Motocykl poleca:

Kawasaki KLX 250 2009

Poleć ten artykuł:

Sukces sportowej Kawy 250 R Ninja sprawił, że zieloni przyłożyli się do długo zaniedbywanej klasy ćwierćlitrowej. Oto KLX 250.

Zobacz całą galerię

Światowy kryzys gospodarczy, którego jednym z efektów był wzrost cen paliw, sprawił, że ludzie zaczęli przychylniejszym okiem spoglądać na motocykle o niższych pojemnościach. Stąd popularność ćwierćlitrówek: supermoto WR 250 X i enduro WR 250 R ze stajni Yamahy oraz kieszonkowego supersporta Kawasaki – Ninji 250 R. Powodów do poważniejszego traktowania „250” jest więcej: wygląd poważnych, „dorosłych” motocykli, umiarkowane ceny oraz niskie zużycie paliwa. Właśnie na tym polegać ma siła rażenia Kawasaki KLX 250.

Nie jest to całkowicie nowa konstrukcja: rama grzbietowa ze stalowych rur o kwadratowym profi lu przekroju oraz silnik DOHC z elektrycznym rozrusznikiem pochodzą z poprzedniego KLX-a 250, którego produkcję zakończono w 1996 roku.

Dzisiejszy KLX 250 ma aluminiowy wahacz, widelec upside-down, wydech ze stali nierdzewnej, nowoczesną stylistykę i – dzięki wtryskowi paliwa – emisję spalin zgodną z wymaganiami normy Euro 3. 19 900 zł za to małe enduro nie wypali w kieszeni dziury (dla porównania – Yamaha WR 250 R: 28 900 zł).


   
Jest parę powodów, aby chwalić KLX-a 250. Np. dysponuje on znakomitym przednim heblem (1) oraz wydechem ze stali nierdzewnej (2). Chciałoby się, aby silnik (3) miał choć odrobinę więcej mocy.


Ta maszynka gra zgodnie z zasadami obowiązującymi w lidze ćwierćlitrowców, a to oznacza, że aby dać czadu, trzeba kręcić silnik w okolicach 7000 obr/min. Dopiero wtedy KLX 250 pokazuje pazury. Zabawę kończy odcięcie zapłonu przy 10 200 obr/min. Jednocylindrowa jednostka napędowa generuje moc 23 KM, która pozwala w 17,6 s przyspieszyć od zera do 100 km/h, i oferuje prędkość maksymalną 105 km/h. Dla porównania, 32-konna Yamaha WR 250 R setkę osiąga w 7,2 s (czyli w czasie o ponad połowę krótszym), a jej maksymalna prędkość to 141 km/h.

Osiągi KLX-a 250 nie rzucają na glebę, niemniej trzeba przyznać, że większości rozwiązań trudno cokolwiek zarzucić: skrojona pod wymogi off-roadu ergonomia wymusza aktywną pozycję jeźdźca i sprzyja poręczności maszyny, przedni hebel ochoczo bierze się do roboty, zawieszenia zapewniają pełen komfort, przy tym amortyzator ma wystarczający zapas, aby podczas wypadu w teren nie dobijał.

Na koniec bardzo ważna sprawa: zużycie paliwa na szosie wynosi zaledwie 3,4 litra na 100 km, a to w dobie kryzysu rzecz nie do pogardzenia.

Tagi: test | Kawasaki | KLX 250

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij