Motocykl poleca:

Kawasaki Z 800 i Yamaha FZ8: Całkiem naga prawda

Poleć ten artykuł:

Wydaje się, ze motocyklowa klasa średnia postanowiła nie przyjąć do wiadomości, iż jest coś takiego, jak światowy kryzys gospodarczy. Najlepszym dowodem jest Kawasaki Z 800. Czy nowy oznacza lepszy? Jest tylko jeden sposób, aby się o tym przekonać: pojedynek z Yamaha FZ8.  

Porównanie Kawasaki Z 800 i Yamaha FZ8 Zobacz całą galerię

Nakedowa klasa średnia ciągle rośnie w siłę. Choć Yamaha dołączyła do tej grupy jako ostatnia, FZ8 był pierwsza maszyna klasy średniej, która – zastąpiwszy FZ6 – przekroczyła barierę pojemności 800 cm3. Było to w 2011 roku. O możliwości rozwiercania silnika przypomniano sobie również w Kawasaki. W ten sposób z supersporta ZX-6R zrobiono 636. Ostatnim efektem rozwiercania jest Kawasaki Z 800 – następca zeta 750. Tak wiec, przynajmniej pod względem pojemności, obie maszyny są na tym samym poziomie. Nie ustępują też sobie, jeśli chodzi o moc, chociaż – w każdym razie na papierze – 110-konne Kawasaki ma nad 106-konna Yamaha lekka przewagę.

Jeśli chodzi o gang silnika, lepiej wypada Kawasaki. Trudno powiedzieć, jak robią to spece z Akashi, ale ten mruczący, lekko rozdrażniony warkot brzmi ekscytująco i budzi szacunek. Na tym tle to, co dobiega z komina Yamahy, jest ledwie nieśmiałym pyrkotem.

Dość trzepania ozorem
Już gdy zajmuje miejsce w siodle czuje, ze podejście do tematu sportowego latania po winklach jest w tych sprzętach zupełnie odmienne. Yamaha jest dla jeźdźca bardziej przyjazna. Siedzi on względnie prosto i swobodnie trzyma ładnie wygięta kierownice. Jedynie rozłożysta rama grzbietowa wymusza mocne rozstawienie kolan (tak jak w FZ1). Ponieważ wersja na sezon 2013, dysponująca zmodernizowanymi zawieszeniami, ma zagościć w salonach dopiero wiosna, na razie mam do dyspozycji rocznik 2012.

Kawa Z 800 i Yamaha FZ8 – mimo pewnych podobieństw – to dwa zupełnie inne sprzęty: pierwszy jest bardziej hardkorowy, drugi – user friendly.

Siodło Kawasaki ma znacznie bardziej sportowy charakter. Siedzę wyżej, tułów mam lekko pochylony, zbiornik paliwa miedzy kolanami jest zwężony, za to blisko brzucha mocno się rozszerza. Płaska, szeroka kierownica i lekko wznosząca się kanapa upodabnia pozycje na Z 800 do streetfightera.

Jest ranek. Na spinanie maszyn ostrogami jeszcze za wcześnie. Po nocnych przymrozkach asfalt nie zdążył się nagrzać. To ważne dla kapci zeta 800 – Dunlopów D 214 – które do precyzji prowadzenia potrzebują temperatury. Dlatego zaczynamy od niespiesznej przejażdżki. Bridgestone’y BT 021, w które obuto Yamahę, są pod względem temperatury mniej wymagające.

Fantazyjne wygięcie zapewnia właściwa długość kolektorów wydechowych Średnica tarcz typu wave wzrosła o 10 mm – do 310 mm. Konwencjonalne zaciski dobrze wykonują swoją robotę Kształt końcówki wydechu może niektórym przypominać Aprilię RSV4.

 

Siedzę na FZ8 w zrelaksowanej pozycji, bez trudu panując nad maszyna. Spacerowe tempo sprzyja bezstresowej obsłudze motocykla. Yamaha prowadzi się z pazurem, lecz nie nerwowo. Zawieszenia może i nie należą do mistrzów naturalnej poręczności, z drugiej jednak strony nie narzucają zbędnego pośpiechu. Podobać się mogą równomierne, neutralne reakcje na ruchy kierownica. Czterocylindrowy silnik miarowo mruczy – czegóż chcieć więcej, żeby bez stresu rozpocząć dzień? Tym bardziej ze zawieszenia elegancko wyłapują różne drobne nierówności nawierzchni.

Więcej seksu
O tym, ze Kawasaki jest ostrzejsza maszyna, świadczy choćby wygląd. Sprzęt pokazuje przewagę już przy umiarkowanych prędkościach i nie jest to skutek wyłącznie aktywniejszej, bardziej pochylonej pozycji. Zawieszenia Kawy zestrojono sztywniej niż w FZ8, A jej silnik jakby prosił o sypniecie z prawej garści.

OK, temperatura otoczenia zrobiła się bardziej ludzka, opony się zagrzały. Już podczas spokojnej przejażdżki Kawasaki pokazuje, ze dysponuje sporą mocą od dolnego zakresu obrotów, na winklach zaś jest w swoim żywiole Przy obrotach rzędu 2000 obr/min porządnie spina mięśnie i z werwa wychodzi z zakrętu. Dobra dostępność mocy występuje zresztą w całym zakresie obrotów. Można więc kręcić na full, jednak nie jest to wcale konieczne, by cieszyć się jazda.

Inaczej jest w przypadku Yamahy. Jej serducho ma pojemność 779 cm i mimo wyraźnie dłuższego skoku tłoków wręcz błaga o więcej obrotów. Sensowna moc rozwija dopiero powyżej 3000 obr/ min, a po przekroczeniu 6000 obr/min zaczyna się zabawa, która trwa aż do odcięcia.

Tagi: testy porównawcze | porównanie | Kawasaki Z 800 | Yamaha FZ8

Oceń artykuł:

2.3

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij