Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
2.8

Kawasaki Ninja 300 vs KTM RC 390: Mały może więcej

Kawasaki Ninja 300 ma już swoich fanów. Teraz przybyła mu konkurencja – KTM RC 390. Oba sprzęty ważą niewiele, co w połączeniu z przyzwoitą mocą obiecuje nie tylko początkującym mnóstwo radości z jazdy. 

Dowodem na to jest chociażby fakt, że w Niemczech właśnie zakończył się, a w Anglii niedługo wystartuje Puchar KTM-a RC 390. Popularność małych ścigaczy wprawdzie powoli, ale stale rośnie. Pewnie dlatego Kawasaki Ninja 300 do tej pory znajdował nabywcę dwa razy częściej niż ZX-10R i ZX-6R.

Czym mogą się pochwalić mniejsze ścigacze? Na pewno zachowaniem godnym dojrzałych sportowców. Ninja 300 to taka mniejsza ZX-szóstka. Kanciasty KTM z pomarańczową ramą kratownicową przynajmniej wizualnie wzoruje się na RC8. Kolejną kartą przetargową jest to, że obu sprzętów mogą dosiadać posiadacze prawa jazdy kategorii A2.

Kawę napędza chętnie wkręcający się na obroty twin, który maksymalną moc 39 KM rozwija przy 11 000 obr/ min. KTM wysyła do boju maszynę, która ma o jeden cylinder mniej, ale za to o 77 cm3 i o 5 KM więcej. Jej singiel, tak jak w Duke’u, rozwija moc 44 KM przy 9500 obr/min.

Dwa gary Kawy od samego początku chcą zdobyć twoją przychylność wyśmienitą kulturą pracy. Poniżej 5000 obr/min Ninja nie zwija asfaltu, ale – przyjemnie mrucząc – spokojnie przyspiesza, przy czym już od 2000 obr/min pracuje bez najmniejszych zakłóceń i elegancko reaguje na gaz. Gdy wskazówka analogowego obrotomierza przekroczy piątkę, budzi się mały demon i do pięciocyfrowego zakresu silnik kręci żwawo i bez najmniejszej skargi, a w najwyższym zakresie jego niski gang wpada w szczeniacko bezczelną, sportową nutę. Przy 11 000 obr/min oddaje do dyspozycji pełne 40 KM. Ten twin kocha wysokie obroty, ale dzięki wysokiej kulturze pracy i szerokiemu zakresowi użytecznemu potrafi także sunąć z pełną swobodą, mrucząc przy tym przyjemnie.

Najmniejszy Ninja wyglądem wzoruje się na większych sportowych krewniakach z własnego podwórka.
Wysoko zamontowane połówki kierownicy zapewniają przyjemnie wyprostowaną pozycję. Prosty 2-tłoczkowy zacisk pływający na przednim kole nieźle wykonuje swoją robotę.
   

Jeden gar kopie
Dosiadając Kawy, musisz ją ostro spinać ostrogami, by dotrzymać kroku KTM-owi. Jego jednocylindrowiec już podczas ruszania ma całkiem solidnego kopa, a i potem jest dobrze. KTM reaguje na gaz trochę twardziej. Jeden gar jest krzepkim towarzyszem podczas jazdy, obroty powinieneś jednak trzymać powyżej 3000/min, w przeciwnym razie szarpanie łańcuchem masz gwarantowane. W okolicach 5000 obr/ min wibracje słabną, ale równocześnie z silnika uchodzi trochę życia. Jakby jednak nie patrzeć, singiel KTM-a niemal przez cały zakres obrotowy dostarcza więcej mocy niż twin Kawasaki. Energia, z jaką wchodzi na wysokie obroty, osiąga apogeum przy 9000 obr/min; wtedy maszynę ciągnie 46 szalonych kucy.

Fakt, że Kawasaki mocno musi się naprężać, by nie pozwolić odjechać KTM-owi, jest konsekwencją nie tylko różnicy w charakterystykach silników. KTM jest tak poręczny, że oczy chcą ze zdumienia oprzeć się o wizjer. Geometria podwozia austriackiego sprzęta jest znacznie bardziej racingowa. Pomarańczowi ustawili główkę ramy bardziej pionowo (66,5°), dobrali krótki rozstaw osi (1340 mm) i bardzo krótkie wyprzedzenie (88 mm). Inżynierowie zielonych podeszli do tematu nie tak radykalnie: główka ramy ma kąt 63°, wartość wyprzedzenia ustalono na poziomie 93 mm, a rozstaw osi wynosi 1405 mm, czyli jest aż o 6,5 cm większy niż w KTM-ie.

Na wściekłej pomarańczy siedzisz głębiej i bardziej pochylony. Do tego w okolicy kolan jest wyraźnie węższa. Odpowiednio do tej pozycji RC 390 wchodzi w zakręty: z pasją, precyzyjnie, jest wręcz spragniony głębokich złożeń. Poręczność Kawy ma więcej spokoju, chętniej wybacza błędy, ale jest pozbawiona ostrości.

3,2 litra + 1/10
Wróćmy do wymiatania po winklach. Zbyt mocne tłumienie odbicia w Kawasaki zakłóca na wyjściu z zakrętu tor jazdy, podczas gdy RC 390 precyzyjnie wystrzeliwuje z winkli. Komfort, jaki oferuje amortyzator Kawy – mimo że mocowany za pomocą systemu dźwigni – jest skromny. Za to widelec teleskopowy reaguje precyzyjnie i jest dostatecznie sztywno zestrojony. Widelec upside-down KTM-a nie jest aż tak wrażliwy, niemniej dysponuje odpowiednią sztywnością. Bezpośrednio mocowany amortyzator w RC 390, o skoku wynoszącym aż 150 mm, tłumi wyjątkowo miękko, co jednak nie powoduje niestabilności, nerwowości czy walenia się w zakręt. Kapcie Metzeler Sportec Interact M5 są niezwykle pomocne podczas śmigania po winklach. Pod względem feedbacku i przyczepności oferują zwłaszcza na mokrej nawierzchni większe rezerwy niż kapcie IRC Road Winner, jakie ma Ninja 300.

Na sytuacje podbramkowe oba sprzęty mają ABS. Radialnie mocowany zacisk przedniego koła w RC 390 ostro wgryza się w tarczę, pozwalając się przy tym dobrze dozować. Nie wolno jednak zapomnieć, że do ostrego heblowania wymaga mocnej ręki. Ninja ma dość duży jałowy skok klamki hamulca, co prawie uniemożliwia hamowanie dwoma palcami. Jeśli jednak dasz sobie z nim radę, dwutłoczkowy zacisk pływający zaciska się na tarczy z zadowalającą skutecznością. Ze 100 km/h Kawasaki zatrzymuje się po 42 m. To wynik o 2 m lepszy od KTM-a, i to mimo mniej precyzyjnie pracującego ABS-u. System zapobiegający blokowaniu się kół w pomarańczowej maszynie pracuje lepiej, ale przy gwałtownym wciśnięciu klamki szybciej staje się niespokojny i sprawia, że na ostatnich metrach przednie koło zaczyna tańczyć. To druga strona sportowego charakteru bike’a.

Dłuższe i bardziej obciążone z tyłu Kawasaki pozostaje natomiast bardzo stabilne, a dzięki sprzęgłu antyhoppingowemu nie zaburza obranego toru jazdy. KTM przypomina o wizycie na stacji benzynowej. Pod względem zapotrzebowania na paliwo panuje mniej więcej równowaga. Przy spokojnym stylu jazdy KTM łyka 3,2 l/100 km, Ninja o 1/10 litra więcej.

Dzięki pomarańczowej ramie kratownicowej i kanciastemu designowi nie pomylisz tego KTM-a z żadnym innym sprzętem.
Połówki kierownicy są montowane bezpośrednio w górnej półce. W razie upadku będą wydatki. Akumulator za główką ramy dociąża przednie koło. Wpływa to na pojemność zbiornika paliwa.
   

Podczas ostrzejszego wymiatania: KTM 4,7 l/100 km, Kawa aż 5,3 litra. Oba motocykle uzupełniają paliwo, jest więc trochę czasu, by przyjrzeć im się bliżej. Kawasaki zdaje się brać od starszego rodzeństwa to, co najlepsze. KTM natomiast sprawia wrażenie bezczelnego i zadziornego, niekonwencjonalnego, i to nie tylko z powodu kanciastego designu. Kratownicowa rama, widelec upside-down, radialne zaciski hamulcowe, nisko poprowadzony wydech i odlany z aluminium wahacz z pięknymi napinaczami łańcucha, wyglądem przypominający mur pruski – to robi wrażenie.

Być Casanovą
Kawasaki natomiast, z widelcem teleskopowym i stalowym wahaczem, wygląda stosunkowo prosto, skromnie, niemniej nowocześnie. Kokpit z analogowym obrotomierzem również, mimo że nie poraża natłokiem informacji. Nie ma w nim np. wskaźnika temperatury, próżno szukać takich rzeczy, jak komputer pokładowy czy shiftlight, jak to jest w KTM-ie. Chociaż czytelność jego obrotomierza LCD nie zwala z nóg. Sprytny szczegół w KTMie: zadupek to nie plastik, ale wykonane z twardej pianki miejsce dla plecaczka.

Zbiornik paliwa KTM-a mieści zaledwie 10 litrów, co zapewnia pokonanie aż około 313 km. Kawa natomiast może pochwalić się zbiornikiem niemal jak z maszyny turystycznej: wchodzi do niego 17 litrów wachy, na których przejedziesz, bagatela, 515 km. Do tego oferuje lepsze światła i lepszy obraz w lusterkach. Ogólnie biorąc, zieloni mocniej niż pomarańczowi zerkają w kierunku bikerów codziennie użytkujących sprzęty, natomiast KTM jest lepiej przystosowany do roli żywiołowego awanturnika i Casanovy.

1. KTM RC 390
Lepsze podwozie, mocny, dynamiczny i oszczędny silnik, wiele fajnych detali. Do tego na tym samym poziomie cenowym, co Kawasaki. To na tyle dużo, by uznać, że KTM zasłużył na zwycięstwo.

2. Kawasaki Ninja 300
Żywiołowy silnik o dużej kulturze pracy, dobra poręczność, wyluzowana pozycja jeźdźca, olbrzymi zasięg – takie są atuty Kawasaki. Zaszkodziły mu amortyzator i gorsza elastyczność.

 

Dane techniczne Kawasaki Ninja 300 KTM RC 390
SILNIK
Budowa dwucylindrowy, czterosuwowy, rzędowy jednocylindrowy, chłodzony
cieczą, OHC, cztery zawory na
cylinder, skrzynia 5-biegowa
Wtrysk, średnica gardzieli 2 x 32 mm wtrysk
Sprzęgło wielotarczowe, mokre, z antyhoppingiem  
Śr. cylindra x skok tłoka 62 x 49 mm 100 x 84 mm
Pojemność skokowa 296 cm3 660 cm3
Stopień sprężania 10,6:1 10:1
Moc maksymalna 39 KM (29 kW) przy 11 000 obr/min 48 KM (35 kW) przy 6000 obr/min
Maks. moment obrotowy 27 Nm przy 10 000 obr/min 58 Nm przy 5500 obr/min
PODWOZIE
Rama grzbietowa ze stali kołyskowa z rur stalowych,
aluminiowy wahacz
z centralnym amortyzatorem
Widelec / średnica goleni teleskopowy / 37 mm 43 mm
Śr. tarcz hamulcowych p/t 290/220 mm przód: dwie tarcze o średnicy
298 mm, tył: jedna tarcza
o średnicy 245 mm
Systemy wspomagające ABS ABS
Rozmiary felg 2,75 x 17 / 4,00 x 17 3,00 x 17 / 4,00 x 17
Rozmiary opon p/t 110/70 ZR 17 / 140/70 ZR 17 110/70 ZR 17 / 150/60 ZR 17
Opony w teście IRC Road Winner RX 01 Metzeler Sportec M5 Interact
WYMIARY I MASY
Rozstaw osi 1405 mm 1340 mm
Kąt główki ramy 63° 66,5°
Wyprzedzenie 93 mm 88 mm
Skoki zawieszeń p/t 120/130 mm 125/150 mm
Wysokość kanapy 770 mm 820 mm
Masa z paliwem 177 kg 164 kg
Ładowność 177 kg 171 kg
Poj. zbiornika paliwa/rezerwa 17,7/– l 10/1,5 l
Przeglądy co 6000 km 5000 km
CENA 23 990 zł 20 500 zł
WYNIKI POMIARÓW
Prędkość maksymalna 170 km/h 172 km/h
Przyspieszenia    
0-100 km/h 6,1 s 5,5 s
0-140 km/h 13,8 s 11,4 s
Elastyczność    
60-100 km/h 7,7 s 7,3 s
100-140 km/h 9,7 s 7,4 s
Średnie zużycie paliwa 3,3 l/100 km 3,2 l/100 km
Teoretyczny zasięg 515 km 313 km

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij