Motocykl poleca:

Kymco People 300i GT

Poleć ten artykuł:

Cicha woda brzegi rwie – powiada ludowe przysłowie. Kymco People (z ang. ludzie) jest właśnie jak taka woda. Wygląda niepozornie, ale umie pokazać pazury.
kymco-people-300i-gt-2011-06.jpg Zobacz całą galerię

Kymco, jaki jest, każdy widzi: to spory miejski skuter toczący się na dużych kołach, o miłej dla oka, jednak mimo że nakreślonej ostrymi liniami, niemal całkowicie pozbawionej agresji sylwetce. Dzięki smukłej linii i zintegrowanej z kierownicą lampie widziany we wstecznym lusterku wygląda na pojazd klasy „125”. Tym bardziej smakuje satysfakcja z objechania nim motocyklistów i samochodziarzy, którzy leniwie snują się przez miasto.

Klasyczny w formie pojazd wykonano bardzo starannie i sprawia wrażenie solidnego i zwartego, co podkreślają dobrze wkomponowane lampy i kierunkowskazy (zwłaszcza diodowe tylne) oraz ładnie ukształtowana obudowa i masywny, lecz proporcjonalny tłumik. Na grzbiecie Kymco miejsca jest dość nawet dla dwóch rosłych facetów, chociaż tylne amorki mogłyby na ten temat mieć nieco odmienne zdanie. Pilot siedzi wygodnie, chociaż ma umiarkowaną ilość miejsca na nogi.



Widziany z boku wygląda poważnie. Od przodu jest już skromniej. Niewielkie owiewki słabo chronią jeźdźca.



Jak stare radio
Kierownica dobrze leży w łapach, w lusterkach zaś widać całkiem sporo. Pozbawione regulacji klamki dają radę, jednak przełączniki rozlokowano zbyt daleko od manetek. Wyglądają wprawdzie schludnie, jednak o ergonomii jakby zapomniano. Centrum dowodzenia wzbudza mieszane uczucia. Duży prędkościomierz ze sporym wyświetlaczem ciekłokrystalicznym u dołu kojarzył mi się ze starym odbiornikiem radiowym. Dla mnie bomba, jednak kumple kręcili nosami.

   
 Kokpit przypomina stare radio lampowe.
Dla mnie bomba, ale koledzy byli na nie.
 Proste, a skuteczne – dodatkowybagaż można zawiesić w przekroku.

Smukła sylwetka sprawia, że osłony nóg tak sobie spełniają swoje zadanie: w czasie deszczu dół nogawek szybko zamaka. Nie od rzeczy byłaby też jakaś szyba, bo niewielka osłona nad (swoją drogą bardzo skuteczną) lampą jedynie w niewielkim stopniu odchyla krople deszczu padające na klatę. W czasie ładnej pogody to nie przeszkadza, bo pęd wiatru nie powoduje wkurzających, głośnych turbulencji.

Pasażer siedzi na wygodnej kanapie i pewnie opiera stopy na składanych, szerokich podnóżkach, kojąco działają nań wygodne uchwyty i podpierający plecy seryjny centralny kufer, stanowiący świetne uzupełnienie niewielkiego schowka pod siodłem (konsekwencja 16-calowych kół). Niestety, topcase jest zamocowany na stałe. Mieszczą się w nim bez kłopotu integralny kask, rękawice i jeszcze zostaje miejsce na parę drobiazgów. Rzeczy, które jeździec chce mieć pod ręką, może też wrzucić do schowka w przedniej owiewce. Podobnie jak centralny kufer, jest on zamykany na kluczyk obsługujący stacyjkę. Możliwości przewożenia bagażu wzbogaca ulokowany w głębokim przekroku blokowany haczyk, o który można zaczepić np. plecak lub siatkę z zakupami (byle nie foliową).




People nie woła o zupę

Schowek pod kanapą (otwierany za pomocą stacyjki) ma rozmiary symboliczne i oprócz zestawu podstawowych narzędzi pomieści co najwyżej płytki kask typu „orzeszek”. Pod kanapą ulokowano też wlew paliwa. Tankować trzeba ostrożnie, bo „pistolet” wchodzi płytko i wlewane pod normalnym ciśnieniem paliwo chlapie dookoła. A skoro o paliwie mowa, People nie jest zbyt łakomy na zupę. W trasie, wioząc na grzbiecie ważącego grubo ponad 100 kg osobnika i pomykając 100-120 km/h, zadowolił się 3,75 l/100 km, w mieście zaś doszedł do 4 l/100 km.

Tagi: Kymco | People | 300i GT | test

Oceń artykuł:

4.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij