Motocykl poleca:

Klasa średnia - szóstka do rock'n'rolla

Poleć ten artykuł:

Bywa, że jazda na motocyklu uzależnia jak dragi. By tak się stało, wcale nie trzeba tabunów koni czy ponadlitrowego silnika. Premiera Yamahy FZ8 spowodowała, że klasa średnia prezentuje się ciekawiej niż kiedykolwiek.


Gdzieś między wysokoobrotowymi sześćsetkami a potężnymi litrówkami jest miejsce dla motocykli, które można nazwać maszynami złotego środka. Ich motto byłoby takie: „Więcej i tak nie ma sensu”. W tym światku namieszała ostatnio Yamaha FZ8. W pierwszym teście stanęła naprzeciw Yamahy FZ1 (patrz: MOTOCYKL 10/2010 str. 58 lub link). Teraz w wersji bez owiewki staje do konfrontacji z rywalami o podobnej pojemności.


Zero obaw
W FZ8 do wszystkiego można bez trudu dosięgnąć. Czterocylindrowy silnik pracuje przyjemnie miękko, tak że nawet początkujący biker po chwili zaczyna wierzyć we własne siły. Maszyna świetnie reaguje na gaz, sprzęgło chodzi leciutko, a kierowanie jest bajecznie łatwe. Beztroska, która ogarnia jeźdźca od pierwszych metrów, umożliwia całkowitą koncentrację na przyjemności z jazdy. A tej nie zabraknie, bo FZ8 fantastycznie pokonuje winkle. Idealne trzymanie się toru jazdy to dla niego normalka.

Jeśli chodzi o napęd, przyjemność zakłóca niewielki spadek mocy w okolicach 5000 obr/min. Dodanie w tym momencie gazu nie oznacza nagrody w postaci miłego sercu przyspieszenia, lecz następuje parę chwil namysłu. Cóż, trzeba zredukować. Na szczęście zmiany biegów idą jak po maśle. Prawdziwy fun zaczyna się dopiero powyżej 6000 obr/min.

O zawieszeniach można powiedzieć tyle, że oprócz regulacji napięcia wstępnego tylnej sprężyny nie mają innej. Ogólnie są bardzo komfortowo zestrojone. Zarówno przód, jak i tył reagują czule, zapewniając jeźdźcowi dobre czucie maszyny. Na względnie gładkich nawierzchniach i bez pasażera FZ8 sprawdza się doskonale. Jednak gdy biker przegnie, miękko zestrojone zawiasy przywołują go do porządku. Pasażer na tylnej kanapie oznacza problem dla tylnego amorka. Oprócz tego podnóżki dość wcześnie zaczynają przycierać o asfalt.

Hamulce nie zawodzą, ABS z wyczuciem wkracza do akcji, a heble działają w sam raz – ani zbyt tępo, ani zbyt agresywnie, dozowalność także jest przyzwoita. Ogólnie mówiąc, Yamaha FZ8 to świetny motocykl, który może nie obawiać się konkurencji.

 

Aprilia SL 750 Shiver - Charakterystyczna sylwetka i świetnie rozwiązane detale – to plusy. Minus – włoski dwucylindrowiec zmaga się jeszczez drobnymi niedociągnięciami.
     
Dominuje zegar obrotomierza, obok duży, czytelny wyświetlacz. Półka widelca oraz mocowanie kierownicy zachwycają i technicznie, i wizualnie. Uczta dla oka
i ucha: wykonaneze stali nierdzewnej
tłumikidają naprawdę
piękny gang.


Teraz Aprilia Shiver
Pierwsze wrażenie: włoska maszyna nie jest tak przyjazna, jak Yamaha. Siedzi się na niej ciut za wysoko. Już pierwsze pochylenia w winklach obnażają słabość Shivera. Powiedzmy całkiem otwarcie: motocykl jest jak wańka-wstańka. Nie składa się tak lekko, jak Yamaha, i cały czas staje do pionu. Ewentualne korekty kursu jazdy sprawiają więcej problemu niż w FZ-ósemce. Przyczyn tego należy upatrywać raczej w geometrii podwozia niż w oponach Pirelli Corsa III. Wkurza też rolgaz ride-by-wire (elektroniczne sterowanie przepustnicami). Firma musi nad nim jeszcze popracować.

Chłodzony cieczą silnik, jak na dwucylindrowca, pracuje całkiem miękko, jednak jego reakcje na gaz są nieco opóźnione. Wykres mocy z hamowni ma niemal idealny przebieg, natomiast jazda wykazuje braki: spod świateł Aprilia startuje ostro, zaraz potem ciągnie jak należy, by po chwili wpaść w dołek.

 Porównania Aprilia SL 750 Shiver, BMW F 800 R, Ducati Monster 796, Kawasaki Z 750, Triumph Street Triple R, Yamaha FZ8 2010Aprilia dowodzi, jak bardzo teoria może odbiegać od praktyki. Wykres pozwala zakładać, że silnik Shivera liniowo oddaje moc. Rzeczywistość wygląda inaczej.
Tak samo złudne są widniejące na wykresie dołki mocy beemki. Moment obrotowy spada dwa razy: o 6 i o 4 Nm, ale w czasie jazdy jest to prawie niewyczuwalne. Doskonale wyczuwalny jest wzrost mocy FZ8 powyżej 8500 obr/min. W tym przypadku dane z wykresu całkowicie pokrywają się z wrażeniami z jazdy.
Mimo niezapowiadającego rewelacji przebiegu wykresu mocy, Triumph stawia do kąta całą konkurencję. Decydujące znaczenie mają bezpośrednia reakcja na ruchy rollgazem, niska masa i doskonałe przełożenie ogólne.
 


Trochę dobrze, trochę źle
Dwa gary w układzie V, ustawione pod kątem 90°, generują maksymalnie 86 KM przy 9300 obr/min. Sprzęt dysponuje trzema trybami pracy silnika: na deszcz, sportowym i turystycznym. Ten pierwszy odrobinę zmniejsza moc maksymalną, co ułatwia zapanowanie nad motocyklem w trudnych warunkach, w trybie Sport silnik chętnie reaguje na gaz, natomiast w trybie turystycznym pracuje wprawdzie delikatniej, ale brakuje mu harmonii.

W zawieszeniach mało wrażliwemu widelcowi towarzyszy miękko zestrojony amorek. To zestawienie dość dokładnie informuje jeźdźca, co dzieje się na styku koła z nawierzchnią. Jednak dwie osoby w siodle to dla Aprilii, podobnie jak dla Yamahy, za dużo szczęścia. Hamulcom Shivera należy się pochwała za precyzyjne dozowanie i skuteczność. ABS wkracza do akcji wyraźnie za późno, tak więc biker musi liczyć się z możliwością stoppie. Bardzo porządne wykonanie i nowoczesny, atrakcyjny design stanowią z pewnością atuty Shivera, koniecznie jednak należy poprawić reakcje na gaz i popracować nad ABS-em.

Tagi: Aprilia | SL 750 Shiver | BMW | F 800 R | Ducati | Monster 796 | Kawasaki | Z 750 | Triumph | Speed Triple R | Yamaha | FZ8

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij