyniki, możemy powiedzieć: i tak, i nie. Wytyczne dotyczące kasków dawały duże pole do popisu: miał to być dostępny obecnie model seryjny, spełniający wymagania normy ECE-R 22.05, skierowany do grupy motocyklistów, którzy lubią jazdę mieszaną: sport i turystykę. Na udział w teście zdecydowało się ośmiu producentów.

Chroń swą skroń

Bardzo ważna dla oceny kasku była wartość HIC (Head Injury Criterion, czyli kryterium uszkodzeń głowy; więcej o nim na str. 124), dla którego wyznaczyliśmy zaporową – jak się wydawało – wielkość 1000. Kaskom HJC i Airoha niewiele brakowało do zmieszczenia się w tej granicy. Pozostałe kaski także uzyskały porządne wartości.

Podczas uderzenia w brodę (które nie miało wpływu na ocenę) Shark i Held osiągnęły zaskakująco niskie wartości "g" i pokazały, że poprawa bezpieczeństwa to nie kit. Wszystkie testowane w laboratorium garnki wykonały robotę dobrze lub bardzo dobrze. Różnica punktowa od minimalnych 17 do maksymalnych 20 była niewielka, co oznaczało, że efektywność tłumienia siły uderzeń nie mogła zdecydować o miejscu w końcowej klasyfikacji. W tej sytuacji o wszystkim miał zadecydować test praktyczny.

Tutaj bardzo szybko stało się jasne, że cena odgrywa znaczącą rolę. W tańszych kaskach, takich jak Caberg i Held, trzeba za takie rozwiązanie dopłacić, mimo że wizjer już od początku jest przygotowany pod pinlocka. Kilka elementów wyposażenia, które jeszcze 10-15 lat temu były zastrzeżone dla droższych kasków, teraz stosuje się już powszechnie niezależnie od ostatecznej ceny kasku (np. wyjmowana do prania wyściółka). Podobnie jest z mechanizmami demontażu szyby.

Kiedyś było to kłopotliwe zadanie, dziś w większości garnków to bułka z masłem. Nawet w nieco skrytykowanym za to kasku Rocc 550 Full Carbon narzekanie jest spowodowane tym, że robi się to nieco trudniej, bo nie ma instrukcji obsługi. Niestety, w pewnych sprawach producenci kasków wciąż się nie popisują. Niektórzy odpowiedzialni za suwaki i przełączniki wentylacji powinni gotować się w diabelskim kotle, bo utrudniona obsługa i raczej słaba funkcjonalność zdarzają się zbyt często.

Wybieraj z najlepszych Jeśli przestudiujesz tabelę z ocenami końcowymi, na pewno zauważysz słabe i mocne strony poszczególnych modeli. W naszym teście kasków było jak w prawdziwym życiu: najlepiej wypadli ci, którzy nie mają poważnych słabości, czyli zbierali punkty we wszystkich kryteriach. Stąd zwycięstwo HJC RPHA ST, który kontynuuje świetną serię triumfów kasków HJC w testach oraz dowodzi, że największy na świecie producent kasków motocyklowych może być nie tylko tani, ale też dobry.

Największym zaskoczeniem był włoski Airoh, którego wcześniejsze kaski w testach lądowały zwykle w środku stawki. Airoh Movement jest o całą klasę lepszy. Oczywiście wybierzesz taki kask, jaki będziesz chciał. My chcemy ci tylko podpowiedzieć i zasugerować, które kaski wybijają się ponad przeciętność. Zawsze lepiej wybierać z najlepszych. 

Tagi: test | test kasków motocyklowych | kask | blenda

Oceń artykuł:

3.1

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij