Motocykl poleca:

Kymco My Road 700i ABS

Poleć ten artykuł:

„A droga długa jest, nie wiadomo, czy ma kres...” – ten tekst chyba dotarł na Tajwan do fabryki Kymco. Azjatów zainspirowało to w charakterystyczny dla nich sposób – wzięli się do roboty i tak powstał skuter o nazwie My Road.
kymco-my-road-700i-abs-2012-09.jpg Zobacz całą galerię

Każdy ma taką drogę, na jaką zasługuje – chciałoby się powiedzieć. Maksiskuter Kymco My Road jest maksi pod każdym względem. Wystarczy na niego spojrzeć: jest ogromny, ma przyciężką sylwetkę. Na szczęście tajwańscy styliści zadbali, żeby kanciaste linie, kierunkowskazy na diodach LED i ogromne lampy wyróżniały go w tłumie.

Przednia lampa i owiewka kojarzą się z Suzuki GSX-R-em, tyle że mocno przerośniętym. Dolny refl ektor odpowiada za światła mijania, dwa górne robią za długie. Nie ma takiej ciemności, z którą by sobie nie poradziły. Całość uzupełniają diodowe kierunki oraz wloty powietrza u dołu. Jak pięść do oka pasują tu niemałe chromowane lusterka, na których widok niejeden fan chopperów zzielenieje z zazdrości. Generalnie przód budzi mieszane uczucia, ale z całą pewnością zwróci uwagę człowieka w puszce, który zobaczy go w lusterku wstecznym.

Maszyniści nie muszą się obawiać – właściciele My Roadów nie będą się rzucać na tory.

Szerokie owiewki, przypominająca sofę kanapa oraz ogromne uchwyty dla pasażera, płynnie przechodzące w bagażnik – to może się podobać. Podobnie jak przypominająca statek kosmiczny tylna lampa na diodach LED. Jak na maksiskuter przystało, schowek pod kanapą jest ogromny i ma podświetlenie. Bez problemu zmieszczą się tam dwa kaski integralne i zostanie trochę miejsca na drobniejsze bambetle. Spokojnie można się wybrać na zakupy do supermarketu. Oprócz tego mamy do dyspozycji dwa schowki – po lewej stronie kokpitu i z przodu kanapy. Oba do małych nie należą, ale mają wspólną wadę – nie są zamykane na klucz. Trzeba pamiętać o zabraniu portfela i telefonu ze sobą.

A droga kręta jest

Pierwsza przymiarka i lekki zonk: skuter wygląda na wielki, a mimo to miejsca na nogi nie ma zbyt dużo. Przy moich 190 cm wzrostu mam problem ze zmieszczeniem kolan. Sprawy nie ułatwia pochylona do przodu kanapa. Na szczęście kierownica dobrze leży w dłoniach, a siodło jest jak fotel przed telewizorem.

Można się dowartościować zarówno gabarytami, jak i sporą jak na maksiskuter mocą. Rzędowy dwucylindrowiec jest chłodzony cieczą. W głowicy dwa wałki sterują czterema zaworami w każdym z cylindrów. Jednostka napędowa rozwija moc 59 KM przy 7250 obr/min (dla porównania: Yamaha T-Max 530 ma ich 46,5, Suzuki Burgman 650 – 55). Warto też pamiętać o 61,5 Nm, które za pośrednictwem bezstopniowej przekładni CVT trafi ają na tylne koło przy 6000 obr/min. Za sporą mocą stoją duża pojemność skokowa silnika (699,5 cm3) oraz niemała masa – 292 kg na sucho. Kymco osiągami nie urywa głowy, ale pozwala na dynamiczną jazdę z mocno nieprzepisowymi prędkościami. A przy tym cieszy niezbyt wielkim apetytem na paliwo – w cyklu mieszanym spalił średnio 5,3 l/100 km.




Całkiem czytelny i przyjemny dla oka kokpit. Szkoda tylko, że przyciski działają na zasadzie „bez młotka nie podchodź”.
Zapomnij o narzędziach do regulacji tłumienia dobicia tylnych amortyzatorów – teraz temat w trzech stopniach załatwiasz przyciskiem.
Schowek na drobiazgi jest wodoodporny i nie należy do najmniejszych. Ten miły obraz psuje brak zamka. Pamiętaj o schowaniu  portfela do kieszeni!

Po przekroczeniu 150 km/h jeźdźca czeka niespodzianka – w kokpicie odpala się czerwona kontrolka z napisem „speed”. Nie do końca rozumiem, po jaką cholerę taki patent, bo przed oczami masz nieźle czytelny analogowy prędkościomierz oraz obrotomierz. Można się jedynie czepiać, że na wyświetlaczu LCD nie ma zbyt wielu funkcji, a przyciski działają opornie. Bez przemocy ani rusz. Jako facet słusznego wzrostu chciałbym, aby szyba była trochę wyższa i przede wszystkim szersza.




Co za zakrętem jest?

Zawieszenia zestrojono ciut bardziej twardo niż komfortowo, ale to tylko cieszy na krętej drodze. Skuter, jak na swoją masę, prowadzi się zaskakująco lekko. Wystarczy ruszyć i już jest dobrze, ale co się napocisz na parkingu czy w garażu, to twoje. My Road nawet w złożeniach bliskich maksymalnym zachowuje się neutralnie i cieszy poręcznością. Jednak w naprzemiennych winklach czuć sporą masę. Niemniej pochwały należą się oponom Maxxis, które dobrze dogadują się z podwoziem i dają radę zarówno na suchym, jak i na mokrym. Tajwańczycy wyszli przed szereg – regulacją tłumienia dobicia zajmuje się elektryka sterowana przyciskiem pod prawym kciukiem. Do wyboru są trzy opcje. Jednak w czasie jazdy czy to solo, czy z pasażerem, bardzo trudno było wyczuć jakąś różnicę. Na pocieszenie w amorkach można regulować napięcie wstępne sprężyn, ale tu króluje tradycja, czyli klucz w zestawie narzędzi.

Tagi: Kymco | My Road 700i ABS | test | raport z jazdy

Oceń artykuł:

5.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij