Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.8

Kawasaki ER-6n i Kawasaki Versys – bójka krewniaków

Tańszy o 3490 zł i o 8 KM mocniejszy. Na pierwszy rzut oka Kawasaki ER-6n z porównania z Versysem – bliskim kuzynem – wychodzi zwycięsko. Czy na pewno?

Sytuacja win-win ma miejsce, gdy wszystkie strony dostały, co chciały. Być może właśnie to mieli zamiar osiągnąć spece z Kawasaki, gdy wkrótce po ER-6n rozpoczęli sprzedaż Versysa, napędzanego niemal identycznym silnikiem i wyposażonego w podobną ramę. Ku ich zdziwieniu ER-6n idzie jak świeże bułeczki, Versysowi zaś idzie jak po grudzie. Powodów tego stanu rzeczy może być kilka, np.: 1. projektanci przegięli z designem, 2. nabywcy są do bólu pragmatyczni (tańszy o 3490 zł ER-6n ma przy tym o 8 KM więcej).

ER-6n punktuje już przy wsiadaniu – umieszczona na wysokości 800 mm kanapa znajduje się 35 mm niżej niż w Versysie, ale także nie wymaga akrobatycznych wymachów nogą. Po odpaleniu silnik Versysa na biegu jałowym niechętnie wchodzi na obroty. W rześki poranek ER-6n kręci na jałowym biegu 1200-1500 obr/min, natomiast silnik Versysa przez pierwsze 120 sekund ma o co najmniej 1000 obr/min więcej. I tak będzie każdego ranka po chłodnej nocy.

Versys jest lepszy niemal we wszystkim: mniej na nim wieje, lepiej reaguje na zmiany obciążenia, zapina biegi, wysprzęgla, jedzie, świeci, więcej przewozi, mniej pali… Mimo to ER-6n sprzedaje się znacznie lepiej.


Szybka zmiana miejsc

Pierwsze metry odwracają kartę: jeździec na Versysie chwali miękką kanapę, kierownicę, która doskonale leży w dłoniach, i wyprostowaną pozycję. ER natomiast oferuje dziwnie wygiętą kierownicę, do której trzeba przywyknąć, i badziewną kanapę. Ale po przejechaniu paru kilometrów jeździec przyzwyczaja się do nieco bardziej spartańskiego ER-a i jego ergonomii.

Oba sprzęty mają to samo serducho – twina o pojemności 649 cm3. Jest to rzędowy silnik o dwóch cylindrach z przesunięciem czopów wału korbowego o 180°. Z czystym sumieniem można go uznać za inżynierski majstersztyk. Ma świetną charakterystykę we wszystkich zakresach obrotów, bardzo chętnie wchodzi na obroty, jest mocny i charakterny. Egzemplarz zamontowany w Versysie pracował minimalnie lepiej, ale różnica była tak niewielka, że

W Versysie zastosowano wygięty aluminiowy wahacz i widelec upside-down, w ER-zeznajdziemy natomiastkonwencjonalne rozwiązania.


Można ogłosić remis
Jednostki napędowe mają w obu sprzętach identyczne przełożenie, ale zupełnie inaczej je zestrojono. W Versysie poczyniono obniżono moc maksymalną na rzecz poprawienia maksymalnego momentu obrotowego na niższych i średnich obrotach. W tym celu zmodyfi kowano wałki rozrządu, zmieniono charakterystykę oraz krótką rurką połączono kolektory wydechowe. Hamownia wykazała, że Versys osiągnął 66 KM przy 8100 obr/min, ER zaś 74 KM przy 8100 obr/min i maksymalny moment obrotowy 68 Nm.

Większa moc ER-a w większości przypadków wychodzi mu na dobre, np. w próbie elastyczności i przyspieszenia na najwyższym biegu. Od zera do setki lżejszy o 6 kg ER wyprzedził Versysa o 0,2sekundy. Jeśli chodzi o elastyczność, oba motocykle zachowują się podobnie. Dopiero powyżej 140 km/h ER wygrywa. Przyspieszenie od 140 do 180 km/h na szóstce trwa 6,6 sekundy, podczas gdy Versys potrzebuje na to aż 10 sekund. W rzeczywistości przy wyprzedzaniu i tak zredukujesz bieg, jeśli będziesz chciał zrobić to szybko i sprawnie.

ER-6n  VERSYS
   
z Kokpit Versysa został zaprojektowany w sposób bardziej przejrzysty, ponadto łatwiej odczytać wskazania zegarów. Również w ciemnościach.
   
W przeciwieństwie do ER-a, kierownica Versysa jest osadzona w dość wysokim i bardzomasywnym uchwycie. Niemniej obie konstrukcje odznaczają się stabilnością.
   
Pasażer Versysa na dłuższych trasach będzie sobie chwalił wygodną, miękką kanapę. Uchwytyi w jednym, i w drugim przypadku są w porządku.


Zejdźmy na ziemię
Na pierwszych metrach po ruszeniu spod świateł Versys daje radę co najmniej tak dobrze jak ER. Jego silnik gwałtowniej i chętniej reaguje na gaz. Wykres mocy nie pokazuje tej bardzo przydatnej w codziennym użytkowaniu zalety. Natomiast jeśli chodzi o moment obrotowy – przy 2000 obr/min na tylne koło Versysa trafi a 50 Nm, wobec 38 Nm ER-a. W zakresie 3000-5000 obr/min Versys produkuje 5 Nm i 3 KM więcej niż ER.

Sytuacja zmienia się diametralnie na poziomie 6500 obr/min. Sposób zestrojenia silnika ER-a sprzyja wysokim obrotom. Twin Versysa wchodzi najwyżej na 10 000 obr/min, a w górnej ćwiartce zakresu wyraźnie wymięka. ER natomiastkręci 10 800 obr/min i o przeciążeniu nie ma mowy. To doskonała cecha, zważywszy na sportowy charakter motocykla.

Z tych zalet pełną garścią można czerpać jedynie na nawierzchni gładkiej jak stół albo na torze wyścigowym. Ale zejdźmy na ziemię. Przecież na co dzień jeździmy po zupełnie innych drogach. A na nich lepiej radzą sobie zawieszenia Versysa. Amortyzatory mają większy zakres regulacji, sprężyny większe skoki, reagują bardziej wrażliwie i lepiej współpracują z jeźdźcem. Jednak pasażer powoduje, że teleskopy szybciej osiągają kres swoich możliwości niż w ER-rze.


Charakterystyczne, ale czy ładne? Zarówno światła mijania, jak i drogowe są w Versysie lepszeniż w ER-ze. Obejmują większy obszar i jaśniej świecą.

Dobić wroga
Versys wygrywa przede wszystkim na gorszych trasach i lepiej nadaje się na wyprawy turystyczne oraz na długie odcinki pokonywane bez zmiany biegów. Na gładziutkiej szosie przewagę zyskuje ER-6n, radośnie wchodzący na wysokie obroty. Na zakrętach i przy hamowaniu ER zachowuje ogólnie wyższą stabilność, choć prowadzi się go odrobinę mniej precyzyjnie i nie tak przewidywalnie, jak Versysa. Z dość mocno stłumionym przednim zawiasem ER-a da się jeszcze żyć, choć niezdarny i dość toporny widelec potrafi ą wytrącić z równowagi byle jakie nierówności.

Teraz Versys rzuca na szalę kolejne zalety: owiewki lepiej chronią przed naporem powietrza, zużycie paliwa, wynoszące 4,5 l/ /100 km, jest o 0,3 litra niższe niż w ER-rze, zasięg w połączeniu z większą pojemnością baku nieporównanie większy. Znacznie wygodniej jedzie też pasażer.

Dalej: Versys jest motocyklem staranniej wykonanym. Zamiast badziewnego wahacza ze stali zastosowano tu wahacz aluminiowy, który wygląda na znacznie sensowniejszy. Także widelec upside-down Versysa wraz z mocowaniem kiery wypada lepiej i wizualnie, i technicznie. Podsumowując, Versys jest w tej parze motocyklem bez wątpienia lepiej wykonanym i bardziej uniwersalnym. A jednak w statystykach sprzedaży jest tak daleko, że ER go nie widzi. Np. w Niemczech jest 60 miejsc wyżej na liście motocykli rejestrowanych po raz pierwszy.

ER-6n
 VERSYS
   
Parę kilometrów na Versysie wystarczy, by cholewka buta podrapała osłonę. Wygląda to niezbyt ładnie i można uznać to za małą obsuwę konstruktorów.
   
Dlaczego Versys w wersji podstawowej jest droższy od ER-a? Między innymi dlatego, że zwykły stalowy wahacz zastąpiono bananowym wahaczem z aluminium.

Dlaczego ER?
Na pewno swoje robi cena. 29 990 zł za Versysa i 26 500 zł za ER-6n – to musi zabierać Versysowi część klienteli. Ale ER ma jeszcze coś, co można by nazwać przyjaznym charakterem. Otóż delikatniejszy ER wygląda na tle masywniejszego Versysa bardziej zachęcająco i sprawia wrażenie sprzęta łatwiejszego do opanowania. Ponadto daje złudzenie dosiadania sprzętu oryginalnego, a przynajmniej rzadko spotykanego.

Oprócz tego charakter ER został zdefiniowany bardziej precyzyjnie: mamy do czynienia z czystej krwi nakedem. Wielu na widok Versysa może mieć natomiast problemy z odpowiedzią na pytanie, do której szufladki włożyć ten motocykl.


Na wykresie nie da się pokazać tego, że Versys chętniej reaguje na gaz. Zgodnie z danymi producenta, napędzający Versysa twin dysponuje w średnim zakresie obrotów wyższym momentem obrotowym. Co miłe, zjawisko to występuje już nieco powyżej obrotów biegu jałowego.
Te drobne zalety odczują na co dzień przeciwnicy mieszania w skrzyni biegów, szczególnie gdy na tylnej kanapie zasiądzie pasażer. Aby zobrazować te reakcje, przeprowadzono dodatkowe pomiary z niższej prędkości pod górkę. Dzięki wyższemu momentowi obrotowemu Versys zostawia ER-a w tyle.

Twin-win
Zamiarem Kawasaki było zapewne uzyskanie sytuacji win-win. Zamiast tego mamy twin-win: nieważne, którego twina spod znaku Kawasaki kupi klient, ważne, żeby w ogóle kupił.


1.
Kawasaki Versys. Droższy i słabszy, ale pod wieloma względami lepszy, a przedewszystkim bardziej uniwersalny. Versys toprawdziwy multitalent.
2.
Kawasaki ER-6n. Dobra cena i mnóstwo radochy oraz kilka słabych punktów w sferze ergonomii, wykonania, zestrojenia zawieszeń i przydatności w codziennymużytkowaniu.


zobacz galerię

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij