Motocykl poleca:

Kawasaki GPZ 900 R Kawasaki Z 1000 SX – Każde pokolenie…

Poleć ten artykuł:

…odejdzie w cień, a nasze nie... – tak, za grupą KombII, mogą zaśpiewać twórcy GPZ-a 900 R. Sprawdziliśmy, ile z ducha tego sprzęta jest w nowym Z 1000 SX.

kawasaki-gpz-900-r-1984-z-1000-sx-2011-01.jpg Zobacz całą galerię

Rok 1984. Amerykański prezydent Ronald Reagan w czasie próby mikrofonu, żartując, mówi: „Za 5 minut rozpocznie się bombardowanie Rosji”. Był to czas zimnej wojny między ZSRR a USA, więc zamieszanie było jak szlag! Szczytem marzeń były wtedy Fiat 126p i komputer Commodore C64 lub Atari. A Kawasaki, dokładnie 10 lat po premierze Z 900, zaprezentowało GPZ-a 900 R, który otworzył nowy rozdział w dziejach motocyklizmu.

Kanciasta owiewka nawiązująca do starszego, chłodzonego powietrzem GPZ-a 1100 i 750 Turbo przypomina maskę Lorda Vadera z „Gwiezdnych wojen”. GPZ 900 był uzbrojony w cały dostępny wówczas hi-tech. Chłodzenie cieczą – po raz pierwszy w japońskim czterocylindrowym rzędowym silniku, do tego chłodnica oleju, cztery zawory na cylinder, sześciobiegowa skrzynia, łańcuch rozrządu po lewej stronie silnika. A jakby tego było mało, z 908 cm3 pojemności wyciśnięto 115 KM.


Top Gun
Kawasaki wywróciło motocyklową scenę do góry nogami. Prędkość maksymalna 240 km/h (bez pasażera i bagażu) wywindowała GPZ-a na czołowe miejscena liście najszybszych motocykli seryjnych. A przecież Volkswagen Golf GT z trudem dobijał wtedy do 180 km/h, Opel Kadett GSI zaś z równym mozołem łamał barierę 200 km/h. Nic zatem dziwnego, że GPZ-a zaprezentowano światu na torze Laguna Seca w sprintach na ćwierć mili. Zdjęcia burnoutów obiegły świat.

W jednej chwili odnosząca wielkie sukcesy Honda CB 900 F Bol d’Or z 1978 r. i wyprodukowana rok wcześniej Yamaha XJ 900 F straciły całą swoją ostrość i zostały zdegradowane do roli sportowych turystyków.

GPZ miał szczęście do dużego ekranu. Hollywood pomógł mu zostać kultowym sprzętem. A konkretnie nieśmiertelnym uczynił go Tom Cruise w „Top Gunie”. Skojarzenia z myśliwcami F14 były jak najbardziej na miejscu. Motocyklista w siodle GPZ-a po prostu stawał się królem. Nie trwało to długo, bo już rok później pojawiły się jeszcze ostrzejsze maszyny (patrz ramka na str. 52). Mimo to GPZ do tej pory uchodzi za wszechstronnego sportowca, któremu udało się połączyć osiągi z komfortem. Mało tego – pasażer nie czuje się tu obco.

Dziś, ponad ćwierć wieku po wyprodukowaniu pierwszego egzemplarza, postanowiliśmy sprawdzić, ile ducha GPZ-a 900 R z przełomu 1986 i 1987 roku pozostało w seryjnym streetfighterze w owiewkach, czyli w zecie 1000 SX. To uzmysłowi nam, jak wiele się zmieniło.

Kawasaki GPZ 900 R ma w sobie to coś, co sportowym wyjadaczom pozwala się czuć, jakbymieli ostrogi. 
   
W kokpicie dominuje obrotomierz ze zintegrowanym woltomierzem.  Mówią wieki – 16-calowe koło, 1-tłoczkowe
zaciski i system anti-dive.
Aluminiowy wahacz z mimośrodamima w Kawasaki długą tradycję.


Zet is not dead!
Już kształt owiewek i design dowodzą, że czas nie stoi w miejscu. Zet, podobnie jak GPZ, ma kanciaste owiewki, jednak wygląda zdecydowanie agresywniej. Do tego dochodzi silnik o pojemności 1043 cm3 i mocy 138 KM. Skonstruowano go specjalnie dla nakeda, dlatego postarano się o liniowy przebieg mocy oraz mocny dolny i środkowy zakres obrotów. Ale nie zapomniano o tym, że największą radość daje wyczuwalny kop – tutaj po przekroczeniu 7000 obr/min prostują się ręce w łokciach.

Kolejne kolosalne różnice ujawniają się po zajęciu miejsca w siodle. GPZ 900 R sprawia wrażenie bardziej filigranowego, dłuższego i węższego. Żeby dosięgnąć mocno wygiętych końcówek krótkiej kierownicy, trzeba się wyciągnąć nad długim zbiornikiem paliwa. Natomiast zet sprawia wrażenie krótszego, ale bardziej przypakowanego. Biker siedzi zdecydowanie bliżej przedniego koła. Za to pozycja jest bardziej wyprostowana. Super, nawet mimo że na SX-ie siedzi się zaledwie 7 cm bliżej główki ramy.

Każde odpalenie motocykla na zimno powie więcej niż tysiąc słów. Nowa maszyna jest dzieckiem ery elektroniki. Naciskasz guzik i tyle. Resztą zajmuje się komputer sterujący wtryskiem. Z GPZ-em nie jest tak łatwo – silnik lubi pokaprysić: albo ma za wysokie wolne obroty, albo prycha z wydechów, nie łapie obrotów i gaśnie. Nawet na ciepło.

Tagi: Kawasaki | GPZ 900 R | Z 1000 SX

Oceń artykuł:

3.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij