Motocykl poleca:

Kymco MXU 500i IRS DX 2012 - radość dla dwojga

Poleć ten artykuł:

DX w nazwie oznacza dwumiejscową kanapę, wypasione alusy i wyciągarkę. Wygląda to szpanersko, a także pozwala zabrać lepszą połowę na wyprawę.
Zobacz całą galerię

Można odnieść wrażenie, że Tajwańczycy z Kymco są tak zarobieni, że po prostu nie mają czasu na nudę. I dobrze, bo dzięki temu trafi ł do nas dwuosobowy MXU 500 IRS DX. Zbudowano go na bazie zwykłej „500”. 

Jednak skośnoocy nie byliby sobą, gdyby choć trochę nie poszli pod prąd. Wbrew obowiązującym trendom nie powiększyli nadwozia, a jedynie przedłużyli kanapę, dołożyli podwyższaną nakładkę (której demontaż za pomocą linki jest bajecznie łatwy), porządne i wygodne oparcie, uchwyty do trzymania oraz dodatkowe podłogi dla stóp. Nie ma się co oszukiwać – dwuosobowa załoga nie będzie narzekać na nadmiar przestrzeni, ale to może być dobry pretekst do poprzytulania się.
   
Dostęp do filtra powietrza, zgodnie z oczekiwaniami, jest banalnie łatwy.   Wokół wyświetlacza LCD umieszczono 5 kontrolek (silnika, ładowania, temperatury cieczy, świateł drogowych i kierunkowskazów). Jak to w Kymco, przyciski działają dość opornie.
   
 Bryzgoszczelny schowek w prawym nadkolu zmieści gogle lub zapasowe rękawiczki. Symetrycznie do puszki wydechu umieszczono plastikową tubę. W jej wnętrzu można wygospodarować miejsce 

Quad wygląda naprawdę kozacko. Jego bryła, dzięki ostrym liniom i ładnie wkomponowanym światłom oraz kierunkom, sprawia wrażenie agresora. Podkreślają to 25-calowe lakierowane na czarno alusy. Obleczono je w kapcie Maxxisa, które dają po oczach białymi napisami Big Horn. Do tego wyciągarka i podwójna kanapa, którą powinny pochwalić miłośniczki mocniejszych wrażeń.

Kilka kół ratunkowych
Jednak zejdźmy na ziemię. Serduchem DX-a jest znany z MXU 500 IRS zasilany wtryskiem singiel o pojemności 498,5 cm3 (patrz: MOTOCYKL 1/2012). Moc 35,5 KM nie rzuca na kolana, jeśli zestawić ją z wynoszącą 371 kg masą (w stanie gotowym do jazdy). Niemniej, jeśli nie planujesz startów w zawodach, to w zupełności wystarczy. Tym bardziej że silnik odpala bez protestów już po krótkim kręceniu rozrusznikiem. Wtrysk paliwa sprawił, że pozostał tylko guzik rozrusznika – szarpanka odeszła w zapomnienie. A do tego przy 5500 obr/ /min silnik rozwija 39 Nm momentu obrotowego.

W razie gdybyś ugrzązł gdzieś w samym środku niczego, masz do dyspozycji kilka kół ratunkowych. Po pierwsze: napęd na obie osie oraz przełożenie terenowe, po drugie: blokadę przedniego mechanizmu różnicowego, po trzecie: wyciągarkę. Nie jest ona produktem z najwyższej półki (niemarkowa z Chin), niemniej dla amatora, który się utopił na przeprawie, będzie to jak dar niebios. Przy okazji zarobisz +20 do charyzmy, jeśli uratujesz kumpli, którzy wkleili się na dobre.

W pogoni po poligonie
Poligon drawski jest piaszczysto- -błotny i ma dość zróżnicowane ukształtowanie terenu, ale nie ma w nim szans na długie, strome podjazdy. Opony Maxxis Big Horn były tu strzałem w dziesiątkę, tzn. z całą pewnością miały pozytywny wpływ na prowadzenie Kymco. One i niezależne tylne zawieszenie sprawiły, że quad szedł jak po sznurku. Jedyną sprawą, która potrafi ła na chwilę zepsuć dobre samopoczucie, było dość nerwowe zachowanie przy wyższych prędkościach, szczególnie gdy szlak był usiany szybko po sobie następującymi poprzecznymi nierównościami.

Na szczęście trudno wyczerpać rezerwy tłumienia zawieszeń. Nie było mowy o dobijaniu nawet przy lądowaniach po skokach. Chodzi tu bardziej o zwiększenie tłumienia odbicia tylnych amortyzatorów; przód na wertepach reagował zdecydowanie płynniej.

Wygląda szpanersko, ale i nieźle radzi sobie w terenie. 

Wspomagania żal
Natomiast o hamulcach nie można powiedzieć złego słowa – jednotłoczkowe zaciski i przewody w stalowym oplocie bardzo skutecznie i precyzyjnie wgryzały się w tarcze. Po całym dniu jeżdżenia dał o sobie znać brak wspomagania kierownicy (człowiek szybko przyzwyczaja się do dobrego).

Trzeba przyznać, że w przypadku kanapy widać wyraźny postęp w porównaniu do MXU 450, niemniej do ideału nadal co nieco brakuje. Natomiast nie miałem powodów do narzekań na nadmiar miejsca czy to na kanapie, czy na podłogach. Przy moich 190 cm wzrostu nakładka dla pasażera momentami przeszkadzała. Na szczęście można ją zdemontować szybkim ruchem w ciągu kilku sekund. Jednak jeśli masz zamiar zdjąć również oparcie i uchwyty, nie obejdzie się bez klucza.

Jeździłem w motocyklowych butach enduro raczej dużego rozmiaru (46) – na stopy mogłoby być więcej miejsca. Cieszą natomiast głębsze niż w standardowym MXU 500 błotniki. Niemniej nie łudź się, że ochronią cię przed błotem spod kół.


Niewielu może tak wiele zaoferować za tak niewiele. Za Kymco MXU 500 IRS DX z fabryczną homologacją na dwie osoby trzeba wyłożyć 34 900 zł. 

Cenowy zawrót głowy
Tajwańczycy postarali się o wykończenie na odpowiednim poziomie – na dystansie ponad 150 km bezdroży nic się nie wydarzyło, tzn. wszystkie plasticzki pozostały na swoich miejscach. Ale to niejedyny powód do pochwał – sporo uwagi poświęcono również wyposażeniu. Z dowodów na to wymieńmy choćby gniazdo zapalniczki, dwa schowki (w prawym nadkolu i tuba umieszczona symetrycznie do puszki wydechu), stelaże z przodu i z tyłu czy kulę na haku.

Tagi: Kymco | MXU 500i IRS | MXU 500i IRS DX | quad | test

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij